Szczepionki przeciw grypie w tym seoznie już tylko trójwalentne

mgr.farm 4 godzin temu

W nadchodzącym sezonie szczepień przeciw grypie w Polsce dostępne będą wyłącznie szczepionki trójwalentne. Z rynku znikają preparaty czterowalentne, które przez ostatnie lata były standardem. Dla części farmaceutów i pacjentów to to zmiana, którą trzeba dobrze wyjaśnić – tym bardziej, iż dotychczas komunikat był prosty: im więcej szczepów w szczepionce, tym szersza ochrona. Rzeczywistość epidemiologiczna jest dziś jednak inna. Zmiana nie jest krokiem wstecz, ale wynika z aktualnej sytuacji epidemiologicznej oraz jednoznacznych rekomendacji WHO i EMA.

„Znikający” wirus, który zmienił podejście do szczepień

Jeszcze kilka lat temu szczepionki czterowalentne (QIV) zawierały cztery komponenty: dwa wirusy grypy typu A oraz dwa wirusy typu B – z linii Victoria i Yamagata. Obecność obu linii B miała uzasadnienie, ponieważ przez wiele sezonów występowały one jednocześnie w populacji.

Dziś wygląda to inaczej. Z danych globalnego nadzoru epidemiologicznego wynika, iż od marca 2020 roku nie potwierdzono naturalnej transmisji wirusa grypy B z linii Yamagata. Pomimo intensywnego monitorowania, nie obserwuje się jego powrotu. Innymi słowy – jeden z czterech szczepów uwzględnianych dotychczas w szczepionce przestał mieć znaczenie praktyczne.

WHO: nie ma już uzasadnienia dla komponentu B/Yamagata w szczepionkach przeciw grypie

Do tej sytuacji bezpośrednio odniosła się Światowa Organizacja Zdrowia, która od kilku sezonów obserwuje brak wykrywania wirusa B/Yamagata w globalnym nadzorze epidemiologicznym. WHO wprost wskazuje, iż dalsze utrzymywanie tego komponentu w szczepionce nie ma już uzasadnienia.

Włączenie antygenu linii B/Yamagata do szczepionek czterowalentnych nie jest już uzasadnione, a jego brak wykrywania wskazuje na bardzo niskie ryzyko zakażenia – wskazano w materiałach dotyczących zmiany składu szczepionek.

W konsekwencji organizacja rekomenduje odejście od szczepionek czterowalentnych i stosowanie preparatów zawierających trzy składniki – odpowiadające rzeczywiście krążącym wirusom:

→ A(H1N1)

→ A(H3N2)

→ B/Victoria

To dokładnie skład szczepionek trójwalentnych. W praktyce oznacza to, iż aktualnie szczepionka została dostosowana do wirusów, które faktycznie odpowiadają za zachorowania w danym sezonie.

EMA: w Europie trwa przejście na nowy standard

Podobne stanowisko zajmuje Europejska Agencja Leków. EMA zwraca uwagę, iż brak wykrywania wirusa B/Yamagata przez kolejne lata podważa sens jego dalszego uwzględniania w szczepionkach sezonowych.

– Brak krążenia tej linii wirusa oznacza, iż nie wydaje się zasadne jej dalsze uwzględnianie w szczepionkach sezonowych – wskazuje EMA w oficjalnym stanowisku.

W praktyce oznacza to, iż z rynku znikają szczepionki czterowalentne, a w ich miejsce dostępne są już tylko preparaty trójwalentne. EMA jednocześnie podkreśla, iż zmiana nie wpływa na zakres ochrony. Dostępne szczepionki obejmują wirusy, które faktycznie odpowiadają za zachorowania.

Czy mniej znaczy gorzej?

To jedno z tych pytań, na które w nadchodzącym sezonie szczepień trzeba być przygotowanym w aptece. Dla wielu pacjentów liczba komponentów była dotychczas prostym wyznacznikiem „siły” szczepionki. Im więcej, tym lepiej. W przypadku szczepionki przeciw grypie takie podejście nie zawsze jednak ma zastosowanie. najważniejsze jest nie to, ile składników zawiera preparat, ale czy odpowiadają one wirusom, które rzeczywiście powodują zachorowania w danym sezonie.

Z tej perspektywy szczepionka trójwalentna nie oznacza „ubożenia”, tylko dopasowanie składu do aktualnej sytuacji epidemiologicznej. Zawiera ona:

– szczepy odpowiedzialne za aktualne zakażenia,

– nie obejmuje wirusa, który nie krąży w populacji,

– jest zgodna z aktualnymi rekomendacjami WHO.

W praktyce oznacza to, iż usunięto składnik, który przestał mieć znaczenie epidemiologiczne. Nie wpływał on już w żaden sposób na zakres ochrony, ponieważ dotyczył wirusa niewykrywanego od kilku lat.

Co pokazują aktualne dane epidemiologiczne?

Dane WHO z ostatnich sezonów dobrze pokazują, jak zmieniła się sytuacja grypy. Jeszcze kilka lat temu uzasadnione było uwzględnianie dwóch linii wirusa typu B, bo oba typy wirusa odpowiadały za zachorowania. Dziś ten obraz wygląda już inaczej. Obecnie:

– dominują wirusy grypy typu A,

– zakażenia wirusem grypy typu B występują rzadziej,

– wszystkie wykrywane wirusy typu B należą do linii Victoria,

– linia Yamagata nie została ponownie wykryta od 2020 roku.

W tej sytuacji czwarty składnik szczepionki czterowalentnej przestał mieć znaczenie, bo nie odpowiadał za rzeczywiste przypadki zachorowań.

Jak tłumaczyć tę zmianę pacjentom?

Choć decyzja ma solidne podstawy naukowe, dla wielu pacjentów może być nieintuicyjna. Przez lata przyzwyczajeni byli do prostego przekazu: im więcej szczepów w szczepionce, tym lepsza ochrona. W tym sezonie to farmaceuci będą musieli ten sposób myślenia trochę „przeorganizować”. W rozmowie z pacjentem warto jasno podkreślić, że:

– zmiana wynika z rekomendacji WHO i EMA,

– usunięto składnik, który nie odpowiada za zakażenia,

– szczepionki przez cały czas chronią przed aktualnie krążącymi wirusami,

– nie oznacza to spadku ich skuteczności.

Pozwoli to uniknąć wrażenia, iż pacjent otrzymuje „uboższą” szczepionkę. Choć w rzeczywistości jej skład jest po prostu lepiej dopasowany do aktualnej sytuacji epidemiologicznej.

Warto też pamiętać, iż zmiany w składzie szczepionek przeciw grypie nie są niczym nowym. Aktualizuje się je co sezon, w oparciu o to, jakie szczepy wirusów dominują na świecie. Tym razem różnica polega na tym, iż zmiana dotyczy nie tylko konkretnego szczepu, ale całej koncepcji preparatu.

Jeżeli jeden z wirusów przestał krążyć w populacji, jego obecność w szczepionce nie przynosi korzyści. Dlatego przejście na szczepionki trójwalentne należy traktować nie jako krok wstecz, ale jako naturalne dostosowanie ich składu do aktualnej sytuacji epidemiologicznej.

©MGR.FARM

Idź do oryginalnego materiału