91 proc. szpitali powiatowych zrzeszonych w OZPSP wykazuje straty na działalności operacyjnej. Średnio jest to 6 mln zł, chociaż na Podkarpaciu pozostało gorzej – tam średnia strata wynosi 12 mln – alarmował mówił Paweł Pikul z Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych podczas konferencji prasowej. Łączny dług szpitali powiatowych przekroczył 20 mld zł, z czego ok. 10 mld zł to zobowiązania wymagalne.
Dane finansowe dotyczące sytuacji szpitali pochodzą z badania, które Związek Powiatów Polskich przeprowadził wśród szpitali powiatowych. Wzięło w nim udział 207 szpitali spośród 270 zrzeszonych w OZPSP (wszystkich szpitali powiatowych jest w Polsce ponad 300).
Jak podkreśla Waldemar Malinowski, prezes OZPSP sytuacja około 40-50 szpitali powiatowych jest w tak trudna, iż zagraża to ich płynności finansowej, co wymusza zamykanie oddziałów (głównie porodówek i chirurgii).
\„Szpital powiatowy stał się nieprzewidywalnym partnerem dla dostawców usług, dla lekarzy, dla dostawców sprzętu, leków i całego asortymentu, który jest potrzebny, żeby leczyć pacjentów i żeby szpital mógł działać. Nigdy takiej sytuacji nie było” – twierdzi.
Jak dodaje Andrzej Płonka, prezes Związku Powiatów Polskich brakuje rzetelnej wyceny świadczeń – „Od czasów pandemii mieliśmy znaczące podwyżki cen prądu, wywozu śmieci, nie mówiąc o ustawie podwyżkowej – tego wszystkiego NFZ nie uwzględnia”.
W czasie konferencji prasowej Adam Płonka wyjaśniał, iż w niektórych szpitalach wynagrodzenia stanowią choćby 80 procent kosztów szpitala. Podkreślił, iż starostowie nie są przeciwni podwyżkom dla personelu medycznego, ale powinny one być wypłacane z budżetu państwa, a nie z Narodowego Funduszu Zdrowia – “Zabierając te środki z worka Narodowego Funduszu Zdrowia pomniejszamy środki na lecznictwo, na leki, na całą politykę lekową”. Wymieniał szpitale, które są w trudnej sytuacji, wśród nich lecznice w Leżajsku, Lesku, Żywcu, do których ustawiają się dostawcy, by otrzymać należną zapłatę za usługi czy materiały medyczne. Jego zdaniem resort zdrowia przez lata ucieka od odpowiedzialności, a ten narastający rachunek w końcu będą musiały zapłacić powiaty – “Za nie swoje grzechy, za nie swoje błędy (…) i z tym nie zgadzamy się, jest to nieuczciwe, tak nie powinno być”.
Według liderów OZPSP w tej chwili zarówno wśród samorządowców oraz dyrektorów szpitali panuje wielki strach o przyszłość. „Nawet jeżeli jakiś dyrektor zdecyduje się na przekształcenie to nie ma przecież pewności, iż następny minister zdrowia nie zmieni zdania i nie powie, iż to przekształcenie nie było potrzebne. A przecież zlikwidowanych zasobów nie da się tak gwałtownie odbudować” – tłumaczył prezes Malinowski – „To efekt tego, iż mamy tony ustaw, sama ustawa o konsolidacji szpitali to chyba 3 czy 4 wersja, żaden dyrektor nie jest w stanie ogarnąć”
„Budujemy system z doskoku, co sprawia, iż nie możemy zbudować strategii na 5 lat” – podkreślał Waldemar Malinowski na konferencji prasowej dotyczącej protestu szpitali. Jego zdaniem trzeba urealnić wyceny, przyjrzeć się koszykowi świadczeń i być może wprowadzić ubezpieczenia dodatkowe.
Sytuacja może się jeszcze pogorszyć w lipcu – kiedy będą wypłacane podwyżki. Już wiadomo, iż najprawdopodobniej będzie obowiązywał wariant minimalny, czyli pieniądze zostaną przekazane tylko na pracowników etatowych. „A przecież ratownicy medyczni w dużej mierze prowadzą własną działalność, tak samo jak 25 proc. pielęgniarek” – przypomniał Andrzej Płonka. Jednak – jak podkreślał – trwający “czarny tydzień” w szpitalach powiatowych ma na celu przede wszystkim uświadomić pacjentom, w jak trudnej sytuacji są szpitale.











