Wkrótce wydarzy się cud, twierdził pustenik Jan Eremita.
Z tego co zrozumiałem, a sporządziłem notaki, to pokutnik Jan rozgłaszał dziś rano, przed kościołem parafialnym w Radochowie, iż wydarzy się coś nadzwyczajnego.
Czy w to ktoś uwierzył , czy nie, to nie ważne, gdyz liczy się tu tylko idea. Janowi chodziło prawdopodobnie o to,że system tego świata i nim rządzący zmierzają do uszczęśliwienia człowieka, czyli zrobienia z niego cyborga.
Tak to przedstawił Jan Eremita (cytaty miejscami oryginalne, w większosci to skróty, bo nie miałem urządzenia do nagrywania. ale mogłem zrobić tylko notatki):
- `Nie należy się niepokoić. Cuda, jak wiadomo, wymagają pewnego przygotowania, odpowiedniej infrastruktury oraz zgody adekwatnych organów. Ten również został starannie przygotowany, przetestowany i zatwierdzony.
Szczęście ogarnie ludzkość.
Nie od razu. Nagłe szczęście mogłoby być niebezpieczne. Człowiek mógłby się przestraszyć. Dlatego szczęście będzie wprowadzane stopniowo, w bezpiecznych dawkach, pod kontrolą specjalistów.
Cudem będzie urządzenie.
Niewielkie. Eleganckie. Sterylne.
Stabilizator Duszy Ludzkiej.
Nazwa została wybrana po długich konsultacjach z zespołem psychologów, socjologów, lingwistów oraz specjalistów od komunikacji społecznej. Odrzucono wcześniejsze propozycje: „Korektor Człowieka”, „Moduł Zgodności” oraz „Uniwersalny Regulator Zachowań”.
„Stabilizator Duszy” okazał się nazwą cieplejszą.
Bardziej ludzką.
Dziś brzmi niemal jak sakrament.
Tyle iż sakrament wymagał wiary.
Stabilizator wymaga jedynie podpisu.
I niewielkiego wkłucia w okolice szyszynki — organu, który przez wieki podejrzewano o kontakty z metafizyką, a który dzięki postępowi technicznemu odkrył wreszcie swoje prawdziwe przeznaczenie: stał się portem USB dla transcendencji.
Producent zapewnia, iż urządzenie nie zmienia człowieka.
To bardzo ważne.
Stabilizator nie zmienia człowieka.
Stabilizator jedynie usuwa wszystko, co przeszkadza człowiekowi być szczęśliwym.
Różnica jest zasadnicza.
Dawny człowiek posiadał gniew, zazdrość, lęk, pychę, agresję, poczucie winy, potrzebę sprzeciwu oraz skłonność do zadawania pytań.
Nowy człowiek będzie posiadał stabilność emocjonalną.
Dawny człowiek czasami mówił:
— Nie zgadzam się.
Nowy człowiek powie:
— Rozumiem.
To postęp.
Nie należy mylić tych dwóch zdań.
Pierwsze prowadzi do konfliktu.
Drugie prowadzi do harmonii.
A harmonia jest jednym z najważniejszych wskaźników zdrowia społecznego.
System działa niezwykle prosto.
Człowiek 1.0 zostaje zarchiwizowany.
Następnie instalowany jest Człowiek 2.0.
Nie należy obawiać się utraty osobowości. Producent zapewnia, iż podstawowe „ja” zostaje zachowane. Klient pozostaje sobą.
Jest to bardzo ważne z punktu widzenia marketingu.
Ludzie nie lubią być informowani, iż przestają być sobą.
Lubią natomiast słyszeć, iż stają się lepszą wersją siebie.
Dlatego „ja” pozostaje.
Usuwa się jedynie jego niewygodne elementy.
Wspomnienia zostają.
Oczywiście te istotne.
Przekonania zostają.
Oczywiście te zgodne z aktualnym standardem.
Wolność zostaje.
Oczywiście po odpowiedniej definicji.
Definicja została już przygotowana.
---
W pierwszej fazie stabilizator usuwa zachowania antyspołeczne.
Skąpiec zaczyna być hojny.
Agresor — spokojny.
Złodziej — uczciwy.
Kłamca — szczery.
Fanatyk — tolerancyjny.
A człowiek wiecznie niezadowolony zaczyna dostrzegać, iż żyje w najlepszym z możliwych światów.
Jest to szczególnie korzystne dla statystyk.
W drugiej fazie system przechodzi do eliminacji konfliktów wewnętrznych.
Człowiek przestaje cierpieć z powodu sprzeczności między tym, czego chce, a tym, czego powinien chcieć.
Problem zostaje rozwiązany.
Nie przez zmianę świata.
Przez zmianę człowieka.
To rozwiązanie ma ogromną przewagę ekonomiczną.
Świata nie trzeba już naprawiać.
Wystarczy naprawić ludzi.
---
Testy pilotażowe przeprowadzono na skazanych na śmierć.
Program nazwano „Ostatnią Szansą”.
Nazwa spotkała się z powszechnym uznaniem.
Uczestnictwo było całkowicie dobrowolne.
Skazani mogli wybrać pomiędzy egzekucją a terapią.
Komisja uznała, iż nie istnieje bardziej przejrzysta forma wolnego wyboru.
Rezultaty przeszły najśmielsze oczekiwania.
Po zabiegu mordercy wykazywali wzorową skruchę. Agresja ustępowała empatii. Dawni przestępcy zaczęli interesować się dobrem wspólnym.
Niektórzy zostali zatrudnieni jako strażnicy więzienni.
Był to piękny symbol zwycięstwa resocjalizacji.
Ci, którzy zostali naprawieni, pilnowali tych, którzy jeszcze nie zostali naprawieni.
Program uznano za sukces.
W raporcie końcowym zapisano:
„Nie stwierdzono istotnej ingerencji w osobowość pacjentów.”
Nikt nie zapytał, czym adekwatnie jest osobowość.
Pytanie uznano za filozoficzne.
Projekt miał charakter medyczny.
---
Wkrótce stabilizator będzie dostępny dla wszystkich.
Nie będzie obowiązkowy.
Na początku.
Dobrowolność jest bowiem podstawową zasadą programu.
Każdy będzie mógł odmówić.
Tak jak każdy będzie mógł odmówić szczepienia, ubezpieczenia, edukacji, bezpieczeństwa oraz przyszłości.
Państwo nie będzie nikogo zmuszać.
Państwo będzie jedynie informować.
Informacja będzie przedstawiała korzyści wynikające z aktualizacji.
Nieaktualizowany obywatel zostanie poinformowany o konsekwencjach swojego wyboru.
Nie będzie karany.
Oczywiście nie otrzyma jednak dostępu do niektórych zawodów.
Nie będzie mógł kierować pojazdami.
Nie będzie mógł pracować z dziećmi.
Nie będzie mógł sprawować funkcji publicznych.
W trosce o bezpieczeństwo innych.
Wolność pozostanie całkowita.
Będzie po prostu coraz mniej praktyczna.
---
Pojawią się również sceptycy.
To nieuniknione.
Będą pytali, kto ustala, czym jest normalność.
Kto definiuje dobro.
Kto decyduje, które myśli są szkodliwe.
Kto wybiera wartości, które zostaną zapisane w systemie.
Będą pytać:
— A jeżeli algorytm się pomyli?
Odpowiedź jest prosta:
Algorytm nie podejmuje decyzji.
Algorytm wykonuje normę.
Normę ustalają eksperci.
Eksperci działają na podstawie danych.
Dane są obiektywne.
A więc decyzja również jest obiektywna.
Problem rozwiązany.
Nie należy wracać do tego pytania.
Powracające pytania są objawem niestabilności poznawczej.
---
Największym osiągnięciem projektu będzie jednak likwidacja cierpienia.
Nie poprzez zmianę rzeczywistości.
To byłoby zbyt kosztowne.
Człowiek zostanie nauczony adekwatnego odbioru rzeczywistości.
Jeśli straci pracę — zaakceptuje nowe możliwości rozwoju.
Jeśli zostanie podsłuchany — doceni troskę o bezpieczeństwo.
Jeśli jego prywatność zostanie ograniczona — poczuje ulgę, iż nie ma już niczego do ukrycia.
Jeśli jego poglądy zostaną skorygowane — podziękuje za pomoc.
Jeśli ktoś zakaże mu pewnych myśli — zrozumie, iż zrobił to dla jego dobra.
Będzie szczęśliwy.
A szczęście jest dowodem, iż system działa.
---
Wprowadzony zostanie również moduł snu.
Projekt nazwano „Romantyczny Sen”.
Każdy użytkownik otrzyma możliwość przeżywania nocnych marzeń zgodnych z profilem osobowości.
Marzenia będą dobierane automatycznie.
Nie będzie już przypadkowych koszmarów.
Nie będzie erotycznych obsesji.
Nie będzie wspomnień, których nie da się zaakceptować.
Nie będzie snów o upadku.
Nie będzie snów o ucieczce.
Nie będzie snów o tym, iż człowiek jest sam.
System zadba o wszystko.
Sen stanie się kolejnym obszarem bezpieczeństwa.
A bezpieczeństwo jest przecież wolnością od lęku.
---
Niektórzy pytają, czy stabilizator może zostać wykorzystany do kontroli społeczeństwa.
Pytanie jest nieuzasadnione.
Kontrola oznacza ograniczenie wolności.
Stabilizator zwiększa wolność.
Człowiek wolny od agresji jest bardziej wolny.
Człowiek wolny od lęku jest bardziej wolny.
Człowiek wolny od nienawiści jest bardziej wolny.
Człowiek wolny od potrzeby sprzeciwu jest…
Tu pojawia się pewien problem językowy.
Ostatnie zdanie zostało usunięte w wersji zatwierdzonej.
Komisja uznała, iż może powodować niepotrzebne nieporozumienia.
---
Projekt otrzymał pełne wsparcie finansowe.
Banki udzielą kredytów.
Korporacje rozpoczną produkcję.
Państwo zapewni dopłaty.
Powstaną nowe miejsca pracy.
Gospodarka przyspieszy.
PKB wzrośnie.
Giełda zareaguje entuzjastycznie.
W mediach pojawią się reklamy:
„Zainwestuj w swoje lepsze jutro.”
„Bądź sobą. Tylko lepszym.”
„Wolność zaczyna się od świadomego wyboru.”
Pod spodem, małym drukiem:
Świadomy wybór oznacza akceptację warunków użytkowania.
Warunki użytkowania mogą zostać zmienione bez wcześniejszego powiadomienia.
---
Wkrótce pojawi się również program rodzinny.
Rodzice będą mogli zamówić stabilizator dla dzieci.
Zalecane będzie wykonanie zabiegu przed osiągnięciem wieku, w którym pojawiają się niepotrzebne pytania.
W materiałach edukacyjnych napisano:
„Dziecko ma prawo do bezpiecznego rozwoju.”
Bezpieczny rozwój oznacza rozwój bez błędów.
Bez błędów nie ma cierpienia.
Bez cierpienia nie ma traumy.
Bez traumy jest zdrowie.
Zdrowie jest obowiązkiem.
A obowiązek jest formą troski.
---
Niektórzy będą protestować.
Na początku choćby dość głośno.
Będą nosić transparenty.
Będą mówić o wolności.
O człowieczeństwie.
O prawie do popełniania błędów.
O prawie do bycia nieszczęśliwym.
Władza odniesie się do nich ze zrozumieniem.
Powstanie specjalny program dialogu społecznego.
Protestujący zostaną zaproszeni do rozmów.
Otrzymają kawę.
Zostaną wysłuchani.
Ich postulaty zostaną zapisane.
Następnie przeanalizowane.
Następnie sklasyfikowane.
Następnie ocenione pod kątem ryzyka społecznego.
Następnie przekazane do zespołu aktualizacyjnego.
Niektórym zostanie zaproponowana terapia.
Najbardziej radykalnym — terapia rozszerzona.
Wszystko odbędzie się w atmosferze szacunku.
---
Pewnego dnia może się zdarzyć, iż wszyscy będą już szczęśliwi.
Ulice będą spokojne.
Ludzie będą uprzejmi.
Nie będzie przestępstw.
Nie będzie wojen.
Nie będzie zdrad.
Nie będzie nienawiści.
Nie będzie zazdrości.
Nie będzie buntów.
Nie będzie samotności.
Nie będzie też prawdopodobnie potrzeby posiadania własnego zdania.
Ale będzie szczęście.
Doskonale zmierzone.
Skalibrowane.
Certyfikowane.
Aktualizowane.
Każdego ranka system zapyta:
„Czy jesteś szczęśliwy?”
A człowiek odpowie:
„Tak.”
System zapisze odpowiedź.
Jeśli odpowiedź będzie inna, urządzenie uruchomi procedurę diagnostyczną.
---
Najbardziej ironiczne jest to, iż stabilizator będzie produktem demokratycznym.
Dostępnym dla wszystkich.
Także dla biednych.
W dogodnych ratach.
Zniewolenie w modelu subskrypcyjnym.
Kontrola jako usługa publiczna.
Posłuszeństwo z gwarancją jakości.
Możliwość rezygnacji — po spełnieniu określonych warunków.
Aktualizacja będzie obowiązkowa tylko wtedy, gdy okaże się niezbędna dla ochrony społeczeństwa.
A kiedy okaże się niezbędna?
O tym zdecyduje społeczeństwo.
Za pośrednictwem adekwatnych instytucji.
---
A wy?
Czy dacie sobie wszczepić Stabilizator Duszy?
Nie musicie odpowiadać teraz.
Nie ma pośpiechu.
Oferta pozostanie aktualna do odwołania.
Otrzymacie bon wakacyjny, dodatki „plusowe”, ulgę podatkową oraz gwarancję spokoju sumienia.
Kto nie chciałby być lepszą wersją siebie?
Kto nie chciałby żyć bez lęku?
Bez gniewu?
Bez poczucia winy?
Bez niepokoju?
Bez samotności?
Bez potrzeby zadawania pytań?
To przecież bardzo rozsądna propozycja.
Być może choćby jedyna rozsądna.
---
Pozostaje tylko jedno pytanie.
Może już nieaktualne.
Może choćby nielegalne.
Czy człowiek pozbawiony prawa do nieposłuszeństwa, do błędu, do niepokoju, do własnych myśli — pozostało człowiekiem?
Czy może jest już tylko urządzeniem, które poprawnie wykonuje polecenia?
Nie wiadomo.
Ale nie należy się martwić.
Odpowiedź zostanie niedługo dostarczona wraz z aktualizacją systemu.
Automatycznie.
Bezpiecznie.
Bez zbędnych pytań.
I — co najważniejsze —
dla naszego dobra`.
.
Postscriptum
A to mój komentarz do powyższego, wraz z uwagami i wyjaśnieniami:
Zdaję sobie sprawę z tego, iż trolle mogą nie zrozumnieć, bo jak troll może cokolwiek rozumnieć - oto jest pytanie, czy troll myśli (on tylko nienawiwidzi i szkodzi, dlatego dodam, iż pierwszymi beneficjentami tego ekperymentu mogą być trolle!)?:
Ten cud techniki zmieni świat i uszczęśliwi ludzkość na wieki - oto szansa zbudowania lepszego świata!
Oto nadchodzi cud. Nie objawienie, nie rewolucja duchowa, ale produkt. Elegancki, sterylny, dostępny w systemie ratalnym. „Stabilizator duszy ludzkiej” – brzmi jak połączenie sakramentu z gwarancją producenta. Tym razem zbawienie nie wymaga wiary. Wystarczy podpis i zgoda na wstrzyknięcie mikrochipa w okolice szyszynki, czyli dawnego siedliska metafizyki, dziś zdegradowanego do portu USB dla transcendencji.Producent obiecuje więcej niż psychiatria, więcej niż pedagogika, więcej niż religia.
Zero skutków ubocznych, zero uzależnień, jednorazowa instalacja. Wersja oprogramowania: Człowiek 1.0 zostaje archiwizowany, Człowiek 2.0 wgrywany na czysto. Z zachowaniem „ego”, oczywiście — bo klient przywiązany jest do marki własnego „ja”. Reszta podlega optymalizacji. Treści zbędne, nieefektywne społecznie, generujące konflikty, zostają usunięte. W ich miejsce pojawia się pakiet wartości rekomendowanych. Certyfikowanych. Zgodnych z normą.Czyż nie o tym marzyliśmy? Świecie bez napięć, bez frustracji, bez buntowników. Skąpiec hojny, agresor ugodowy, głupiec rozsądny. Wariat odzyskuje normę, a dewiacja przestaje istnieć jako problem. Nie jako człowiek — jako problem. To subtelna różnica, którą technologia rozumie doskonale.
W końcu łatwiej usunąć błąd systemowy niż prowadzić dialog.Testy pilotażowe przeprowadzono na skazanych na śmierć.
Dobrowolność była pełna — alternatywą była egzekucja. Po zabiegu skrucha stała się autentyczna, postawa obywatelska wzorowa. Dawni mordercy pilnują dziś więzień, strzegąc tych, którzy jeszcze nie przeszli aktualizacji. Resocjalizacja osiągnęła poziom, o którym pedagodzy mogli tylko śnić. Wystarczyło wyłączyć kilka funkcji i włączyć inne.W kolejnych etapach projekt obejmie całe społeczeństwa. Znikną złodzieje, oszuści, psychopaci.
A także politycy starego typu — to akurat brzmi jak obietnica wyborcza, której nikt nie kwestionuje. Konflikty okażą się zbędne, sprzeciw — nieuzasadniony. W świecie, w którym wszyscy myślą poprawnie, opozycja jest przecież anachronizmem.Najpiękniejsza w tej wizji jest jej troska. Każdy użytkownik stabilizatora pozostanie pod stałą opieką medyczno-techniczną. Cybernetyczna psychika będzie aktualizowana, synchronizowana, optymalizowana. Pojawią się poprawki bezpieczeństwa, łatki moralne, rozszerzenia empatii. A w pakiecie startowym — „Romantyczny sen”: nocne marzenia zgodne z profilem osobowości i aktualnymi potrzebami rynku. Śnić będziemy dokładnie to, co powinniśmy. Wreszcie skończy się chaos niekontrolowanej wyobraźni.Najważniejsze jednak jest bezpieczeństwo. Stabilizator ma ocalić świat przed katastrofą. Dobro zwycięży zło — ponieważ zło zostanie usunięte na etapie konfiguracji. To niezwykle eleganckie rozwiązanie problemu etyki: jeżeli coś jest niewłaściwe, wystarczy to skasować. Moralność staje się kwestią inżynierii, a sumienie — modułem do wymiany.Projekt otrzymał wsparcie finansowe na najwyższym szczeblu. Kredyty, inwestycje, nowe miejsca pracy. Produkcja ruszy masowo, sprzedaż napędzi gospodarkę, bezrobocie spadnie do poziomu statystycznie nieistotnego. Korporacje, banki i technologia wspólnie stworzą nowego człowieka.
Trudno nie docenić tej harmonii interesów: zbawienie planety jako produkt uboczny wzrostu PKB.Oczywiście pojawią się sceptycy. Będą pytać o wolność, o autonomię, o prawo do błędu. O to, kto definiuje „wartości rekomendowane” i kto decyduje, które treści są „zbędne”. Ale przecież sprzeciw nie jest obowiązkowy.
Zresztą — niedługo nie będzie potrzebny. Po aktualizacji każdy zrozumie, iż pytania były nieefektywne.Najbardziej ironiczne jest to, iż projekt sprzedaje się jako demokratyczny. Dostępny dla wszystkich, także dla ubogich, w dogodnych ratach. Zniewolenie w modelu subskrypcyjnym. Kontrola jako usługa publiczna. Wystarczy zgoda, kilka podpisów i drobny zastrzyk w tył głowy. Resztą zajmie się algorytm.
A wy? Dacie sobie wszczepić stabilizator duszy?
Bon wakacyjny, dodatki „plusowe”, gwarancja spokoju sumienia — oferta jest kusząca. W końcu kto nie chciałby być lepszą wersją siebie?Pozostaje tylko jedno pytanie, może już nieaktualne: czy człowiek bez prawa do nieposłuszeństwa, do błędu, do niepokoju — pozostało człowiekiem, czy jedynie poprawnie działającym urządzeniem? jeżeli odpowiedź zostanie niedługo wgrana automatycznie, przynajmniej nie będziemy musieli się nad nią trudzić.

Kwiatki z ogrodu w pustelni Jana Eremity (fot. własna)









