Sukces zbiórki, porażka systemu? Niewygodne pytania po rekordowej akcji

swiatlekarza.pl 3 godzin temu

Rekordowa zbiórka na rzecz dzieci chorych na raka to bez wątpienia powód do wzruszenia i dumy. Ponad 257 mln zł zebranych w kilka dni pokazuje skalę społecznej mobilizacji, jakiej dotąd nie było ani w Polsce, ani na świecie. Jednak obok zachwytu pojawia się pytanie, które nie daje spokoju: dlaczego takie akcje są dziś aż tak potrzebne?

Coraz częściej to nie system, ale społeczeństwo bierze na siebie ciężar walki o zdrowie pacjentów. Oddolne inicjatywy – jak wspomniany „Diss na raka” czy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy – stają się realnym wsparciem dla pacjentów, a czasem wręcz warunkiem dostępu do leczenia. Nie wszyscy chcą pogodzić się z tym, iż tego typu działania zaczynają pełnić rolę erzacu sprawnie działającej ochrony zdrowia.

Z jednej strony mamy ogromną społeczną solidarność, zdolność do szybkiego reagowania i autentyczne zaangażowanie setek tysięcy ludzi. Z drugiej – „system zrzutkowy”, który nie nadąża za tempem zmian w medycynie, rosnącymi kosztami terapii i potrzebami pacjentów onkologicznych. Doszliśmy do momentu, w którym rak wyprzedził system, musimy więc posiłkować się inicjatywami społecznymi, żeby go dogonić.

Problem w tym, iż taka sytuacja – choć chwilowo skuteczna – nie może być docelowym modelem opieki zdrowotnej. Choć zbiórki ratują pacjentów, nie zastąpią przewidywalnego i stabilnego dostępu do leczenia dla wszystkich, którzy go potrzebują. System ochrony zdrowia nie może działać według logiki zasięgów i poruszeń – jego fundamentem powinna być równość, a nie siła oddziaływania konkretnej historii i charyzma młodego youtubera.

Ewa Podsiadły-Natorska

Idź do oryginalnego materiału