Dnia 11 marca 2026 w gmachu Sejmu RP odbyło się połączone posiedzenie sejmowej Komisji Obrony Narodowej oraz sejmowej Komisji Zdrowia. Tematem obrad, które przyciągnęły przedstawicieli najważniejszych resortów, służb mundurowych oraz przemysłu farmaceutycznego, było „rozpatrzenie informacji na temat bezpieczeństwa lekowego kraju oraz wzmocnienia możliwości produkcyjnych leków i substancji czynnych w Polsce i Unii Europejskiej”. Spotkanie to odbyło się w cieniu narastających napięć geopolitycznych, licznych konfliktów zbrojnych na świecie oraz coraz częstszych katastrof naturalnych i klęsk żywiołowych, które obnażyły kruchość globalnych łańcuchów dostaw.
Katarzyna Kęcka, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia, wskazała bezpieczeństwo to nie tylko statystyka, ale realna zdolność państwa do odpowiedzi na potrzeby obywatela w sytuacjach ekstremalnych.
– Bezpieczeństwo lekowe z jednej strony oznacza konieczność spełnienia oczekiwań pacjentów, iż ich terapia będzie prowadzona z zastosowaniem możliwych do nabycia w kraju bezpiecznych, skutecznych i dostępnych cenowo leków, a z drugiej strony stworzenia takich warunków, by podmioty odpowiedzialne, hurtownie farmaceutyczne i apteki ogólnodostępne miały możliwość sprawnego wykonywania swoich podstawowych zadań w zakresie zabezpieczenia potrzeb lekowych obywateli – podkreślała minister Kęcka.
Mimo trudnego otoczenia międzynarodowego, przedstawicielka resortu zdrowia zapewniała, iż na dzień 11 marca 2026 roku w Polsce nie występowały systemowe braki leków, a resort utrzymywał stałe monitorowanie rynku dzięki zaawansowanych narzędzi cyfrowych, takich jak Zintegrowany System Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi.
Anatomia upadku europejskiej suwerenności
Najbardziej alarmujący i szczegółowy głos w dyskusji należał do Głównego Inspektora Farmaceutycznego, Łukasza Pietrzaka. Obnażył on skalę uzależnienia Polski i całej Unii Europejskiej od rynków zewnętrznych.
– 80% generycznych API [substancji czynnych] produkowanych jest w Chinach. […] W ciągu zaledwie 20 lat Unia Europejska z pozycji prawie iż lidera, który produkował 50% API, zmalała do niewielkiego procentu, raptem 20% – wyliczał Pietrzak.
Ze słów Głównego Inspektora Farmaceutycznego można było wywnioskować, iż pogoń za najniższą ceną, podyktowaną przez tanią produkcję w Azji, doprowadziła do demontażu europejskiego przemysłu farmaceutycznego.
– Z jednej więc strony obniżanie cen leków […] spowodowało, iż to nasze bezpieczeństwo oddaliśmy – mówił przed komisjami.
Szczególną uwagę Pietrzak poświęcił kwestii logistyki i marnotrawstwa. Wskazał na drastyczny brak powierzchni magazynowej, zdolnej pomieścić zapasy na wypadek klęsk żywiołowych.
– Nasze roczne zapotrzebowanie na leki to jest 1 mld 400 mln opakowań. Nie wiem, czy Państwo zdajecie sobie sprawę, że nie ma takich magazynów w naszym kraju, które były w stanie pomieścić chociaż trzymiesięczny zapas, który byłby w razie czego przygotowany na populacyjne potrzeby – mówił GIF.
Jako przykład skali problemu przytoczył szokujące dane z Warszawy, gdzie rocznie utylizowano wówczas około 150 ton leków, co według niego było dowodem na niewydolność systemu rotacji rezerw. Postulował wprowadzenie „aktywnego magazynowania”, czyli utrzymywania rezerw w bieżącym obrocie hurtowym, co zapobiegałoby upływowi terminów ważności.
Brak prądu w aptece…
W kontekście katastrof naturalnych i konfliktów zbrojnych, Łukasz Pietrzak podniósł niezwykle istotny wątek uzależnienia systemu ochrony zdrowia od infrastruktury teleinformatycznej. Ostrzegał on posłów obu komisji, iż w obliczu konfliktu hybrydowego lub awarii energetycznej, system dystrybucji leków może zostać sparaliżowany w kilka minut.
– Sam system dystrybucji leków w tym momencie jest uzależniony od prądu, od dostępności do komunikacji, chociażby cyfrowej. W momencie, kiedy to tylko wyłączymy, pacjenci pozostają bez leków. Elektroniczne recepty nie działają bez prądu – alarmował podczas posiedzenia.
Pietrzak wskazał, iż to właśnie ludność cywilna cierpiąca na choroby przewlekłe stałaby się w takiej sytuacji „największą cichą ofiarą”, pozbawioną dostępu do insuliny czy leków kardiologicznych z powodu braku możliwości autoryzacji recepty lub dostępu do cyfrowego magazynu hurtowni.
Wątek ten poruszył również poseł PiS – Bolesław Piecha. Wskazywał, iż choćby chwilowy brak prądu, powoduje wyłączenie systemów kluczowych w dystrybucji leków.
– Ja co prawda potrafię sobie wypisać receptę z dwoma pieczątkami na kartce papieru i ona będzie zrealizowana w aptece, tylko jest jedno „ale” – 100%. Nie jestem w stanie skorzystać z żadnej zniżki, czyli mogę oczywiście wypisać z pieczątką, że jestem uprawniony, odpowiednie leki, natomiast w systemie jest chociażby typ dotyczący refundacji i tego nikt nie przeskoczy. Na papierze tego przeskoczyć się nie da. Czy mamy jakieś scenariusze, jakby doszło do jakiejś katastrofy? Jak to zrobić? – pytał poseł.
Lekcje z frontu i kooperacja z przemysłem
W dyskusję włączył się też płk Arkadiusz Kosowski z Ministerstwa Obrony Narodowej, który odniósł się bezpośrednio do doświadczeń z trwających konfliktów zbrojnych, w tym wojny na Ukrainie. Podkreślał on, iż dla wojska bezpieczeństwo lekowe jest tożsame z gotowością bojową.
– Inicjatywy ukierunkowane na wzmocnienie bezpieczeństwa lekowego, w tym rozbudowa mocy wytwórczych, stanowią najważniejszy element rozminowywania ryzyk w obszarze zabezpieczenia lekowego Polski, w tym również zabezpieczenia lekowego potrzeb sił zbrojnych – wskazywał płk Kosowski.
Oficer wyjaśniał, iż MON opiera się na cywilnym systemie produkcji, ale w sytuacjach „W” (wojennych) musi mieć gwarancję, iż krajowe fabryki będą w stanie produkować antybiotyki i leki przeciwbólowe bez oglądania się na transporty z Azji. Wspomniał o Planie Zabezpieczenia Potrzeb Sił Zbrojnych, w ramach którego wybrane firmy farmaceutyczne otrzymują dotacje na utrzymanie tzw. „mocy rezerwowych”.
Rola RARS i Krajowej Listy Leków Krytycznych
Wiesław Szczepański, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, przedstawił z kolei podczas posiedzenia informację na temat roli Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS). Poinformował, iż Agencja gromadzi zapasy około 400 pozycji lekowych, co jest najważniejsze w obliczu katastrof naturalnych i klęsk żywiołowych.
Zaznaczył jednak, iż „nie jest możliwe zgromadzenie wszystkich zasobów tych leków, bo jest to uzależnione od kwestii kwotowych, ale również od dostępności tych leków na rynku”. Szczepański podkreślił wagę nowej ustawy o ochronie ludności, która miała zintegrować działania RARS z lokalnymi systemami zarządzania kryzysowego.
Pełnomocnik ds. bezpieczeństwa lekowego?
Ważny głos w dyskusji zabrał też Krzysztof Kopeć – Prezes Zarządu Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego. Zapewniał, iż polskie firmy są w stanie produkować więcej leków i substancji czynnych, ale potrzebują do tego odpowiednich zachęt i gwarancji bezpieczeństwa. Uruchomienie produkcji leku to inwestycja ogromnych środków. Lek wyprodukowany w Polsce nie może konkurować ceną z tym, pochodzącym z Chin. Dlatego potrzebne są mechanizmy, które zapewnią jego zbyt mimo wyższej ceny.
Prezes Kopeć zasugerował, iż najlepszym rozwiązaniem byłoby powołanie pełnomocnika, który koordynowałby wszystkie elementy związane z bezpieczeństwem lekowym.
– Ministerstwo Zdrowia jest końcowym biorcą leków, ma narzędzia, które stymulują. Natomiast te narzędzia powinny uwzględniać elementy dotyczące gospodarki, funduszy unijnych, MON i MSWiA. Taki pełnomocnik mógłby to i ministerstwom, i nam wszystkim to ułatwić. Wtedy rozmawialibyśmy o kolejnych etapach realizacji jakiegoś planu, który przyjęlibyśmy, jak zwiększać tą niezależność – wyjaśnia Prezes Krajowych Producentów Leków.















![Świdnicka firma z Diamentem Forbesa 2026. Wyróżnienie odebrała Grupa Marconi [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/kadr_Diamenty-Forbesa-2026-Grupa-Marconi.jpg)