Współczesna polska apteka przechodzi fundamentalną transformację. Z miejsca, które przez dekady kojarzyło się wyłącznie z ekspedycją leków, staje się kluczowym ogniwem systemu opieki zdrowotnej. Punktem pierwszego kontaktu, w którym pacjent może nie tylko zasięgnąć porady, ale i poddać się ratującym zdrowie zabiegom profilaktycznym. Najlepszym tego przykładem są szczepienia.
Podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach, odbyła się sesja dyskusyjna pod tytułem “Apteka i farmaceuta – punkt pierwszego kontaktu z systemem”. W jej trakcie czołowi eksperci rynku farmaceutycznego podsumowali dotychczasowe osiągnięcia i nakreślili ambitne, choć niepozbawione wyzwań, plany na przyszłość. Jednym z poruszanych w niej wątków, były szczepienia w aptekach.
Na początku była “partyzantka”
Początki szczepień w aptekach w Polsce nie były łatwe. Jak wspomina dr Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, proces ten rodził się w bólach, które dziś – z perspektywy wykonanych milionów szczepień – wydają się wręcz anegdotyczne.
– Zaczynaliśmy od absolutnej partyzantki – mówił dr Tomków, przypominając spory o to, czy w aptece powinna stać umywalka mobilna, czy stacjonarna. Te techniczne detale były wówczas barierą, która niemal paraliżowała projekt.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W Polsce funkcjonuje ponad 2150 aptecznych punktów szczepień, a w ubiegłym roku wykonano w nich ponad milion iniekcji. To sukces, który zbudował nową relację na linii farmaceuta-pacjent.
– Zasypaliśmy ten rów, tę barierę pierwszego stołu – podkreślał prezes NRA.
Opisując ewolucję uprawnień farmaceutów i aptecznych punktów szczepień, wskazał też na objęcie refundacją drogich szczepionek przeciw RSV czy półpaścowi. Dla pacjentów powyżej 65. roku życia są one bezpłatne. W minionym roku NFZ na refundację szczepionki przeciw półpaścowi wydał ponad 186 mln zł (o 3000% więcej niż rok wcześniej). Z kolei na szczepionki przeciw RSV łącznie Narodowy Fundusz Zdrowia wydał ponad 461 mln zł (Abrysvo – 448 mln zł, Arexvy – 13 mln zł).
– Ja wiem, iż te rzeczy budują taki ból zamostkowy u Pana Dyrektora Mateusza Oczkowskiego – żartował Marek Tomków.
Dla porównania szczepienia przeciw grypie kosztowały NFZ w minionym roku nieco ponad 98 mln zł.
Sukces w kujawsko-pomorskim
Podczas dyskusji mgr farm. Marcin Piątek, prezes Pomorsko-Kujawskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, nie krył dumy z sukcesu szczepień w aptekach w jego województwie. W 2024 roku w województwie kujawsko-pomorskim liczba szczepień przeciw grypie wykonanych w aptekach wzrosła sześciokrotnie w porównaniu do roku poprzedniego.
– W moim województwie co trzecia apteka szczepi – mówił Marcin Piątek, wskazując na ogromny postęp mentalny w środowisku.
Farmaceuci musieli nie tylko zdobyć nowe uprawnienia, ale przede wszystkim przełamać wewnętrzną barierę dotyczącą „fizycznego kontaktu z pacjentem”. Przekonywał przy tym, przy odpowiednim zaangażowaniu farmaceutów, apteka może stać się realnym wsparciem dla przeciążonych przychodni POZ. Marcin Piątek zwrócił uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt – demografię pacjenta aptecznego:
– W aptekach szczepią się ludzie, których nie ma w systemie. To są osoby w wieku 30, 40, 50 lat, które nie pójdą do lekarza, bo nie mają czasu stać w kolejkach po receptę, potem do apteki, a na końcu wracać do zabiegowego. Oni chcą załatwić to w jednym miejscu, po pracy, w 15 minut – wskazywał prezes Pomorsko-Kujawskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.
To spostrzeżenie rzuca nowe światło na rolę aptek – nie tylko odciążają one system, ale docierają do grupy pacjentów „nieuchwytnych” dla tradycyjnej profilaktyki gabinetowej. Piątek podkreślał również, iż farmaceuci w jego regionie wystawili już ponad 30 tysięcy bezpłatnych recept dla seniorów i dzieci, co świadczy o skali zaufania, jakim darzą ich pacjenci.
“Bóle zamostkowe” Mateusza Oczkowskiego
Jednym z najciekawszych punktów debaty było wystąpienie Mateusza Oczkowskiego, dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia. Jego wypowiedzi, choć miejscami krytyczne wobec rynkowych trendów, zawierały jasną strategię państwa wobec profilaktyki aptecznej. Dyrektor Oczkowski postawił sprawę jasno: państwo inwestuje ogromne środki – około 800 milionów złotych rocznie – w refundację szczepień, ale oczekuje w zamian konkretnego efektu zdrowotnego w skali populacji. Jego główny apel do farmaceutów brzmiał:
– Proszę państwa, postawcie na grypę, a nie na RSV i półpasiec. Z perspektywy zdrowia publicznego i obciążenia szpitali, to grypa jest naszym największym wyzwaniem – wskazywał Mateusz Oczkowski.
Jego wypowiedź związana jest z faktem, iż w mijającym sezonie to właśnie szczepienia przeciw RSV i półpaścowi stały się „hitami” w aptekach. Według niego, nie stała za tym wyłącznie obiektywna potrzeba medyczna, ale potężna machina marketingowa.
– Dziwnym trafem te dwie szczepionki, które miały najsilniejszą reklamę w telewizji, uzyskały największe zainteresowanie pacjentów – zauważył niemal z ironią.
Dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji wytknął też, iż farmaceuci mają uprawnienia do szczepienia na 16 różnych chorób zakaźnych, tymczasem większość aktywności skupia się na preparatach, które – choć ważne – nie stanowią tak masowego zagrożenia dla wydolności systemu jak sezonowa grypa. Oczkowski przyznał, iż widok pacjentów masowo szczepiących się na RSV (gdzie zysk zdrowotny w stosunku do kosztów inwestycji państwa nie zawsze jest optymalny) przy jednoczesnym niskim poziomie wyszczepialności na grypę, wywołuje u decydentów „bóle zamostkowe”. Zapewnił jednocześnie, iż te bóle są związane z firmami farmaceutycznymi, a nie z samymi szczepieniami.
– o ile zainwestujemy miliony w szczepionkę na grypę, która realnie zmniejsza liczbę hospitalizacji w okresie zimowym, to jest to złoty model profilaktyki. W przypadku RSV i półpaśca mamy do czynienia z produktami handlowymi, które świetnie się sprzedają, ale niekoniecznie rozwiązują nasz główny problem systemowy – mówił Mateusz Oczkowski.
Na to czekają farmaceuci…
Dyskusja nie ograniczała się jedynie do strategii, ale dotykała również prozaicznych problemów, z którymi farmaceuci mierzą się każdego dnia. Michał Morek, dyrektor ds. opieki farmaceutycznej w Dr. Max, zwrócił uwagę na absurdalne przeszkody w systemach informatycznych. w tej chwili farmaceuta, chcąc wystawić refundowaną receptę, musi polegać na deklaracji pacjenta lub bardzo ograniczonym wglądzie w dane.
– Brakuje nam pełnej integracji z systemem, który pozwoliłby bezbłędnie określić uprawnienia pacjenta do refundacji – wskazywał Morek. To z kolei rodzi ryzyko błędów i niepotrzebny stres po stronie farmaceuty.
W odpowiedzi na te zarzuty, Mateusz Oczkowski złożył istotną deklarację. Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowelizacją przepisów, która ma otworzyć farmaceutom dostęp do szerszej dokumentacji medycznej.
– Zrobimy to. Będzie to zamieszczone w zakresie normalizacji ustawy o receptach – zapewnił dyrektor, co wywołało pozytywną reakcję wśród uczestników debaty.
Finansowanie i przyszłość: Ile warta jest profilaktyka?
Marcin Piątek poruszył również kwestię finansowania usług farmaceutycznych. Zwrócił uwagę, iż obecne stawki za wykonanie szczepienia (ok. 30 zł) są akceptowalne jako „start”. Jednak w dłuższej perspektywie mogą nie wystarczyć na pokrycie kosztów utrzymania infrastruktury i personelu w mniejszych aptekach. Jednak, jak podkreślali wszyscy uczestnicy, nie można patrzeć na te koszty w izolacji.
– Profilaktyka to inwestycja, która zwraca się dziesięciokrotnie – argumentował Piątek.
Wskazywał też, iż każdy pacjent zaszczepiony w aptece to pacjent, który nie zajmie miejsca w kolejce do lekarza rodzinnego, nie trafi na SOR i nie będzie wymagał kosztownej hospitalizacji.
– Mamy zapał, mamy wykwalifikowanych ludzi i mamy zaufanie pacjentów. Teraz potrzebujemy stabilizacji i jasnej ścieżki rozwoju – mówił Marcin Piątek.
Jeśli te warunki zostaną spełnione, Polska ma szansę stać się europejskim liderem w dziedzinie nowoczesnej opieki farmaceutycznej, w której szczepienie przeciw grypie stanie się tak naturalnym elementem wizyty w aptece, jak wykupienie recepty.
Głos Mateusza Oczkowskiego pozostaje jednak memento dla całego sektora: sukcesu nie mierzy się liczbą sprzedanych, reklamowanych w mediach szczepionek, ale liczbą pustych łóżek na oddziałach zakaźnych w szczycie sezonu grypowego. To jest prawdziwa miara skuteczności farmaceuty w systemie ochrony zdrowia.








-930x445.jpg)





