Meta maratonu to piękne miejsce, z wielu powodów. Jednym nich jest fakt, iż koronuje więcej niż sam dystans liczący dokładnie 42km i 195m. Zamyka rozdział kilkunastu tygodni, a czasami i miesięcy dyscypliny i wyrzeczeń. Jest to ten rodzaj wyzwania, który zaczyna się już w momencie decyzji o przygotowaniach.
Jedną z osób, która podjęła taką decyzję pozwalajc mi tym samym uczestniczyć w czwartym maratonie prestiżowej serii Abott World Marathon Majors w niespelna 13 miesiecy, jest Martyna Lewandowska. Kobieta z żelaza, którą w ostatnich latach triathlonowa przygoda zaprowadzaiła m. in. na Mistrzostwa Świata w Nowej Zelandii (2024), Mistrzostwa Świata na legendarnej Konie (2025) czy Mistrzostwa Europy w hiszpańskiej Marbelii (2025). Mało? W debiucie na pełnym dystansie w Hamburgu Martyna została, w swojej kategorii wiekowej, Mistrzynią Europy! Słowem podsumowania – w świecie triathlonu Martyny nie trzeba nikomu przedstawiać, a jej dotychczasowy sportowy pamiętnik znajdziecie na
W debiucie na pełnym dystansie (3.8km pływanie – 180km rower – 42.195km bieg),Martyna zostaje Mistrzynią Europy w swojej kategorii wiekowej.
Powrót do biegowych korzenii i start Martyny w TCS London Marathon to część projektu “kieRUNek Londyn!” powstałego przy współpracy redakcji bieganie.pl i marki New Balance. Swój czwarty “wielki maraton” przebiegnę zatem cudzymi nogami, a w tych przygotowaniach przyjąłem rolę kompana i biegowego doradcy. Lub prościej: “gościa od szybkiego biegania”.
Otrzymując propozycję przebiegnięcia Londynu, chciałam ponownie przygotować się na złamanie bariery 3h. Niestety droga do startu była bardziej kręta, niż mogliśmy się spodziewać. Mam świadomość, iż cel wynikowy w tym przypadku musi zostać przełożony na inną okazję. Teraz zależy mi na tym, aby chłonąć atmosferę jednego z największych maratonów świata i pokonać królewski dystans w zdrowiu.
Martyna lewandowskaZimowe początki
O potencjalnej współpracy, niezdefiniowanej jeszcze celem i formą, po raz pierwszy rozmawiałem z Martyną na koniec 2025 roku przebywając w Walencji. W mieście, w którym dokładnie 3 lata wcześniej byłem świadkiem łamania przez nią magicznej bariery 3 godzin w jednym z najpopularniejszych już wtedy europejskich maratonów. Zbieg okoliczności? A może metaforyczna klamra, bo to właśnie w Walencji przenieśliśmy naszą instagramową znajomość do trójwymiarowego świata? Nie mam pojęcia. Wiem za to, iż wizja wyzwania pracy z bardzo utytułowaną zawodniczką ze świata triatlonu niezmiernie mnie ucieszyła i już w kolejnych dniach zmotywowała do rozszerzenia moich przeglądów literatury o dwie dodatkowe dyscypliny sportu.
Po czasie zapytałem Martynę, co popchnęło ją w stronę biegania “na sucho” – bez dwóch dodatkowych dyscyplin – i dlaczego zdecydowała się odezwać akurat do mnie.
“Cóż…zeszły sezon bardzo dużo mnie kosztował – nie tylko psychicznie czy fizycznie. Wymagał ode mnie pełnego skupienia na celach, które sobie obrałam, i mało było w nim przestrzeni na spontaniczne wyjazdy czy aktywności. Czułam, iż jeżeli chcę jeszcze kiedyś wrócić do zabawy w triathlon, potrzebuję odsapnąć. Pomysłów było sporo: surfing, skupienie się na samym pływaniu, może jakieś kolarskie wyścigi. Jak widać, zdecydowałam się na powrót do dyscypliny, od której wszystko się zaczęło. Pomyślałam, iż teraz jest dobra okazja, żeby wrócić do startów „na sucho” i rozpędzić się po żmudnych przygotowaniach do pełnego IRONMANa. A iż z Matim zdążyliśmy się już co nieco poznać i cenię go za podejście do biegania (ambitne ale też pełne zrozumienia, iż to dodatek do życia), to stwierdziłam, iż wspólne przygotowania do sezonu biegowego mogą być ciekawą, ale też zabawną przygodą dla nas obojga.”
Naszą współpracę od bardzo luźnych dyskusji, które realizowane są w zasadzie do dzisiaj, a naszą relację postrzegam jako partnerską. Proponując Martynie jednostki biegowe i moją wizję drogi do szybkiego biegania na długim dystansie, uczę sie jednocześnie i odkrywam nowe możliwości łączenia trzech dyscyplin sportu, które mogą być alternatywną drogą dla ambitnego biegacza.
Już na samym wstępie chcę podkreślić ogromną wiedzę i świadomość Martyny, a w kolejnych akapitach będe używał często formy mnogiej, gdyż większość decyzji podejmujemy w oparciu o dialog. To dla mnie bardzo cenne doświadczenie w tym projekcie i czuję ogromną wdzięczność za minione miesiące.

Długi dystans nie jest dla Martyny nowością, bo ten w ostatnich latach regularnie pokonywała podczas triathlonowych wyścigów. Obecnym celem jest powrót do szybszego biegania i próba pobicia starych życiówek.
Pierwsze kroki i KieRUNek Londyn
Kto zna Martynę, ten wie, iż wyróżnia ją żelazna konsekwencja i zorientowanie na cel. W końcu triathlon na pełnym dystansie to logistyczne puzzle, a szanse sukcesu rosną wraz z dobrze poukładanym kalendarzem. Tym samym naszego procesu nie mogliśmy zacząć inaczej niż od nakreślenia ramowych celów i rozkładu tygodnia.
Bardzo naturalnie za gwiazdę polarną mającą przewodzić całemu procesowi przyjęliśmy rekordy życiowe Martyny na długim dystansie z okresu, w którym poświęcała się tylko i wyłącznie bieganiu. Przygotowując się do świąt daliśmy sobie w prezencie kilka miesięcy na zbliżenie się do wyniku 1:25 na dystansie półmaratonu i czasu poniżej 3 godzin na królewskim dystansie. Chociaż nie znaliśmy dokładnej daty, wiedzieliśmy, iż na dobry początek mamy na horyzoncie około 4 miesięcy wspólnej przygody.
Jednak prawdziwy prezent dopiero na nas czekał i zakończył 2025 naprawdę miłym akcentem. Dostając od redakcji bieganie.pl możliwość udziału w Maratonie Londyńskim wraz z marką New Balance, Martyna mogła wpisać w swój kalendarz konkretne wydarzenie, a ja dostałem datę pierwszego egzaminu moich biegowych pomysłów. Do naszego planera dopisaliśmy od razu kontrolny sprawdzian podczas Półmaratonu Waszawskiego, na 5 tygodni przed startem docelowym.
Plan treningowy: interdyscyplinarne podejście
Mając dwa wielkie wydarzenia nałożone na oś czasu i pierwsze tygodnie wprowadzajace za nami, głównym zadaniem było ułożenie szkieletu całego planu i poszczególnych cyklów. Wyzwanie? Paradoksalnie było nim ogromne doświadczenie Martyny i biblioteka bodźców zgromadzonych już w organizmie. Rozpoczynając współpracę od pustej kartki, czuję zwykle większą swobodę w doborze narzędzi. Bogata historia treningowa wymaga analizy i niezależnie od obranego kierunku, ostrożnych zmian i protokołów stawiających adaptację ponad rewolucję.
Na szczęście w tym przypadku nie zaczęło się od mocnej różnicy zdań (uwaga! – pierwsza kłotnia jeszcze przed nami). Postawiliśmy na scenariusz, który roboczo mógłbym określić tytułem “triathlonista romantyzujący z bieganiem”, tj. obecność trzech dyscyplin – o odpowiednio mniejszej objętości – przy jednoczesnym włączeniu akcentów biegowych specyficznych dla treningu pod długi dystans. W tej wariacji mogliśmy naturalnie wykorzystać tajną broń Martyny i oprzeć bazę tlenową o mniej inwazyjne jednostki. Tajną broń, ponieważ zarówno w pływaniu jak i rowerze technika Martyny pozwala skupić się w pełni na celu treningowym, a nie nauce danej dyscypliny.
Jak wyglądał przykładowy tydzień w okresie zimowym?
Tabela 1. Standardowy plan tygodnia
| Jednostka #1 | Jednostka #2 | |
| Poniedziałek | basen | siłownia (ogólnozwojowa) |
| Wtorek | bieganie (akcent 1 – krótki) | |
| Środa | rower (Z2 – lekko) | |
| Czwartek | bieganie (akcent 2 – długi) | |
| Piątek | bieganie (regeneracja) | siłownia (specyficzna) |
| Sobota | basen | rower (z zadaniami) |
| Niedziela | bieganie (bieg długi) |
Tabela reprezentuje oczywiście plan “idealnego tygodnia” a ze względu na obowiązki zawodowe i inne plany, nie każdy taki był, a poszczególne jednostki albo były przesuwane albo…wyrzucane z planu. To prowadzi mnie do pierwszej ważnej uwagi: od samego początku unikaliśmy gonienia za “odhaczonymi punktami” i chociaż ambicja do końca walczy o dominujący głos, z czasem bardzo naturalnie przyszło nam “taktyczne odpuszczanie”.
W tej uproszczonej tabelce nie znajdziecie też tzw. “mięsa treningowego”, tj. objętości i zadań. Sama progesja treningu biegowego zasługuje na osobny i dłuższy komentarz – Martyna wykonała świetną pracę przechodząć od krótkich dynamicznych powtórzeń (do 800m) do biegów ciągłych na prędkościach okołostartowych (8-10km) – jednak nie brak miejsca jest przyczyną uproszczenia na potrzeby tego artykułu. Przez ostatnie trzy lata, w treningu do triathlonu na pełnym dystansie, objętość treningowa Martyny (mierzona najczęściej i sumarycznie w godzinach) była dalece wykraczająca poza wyobrażenia choćby zapalonych amatorów biegania. W końcu raczej rzadko zdarza nam się, choćby w treningu maratońskim, wychodzić na 4-godzinne jednostki. Tabelka prezentuje zatem schemat, pod który dobieraliśmy objętości wynikające z konkrektnej historii treningowej.
A jakie były pierwsze wrażenia Martyny?
“Pamiętam pierwszy krótki akcent zaserwowany przez Matiego… Nie było ani z rezerwą, ani przyjemnie. Pierwsze, co zrobiłam po treningu, to nagrałam głosówkę o tym, jaka jestem zamulona i iż pomimo braku założeń tempowych zejście poniżej 4:00 miało miejsce tylko na odcinkach z górki. Potrzebowałam dłuższej chwili, żeby poczuć się trochę pewniej z szybkim bieganiem. Część akcentów delikatnie mnie stresowała i widząc plan, myślałam sobie, czy trener nie puścił zbytnio wodzy fantazji. Niestety zima zmusiła mnie do biegania sporej części interwałów na bieżni mechanicznej – dla mnie to prawdziwa maszyna tortur. Zdarzały się takie treningi, iż po powrocie do domu do końca dnia mało było ze mnie pożytku. Naprawdę zapomniałam, jak to jest biegać szybko, bo w zeszłorocznych przygotowaniach akcenty co prawda się pojawiały, ale nie były dla mnie tak wymagające i intensywne.”
Trening jest procesem…
A w procesie doświadczamy drobnych zwycięstw lub…okazji do nauki. Nie inaczej wyglądało to u nas, gdzie po czasie zdecydowaliśmy się dokonać iteracji w naszej tabelce, która wygląda teraz tak:
Tabela 2. Standardowy plan tygodnia
| Jednostka #1 | Jednostka #2 | |
| Poniedziałek | basen | siłownia (ogólnozwojowa) |
| Wtorek | bieganie (akcent 1 – krótki) | |
| Środa | rower (Z2 – lekko) | |
| Czwartek | basen | bieganie (regeneracja) |
| Piątek | bieganie (akcent 2 – długi) | siłownia (specyficzna) |
| Sobota | rower (z zadaniami) | |
| Niedziela | bieganie (bieg długi) |
Subiektywne odczucia Martyny i odczuwany poziom trudności czwartkowych treningów zaczął nam podpowiadać, iż rozkład akccentów wtorek – czwartek, chociaż naturalny dla mnie i wielu moich partnerów treningowych, jest niekoniecznie optymalny dla zawodniczki, która do szybkości wraca po potężnym wielomiesięcznym bloku objętościowym. Dla wyjaśnienia, Martyna była w stanie realizować wszystkie treningi, choćby lekko powyżej założeń, ale szukając dalszej optymalizacji kosztu fizjologicznego zdecydowaliśmy się sprobówać wariacji przedstawionej w Tabeli 2. Chociaż w tym układzie piątek – niedziela wydają się równie wymagające co blok wtorek – czwartek w wersji pierwotnej, na korzyść opcji numer 2 przemawiał ostatecznie wolny weekend i dodatkowy czas na regenerację. W treningu amatorskich detale okołotreningowe mają niejednokrotnie kolosalne znaczenie.
Gdzie jesteśmy dzisiaj?
Ten tekst redaguję na niespełna cztery tygodnie do wystrzału startera w Londynie, oraz nieco ponad tydzień po Półmaratonie Warszawskim, w którym Martyna ostatecznie nie wystartowała. Z pewnością nie jesteśmy w miejscu, w którym chcielibyśmy być. Z drugiej stony to cały czas ten sam proces rozpoczęty ponad 3 miesiące temu. Zaczynając go wspólnie, zgodziliśmy się akceptować ewentualne komplikacje i obiecaliśmy szukać rozwiązań dla zaistniałych problemów.
Wraz z diagnozowanym w tej chwili i kompleksowo lekkim urazem nogi, jesteśmy na etapie treningu zastępczego z elementami biegania, któremu przewodzi rower, uzpełniany o basen i siłownię. Przeszliśmy długą drogę konsultacji z wieloma specjalistami, aby zbliżyć się do poznania przyczyny urazu oraz zrozumieć, jak najlepiej zarządzać ryzykiem w horyzoncie pozostałego nam czasu.

Chociaż nie wszystko zawsze idzie po naszej myśli, bieganie to – dla obojga z nas – ogromna pasja.
Staramy się zachować optymizm i ucząć się reagować na zaistniałe wyzwania, dobrze bawić.
W Warszawie usłyszałem od Martyny ważne słowa:
”Odpuszczenie startu jest trudne. Miał to być mój jedyny test kontrolny przed maratonem, jednak Londyn waży dla mnie dużo więcej. Gdybym przez ten jeden bieg miała zamknąć sobie drogę do mojego pierwszego „Majorsa”, nie wybaczyłabym sobie tego. To ciężka decyzja, tym bardziej iż wciąż nie mamy ostatecznej diagnozy. Cieszę się, iż mam wokół siebie przyjaciół i trenera, którzy potrafią zrozumieć, jak trudne to wybory. I iż przez cały czas mogę uczestniczyć w półmaratońskim evencie z fajną ekipą – choćby po tej drugiej stronie – jako kibic.”
Paradoksalnie, oboje uczymy się w tej chwili więcej niż w wariancie “autostrada do sukcesu”. Chociaż bez radykalnych konkluzji (na te przyjdzie jeszcza czas) i z kilkoma znakami zapytania, na ten moment wynosimy już sporo cennego doświadczenia oraz sprawdzonych schematów dopasowanych do naszych organizmów.
Jak będzie w Londynie? Tego dowiemy się dopiero na miejscu. Trzymajcie za Martynę kciuki. Na tej ostatniej prostej, godząc pracę, treningi oraz życie prywatne, potrzebuje z pewnością więcej niż dwóch rąk.
Materiał powstał w ramach projektu #kieRUNekLondyn, który realizujemy we współpracy z marką New Balance od 4 lat. W tym roku do Londynu poleci: Martyna Lewandowska, Gabriela Czarska oraz Tomasz Koprowski. Pokażemy Wam maraton od kulis oraz proces przygotowań naszych biegaczy.









