Taniec a choroba Parkinsona. Historia tancerza z Mysłowic

tvs.pl 2 godzin temu

Mateusz Kowalski, tancerz pochodzący z Mysłowic, od lat związany ze sceną teatralną, od trzynastu lat żyje z chorobą Parkinsona. Mimo diagnozy nie zrezygnował z tańca. przez cały czas występuje, prowadzi projekty artystyczne i dzieli się swoją pasją z innymi.

Artysta przez wiele lat był związany z Wrocławskim Teatrem Pantomimy. Chorobę zdiagnozowano u niego w wieku 27 lat, w momencie gdy był u szczytu swojej kariery scenicznej. Dziś przez cały czas pozostaje aktywny zawodowo, a taniec traktuje nie tylko jako pracę, ale również sposób na utrzymanie sprawności i równowagi.

Diagnoza, która zmieniła wszystko

Scena była jego codziennością, a kariera rozwijała się dynamicznie. Nagle świat na chwilę się zatrzymał — diagnoza choroby Parkinsona. To przewlekłe schorzenie neurologiczne, które wpływa m.in. na kontrolę ruchu i stopniowo ogranicza sprawność fizyczną. Mimo trudnej diagnozy artysta nie zrezygnował z aktywności. Jak podkreśla, zamiast walczyć z chorobą wprost, stara się dostosowywać tempo życia i pracy do możliwości swojego organizmu.

Wciąż na scenie

Obecnie Mateusz współpracuje z Teatrem Rozbark w Bytomiu. Występuje na scenie, prowadzi warsztaty ruchowe i realizuje projekty artystyczne. Ruch i taniec są dla niego nie tylko formą ekspresji artystycznej, ale także sposobem na utrzymanie sprawności. Jak mówi, gdy ciało zaczyna działać inaczej niż kiedyś, trzeba szukać nowych możliwości i innych sposobów pracy z ruchem.

Taniec daje nadzieję

Oprócz pracy artystycznej tancerz angażuje się również w projekty związane z ruchem i pracą z ciałem. Jednym z nich są warsztaty taneczno-ruchowe prowadzone dla pacjentów Dziennego Oddziału Psychiatrycznego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 4 w Bytomiu.

Widzę, jak pacjenci się przełamują. Potrzebują czasu. Niektórzy wykonują „pierwszy krok” dopiero po dwóch miesiącach. Ruch i taniec są formą komunikacji. Trzeba uruchomić odwagę, żeby się pokazać, choćby w bardzo prostym geście. A potem często przychodzi ulga i przypływ energii — opowiada Mateusz.

Spotkania mają charakter zajęć z prostymi elementami ruchu, rytmem i oddechem. Jak podkreśla Mateusz, podczas zajęć ważna jest przede wszystkim atmosfera współpracy i wzajemnego uczenia się.

— Jedna dziewczyna powiedziała mi, iż jeszcze miesiąc wcześniej nie sądziła, iż wyjdzie z domu, a co dopiero zatańczy na scenie. Druga, iż taniec był jej marzeniem od dziecka i zrealizowała je dopiero po czterdziestu latach. To są momenty, które zostają na długo — dodaje.

Życie i plany na przyszłość

Artysta po diagnozie poznał swoją żonę, z którą wychowuje małą córkę. przez cały czas planuje kolejne projekty artystyczne i wyjazdy zagraniczne. W najbliższych miesiącach w jego planach są m.in. podróże związane z działalnością artystyczną do Kuby i Japonii. Jak mówi, taniec wciąż pozostaje dla niego istotną częścią życia, zarówno na scenie, jak i poza nią.

Źródło: Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 4 w Bytomiu

Idź do oryginalnego materiału