Terapia radioligandowa jako nowy filar leczenia raka prostaty

mzdrowie.pl 11 miesięcy temu

Terapia radioligandowa należy do najbardziej obiecujących metod leczenia zaawansowanego raka prostaty. Powstały już pierwsze, kompleksowe rekomendacje multidyscyplinarnego zespołu ekspertów, opisujące sposób bezpiecznego i efektywnego wdrażania tej technologii w praktyce klinicznej.

W październiku 2025 r. opublikowano pierwsze w Polsce, kompleksowe rekomendacje multidyscyplinarnego zespołu ekspertów dotyczące terapii radioligandowej. Dokument ten powstał jako odpowiedź na dynamiczny rozwój tej technologii, zwłaszcza w leczeniu raka prostaty i nowotworów neuroendokrynnych.

Terapia radioligandowa wyrasta z koncepcji teranostyki, czyli połączenia diagnostyki molekularnej i leczenia w jednym, spójnym podejściu. Ten sam cel molekularny wykorzystuje się najpierw do obrazowania choroby, a następnie do jej terapii. Radioligand to radioizotop połączony z ligandem, czyli cząsteczką, która rozpoznaje i wybiórczo wiąże się z komórkami nowotworowymi. Dzięki temu radioizotop jest dostarczany precyzyjnie tam, gdzie powinien zadziałać, czyli do guza i jego przerzutów. W odróżnieniu od klasycznej radioterapii z pól zewnętrznych, gdzie promieniowanie obejmuje szerszy obszar, w RLT efekt cytotoksyczny jest skoncentrowany głównie na komórkach nowotworowych wychwytujących radioligand, co przekłada się na korzystny profil bezpieczeństwa i dobrą tolerancję terapii. Co więcej, technologia ta umożliwia ciągłe monitorowanie skuteczności zastosowanego leczenia w obrazowaniu PET.

„Terapia radioligandowa to nie jest zwykły nowy lek. To złożony, logistycznie wymagający proces, który wymaga ścisłej współpracy wielu specjalistów i bardzo dobrego przygotowania organizacyjnego ośrodka. „Mamy do czynienia z terapią izotopową, zamawianą indywidualnie dla konkretnego pacjenta na konkretny dzień podania. Nie można jej przesunąć na przykład o tydzień bez konsekwencji – ani medycznych, ani ekonomicznych. Dlatego konieczne było stworzenie spójnego, praktycznego przewodnika – zarówno dla lekarzy, jak i dla decydentów. Rekomendacje mają ułatwić kwalifikację pacjentów i prowadzenie terapii w ośrodkach medycyny nuklearnej, pokazać płatnikowi i regulatorowi, jak tę procedurę adekwatnie zorganizować, wycenić i rozliczać, a także wskazać, jakie inwestycje w infrastrukturę i kadry są niezbędne, aby RLT rzeczywiście stała się dostępna dla pacjentów w Polsce” – mówi dr Michał Chrobot, prezes Polskiego Towarzystwa Koderów Medycznych, jeden z autorów dokumentu.

„Mówimy o terapii, która angażuje onkologa, medyka nuklearnego, radiofarmaceutę, fizyka medycznego, pielęgniarkę specjalistyczną i inspektora ochrony radiologicznej. Rekomendacje są pierwszym krokiem do tego, by RLT mogła zostać objęta stabilnym finansowaniem w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia”– dodaje dr Chrobot.

Nowy dokument nie ogranicza się do opisu potencjału klinicznego, ale szczegółowo omawia cały „łańcuch” procesu terapeutycznego:

Kwalifikacja w konsyliach wielospecjalistycznych
Jednym z najważniejszych punktów jest zasada, iż kwalifikacja, prowadzenie terapii i jej monitoring realizowane są w ramach zespołu wielodyscyplinarnego. W konsylium powinni uczestniczyć, w zależności od wymagań konkretnego przypadku, m.in: onkolog kliniczny, specjalista medycyny nuklearnej, chirurg onkologiczny / urolog, radiolog i specjalista diagnostyki obrazowej, radioterapeuta, i w razie potrzeby – endokrynolog, gastroenterolog i inni specjaliści.

Diagnostyka obrazowa jako warunek terapii
Kryteria kwalifikacji opierają się na aktualnych wytycznych klinicznych i przede wszystkim na obrazowaniu molekularnym PET, którego celem jest potwierdzenie obecności w ciele pacjenta celu terapeutycznego dla RLT (np. ekspresji białka PSMA w raku prostaty) oraz ocena stopnia zaawansowania i rozsiewu choroby. „Bez nowoczesnej diagnostyki PET nie ma mowy o bezpiecznym i skutecznym leczeniu radioligandowym. To właśnie wyniki badań PET pozwalają precyzyjnie zaplanować terapię, ocenić, czy nowotwór wykazuje odpowiednią ekspresję PSMA, i czy zastosowanie RLT jest zasadne oraz bezpieczne dla pacjenta” – podkreśla prof. Daria Handkiewicz-Junak z Zakładu Medycyny Nuklearnej i Endokrynologii Onkologicznej NIO, oddział w Gliwicach, jedna z autorek rekomendacji.

Indywidualizacja dawki i schematu leczenia
Zastosowana radioaktywność i schemat leczenia muszą być dopasowane do stanu klinicznego pacjenta, typu guza oraz ryzyka powikłań hematologicznych i nefrologicznych.

Edukacja pacjenta i personelu
Rekomendacje podkreślają konieczność ustrukturyzowanego szkolenia lekarzy, pielęgniarek, fizyków medycznych i radiofarmaceutów, a także edukacji pacjentów w zakresie bezpieczeństwa terapii izotopowej i zasad postępowania po podaniu radioizotopu. „Wciąż w społeczeństwie funkcjonuje lęk przed słowem „promieniowanie”. Tymczasem dawki radioaktywne stosowane w leczeniu radioligandowym są ściśle kontrolowane, a terapia ma bardzo korzystny profil bezpieczeństwa” – zaznacza dr Michał Chrobot.

Rejestry i monitorowanie wyników
Dokument przewiduje tworzenie ogólnopolskich rejestrów terapii radioligandowej, co ma umożliwić bieżącą ocenę skuteczności i bezpieczeństwa RLT w polskich realiach oraz aktualizację zaleceń co około 2 lata. „Z punktu widzenia systemu RLT to terapia, która w żaden sposób nie jest równoznaczna z innymi terapiami lekowymi. Zaciera ona tradycyjne granice pomiędzy specjalnościami i oddziałami, pracowniami i poradniami. Dlatego w rekomendacjach tak mocno akcentujemy potrzebę uwzględnienia RLT w systemie kodyfikacji i wyodrębnienia świadczeń dedykowanych do jej prowadzenia, o odpowiedniej wycenie” – zwraca uwagę dr Chrobot.

Dlaczego terapia radioligandowa w raku prostaty

Rak gruczołu krokowego jest najczęściej występującym nowotworem u mężczyzn. U części pacjentów choroba postępuje, pomimo leczenia, i z czasem rozwija się u nich rak prostaty oporny na leczenie hormonalne (CRPC), często w postaci rozsianej (mCRPC). Na tym etapie możliwości pomocy pacjentowi są już bardzo ograniczone, a choroba ma niekorzystne rokowanie. „Mimo wprowadzenia w ostatniej dekadzie wielu nowych terapii, mediana całkowitego przeżycia chorych z zaawansowanym, opornym na leczenie hormonalne rakiem prostaty wciąż wynosi około 27 miesięcy. To pokazuje, iż potrzebujemy nowych rozwiązań terapeutycznych o odmiennym mechanizmie działania” – mówi prof. Daria Handkiewicz -Junak.

U ponad 80 proc. pacjentów z rakiem prostaty stwierdza się wysoką ekspresję antygenu PSMA, białka obecnego głównie na komórkach nowotworowych, zwłaszcza w przerzutach, a rzadko w prawidłowych tkankach. To czyni PSMA idealnym celem dla terapii celowanych. „W przypadku raka prostaty dysponujemy bardzo dobrze zdefiniowanym celem molekularnym i sprawdzonym radioligandem – 177Lu-PSMA-617. Lutet dostarcza promieniowanie, które niszczy komórki raka, podczas gdy ligand precyzyjnie prowadzi go do komórek wykazujących ekspresję PSMA. Efekty zastosowania tej terapii, obserwowane w badaniach klinicznych i programach wczesnego dostępu, są bardzo przekonujące. Również w naszym ośrodku, gdzie zastosowaliśmy tę metodę u 11 chorych, obserwujemy w wielu przypadkach znaczący spadek PSA oraz zmniejszenie intensywności zmian w badaniach PET. Pacjenci są przez cały czas w trakcie leczenia i obserwacji, jednak mamy nadzieję, iż – podobnie jak w badaniach klinicznych – odpowiedzi te przełożą się na wydłużenie czasu przeżycia oraz dalszą poprawę jakości życia. Już teraz u części chorych widzimy zmniejszenie dolegliwości związanych z chorobą, co ma duże znaczenie dla ich codziennego funkcjonowania” – podkreśla prof. Handkiewicz -Junak.

Obecnie w Polsce terapia radioligandowa w raku prostaty jest dostępna jedynie w trybie ratunkowego dostępu do technologii lekowych. „Z perspektywy systemu RDTL jest narzędziem doraźnym, jednostkowym, administracyjnie obciążającym i trudnym do przewidywania finansowo. Program lekowy z jasno określonymi kryteriami kwalifikacji, monitorowania i rozliczania byłby zdecydowanie lepszym rozwiązaniem – zarówno dla pacjentów, jak i dla szpitali oraz płatnika. Mamy epidemiologiczne uzasadnienie, mamy dane kliniczne i doświadczenia innych krajów, mamy przemyślany dokument organizacyjny. Teraz potrzeba decyzji, by wprowadzić dedykowane świadczenia do prowadzenia RLT do koszyka świadczeń gwarantowanych i do standardu leczenia raka prostaty w Polsce. Jako środowisko klinicystów i koderów medycznych jesteśmy na ten krok przygotowani. A z punktu widzenia pacjentów każdy rok zwłoki oznacza utracone szanse na poprawę jego jakości życia pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową” – mówi dr Michał Chrobot.

Idź do oryginalnego materiału