Susan Martinuk: Kanada nie może dłużej ignorować sygnałów ostrzegawczych związanych z MAiD

goniec.net 2 godzin temu

Tysiące błędów i wątpliwych przypadków MAiD ujawniają poważne pęknięcia w kanadyjskich zabezpieczeniach

Dziesięć lat po legalizacji medycznej pomocy w umieraniu (MAiD) zabezpieczenia, które obiecywano Kanadyjczykom, wyglądają coraz bardziej krucho. Niepokojące przypadki i poważne pytania o nadzór powinny skłonić Kanadyjczyków do pauzy, zanim system zostanie ponownie rozszerzony.

Od 2016 r. odnotowano ponad 100 tys. zgonów w ramach MAiD, a Kanada zyskała międzynarodową opinię kraju, który masowo szerzy śmierć.

Od samego początku Kanadyjczycy wiedzieli, iż legalizacja eutanazji przesunie granice etyki medycznej. Przyznanie jednostce autonomii, by sama wybrała swoją śmierć, to jedno; oczekiwanie, iż lekarz celowo odbierze to życie — to coś zupełnie innego.

Zapewniano nas jednak, iż istnieją wytyczne. Nie będzie „równi pochyłej”, a MAiD ma być procedurą „wyjątkową”, stosowaną w „rzadkich” przypadkach, gdy ktoś cierpi na nieuleczalną chorobę i stoi w obliczu „rozsądnie przewidywalnej” śmierci.

Kluczowe kryterium (przewidywalna śmierć) usunięto jednak w 2021 r., by umożliwić zakończenie życia osobom z poważnymi chorobami, niepełnosprawnościami i/lub nie do zniesienia cierpieniem. Pojawiły się też dyskusje o rozszerzeniu MAiD na „dojrzałych nieletnich” — osoby poniżej 18. roku życia uznane za zdolne do podejmowania własnych decyzji medycznych — a także osobne rozważania dotyczące noworodków z ciężkimi wadami. Quebec pozwala już na wnioski z wyprzedzeniem, jeżeli ktoś ma poważną chorobę, która może doprowadzić do utraty zdolności.

Zgodnie z obecnym prawem osoby, których jedynym schorzeniem podstawowym jest choroba psychiczna, mają stać się uprawnione do MAiD 17 marca 2027 r.

Żadnej równi pochyłej? A jednak… jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Barierki ochronne gwałtownie odpadają.

W styczniu Kiano Vafaeian, 26-letni mężczyzna z cukrzycą typu 1 i częściową utratą wzroku, przeszedł MAiD w Kolumbii Brytyjskiej po tym, jak wielokrotnie odmawiano mu kwalifikacji w rodzinnej prowincji Ontario.

Rodzina była oburzona. Twierdziła, iż cierpiał na cykle depresji i był „obsesyjnie” nastawiony na uzyskanie MAiD, więc „szukał lekarza” tak długo, aż znalazł takiego, który zgodził się zakończyć jego życie. Tego nie miało być w Kanadzie — przepisy miały temu zapobiegać. Akt zgonu podpisała dr Ellen Wiebe, prominentna orędowniczka MAiD, która wcześniej była też bardzo aktywna w przeprowadzaniu aborcji.

Kiano zmarł w zakładzie pogrzebowym w Vancouver. To oczywiście wygodne, ale czy to naprawdę śmierć z godnością?

To nie jest odosobniony incydent. Potwierdza raczej słowa psychiatry dr. Johna Mahera, który powiedział komisji parlamentarnej, iż ludzie otrzymują MAiD z powodów, które „szczerze mówiąc, są nielegalne”.

Dr Maher, redaktor Journal of Ethics in Mental Health, zeznał, iż szczególnie aktywni świadczeniodawcy MAiD oferują procedurę weteranom, osobom niepełnosprawnym, chorym na schorzenia poddające się leczeniu oraz osobom czekającym na leczenie. Opisał pacjenta ze schizofrenią, którego zakwalifikowano do MAiD na podstawie uleczalnego schorzenia skóry i bolącej kostki.

Pewna mieszkanka Toronto walczy teraz w sądzie o wyjątek od przepisów, które w tej chwili wykluczają MAiD w przypadku chorób psychicznych. Nie brzmi to jednak tak, jakby potrzebowała sądów — wystarczy, iż znajdzie odpowiedniego lekarza.

Są też pytania o to, jak MAiD jest przeprowadzane. Donoszono, iż lekarz przeprowadził ocenę MAiD mężczyzny przed restauracją Tim Hortons w Ontario. Później wymieniali e-maile, a ostatecznie lekarz zawiózł pacjenta do kostnicy i tam wykonał MAiD. Pacjent miał 45 lat; cierpiał na zapalną chorobę jelit i depresję.

W osobnym przypadku ten sam lekarz został ukarany za to, iż nie podał jednego z trzech leków stosowanych przy MAiD. Pacjent zaczął znowu oddychać po tym, jak ogłoszono jego zgon.

To ma być śmierć z godnością?!

W lipcu Canadian Catholic News (CCN) uzyskało poufny raport jednostki nadzoru nad MAiD w Kolumbii Brytyjskiej.

Jednostka przeanalizowała dane dotyczące 4169 wniosków o MAiD w tej prowincji (choć własny wykres słupkowy pokazuje 4190 zgonów) i znalazła 2807 błędów. To 51,9 proc. przypadków. Większość uznano za „niekrytyczne” problemy z dokumentacją. Ale 12,5 proc. błędów wymagało „edukacji lekarzy i farmaceutów” w zakresie przestrzegania przepisów. To 353 pacjentów, u których procedur nie przeprowadzono prawidłowo.

Własne dane nadzorcze prowincji znacznie utrudniają odrzucenie obaw o zabezpieczenia MAiD jako zaledwie garstki odosobnionych przypadków.

Być może jeszcze bardziej niepokojące jest to, iż CCN nie znalazło żadnej instytucji, która wzięłaby odpowiedzialność za tak wysoką stopę błędów. Ministerstwo Zdrowia Kolumbii Brytyjskiej nie odpowiedziało na prośby o komentarz. Doctors of BC (stowarzyszenie lekarzy tej prowincji) stwierdziło, iż pytania o nadzór należy kierować do College of Physicians and Surgeons of BC. Kolegium oświadczyło, iż jego mandat to regulowanie lekarzy, a nie komentowanie spraw systemu zdrowia. Zasugerowało, by CCN skontaktowało się z prowincjonalnym ministerstwem zdrowia.

Gdzie jest nadzór?

Po dziesięciu latach MAiD wyraźnie nie jest tym sterylnym i godnym zakończeniem życia, jakiego wielu się spodziewało. Procedura wykroczyła daleko poza granice etyki i — jak się zdaje — także prawa.

Musimy zrozumieć i ponownie ocenić obecne przepisy oraz rzeczywistość, zanim w 2027 r. rozszerzymy MAiD.

Susan Martinuk jest starszym pracownikiem naukowym w Frontier Centre for Public Policy. Jest autorką książki „Patients at Risk: Exposing Canada’s Healthcare Crisis” oraz nadchodzącej „Patient Rights: Restoring Trust in Canada’s Healthcare System”.

za @ Troy Media

Idź do oryginalnego materiału