Śmiertelny pożar w Crans-Montana: Właściciele lokalu nie do znalezienia

upday.com 23 godzin temu
W barze w szwajcarskiej miejscowości Crans-Montana od lat dochodziło do zaniedbań w kwestii bezpieczeństwa i uchybień w zarządzaniu - podają media w niedzielę, cztery dni po pożarze, w którym zginęło 40 osób, a ok. 120 zostało rannych. Dotąd zidentyfikowano 11 ofiar, w tym ośmiu Szwajcarów i trzech Włochów. PAP

Prokuratura w kantonie Valais wszczęła śledztwo przeciwko dwóm francuskim właścicielom lokalu w Crans-Montana po pożarze, który wybuchł podczas imprezy sylwestrowej. Mężczyznom grozi odpowiedzialność za nieumyślne spowodowanie śmierci, uszkodzenie ciała i spowodowanie pożaru przez zaniedbanie. Ich obecne miejsce pobytu pozostaje nieznane.

Media ujawniły szczegóły dotyczące poważnych uchybień w funkcjonowaniu lokalu. Właściciele stale wprowadzali zmiany, zwiększając liczbę stolików na dolnym poziomie i zawężając schody o ponad połowę. Szerokość wyjścia wynosiła około metra, co przy kilkuset osobach w środku uniemożliwiało skuteczną ewakuację.

Licencja i polityka wejścia

Lokal posiadał licencję jedynie na serwowanie jedzenia i alkoholu, nie na prowadzenie dyskoteki. Mimo to właściciele zorganizowali imprezę sylwestrową, którą reklamowali obietnicą "szalonych tańców do rana". Choć teoretycznie wydarzenie było przeznaczone dla dorosłych, wystarczył jeden dokument, by osoby w wieku 16-17 lat mogły wejść do środka. Kilkadziesiąt osób poniżej 16. roku życia dostało się do baru.

Rzymski dziennik "La Repubblica" zacytował mieszkańców alpejskiego kurortu, którzy mówili o ciągłych zmianach w lokalu mających zapobiec bankructwu. «Obsesja na punkcie zysku sprawiła, iż zabawa okazała się pułapką i zakończyła masakrą» - napisała gazeta.

Relacje świadków

21-letni Liam z Sierre koło Crans-Montana opisał początek pożaru. «Widzieliśmy, jak pojawiły się płomienie, czuliśmy, jak spadają nam na głowy odłamki sufitu. Nikt nie przestał tańczyć i ludzie nagrywali ten spektakl» - wspominał.

Edoardo powiedział włoskiej telewizji: «Filmowałem to tylko przez kilka sekund, a potem uciekłem. Niestety inni nagrywali płomienie o kilka sekund dłużej.»

19-letnia dziewczyna, która uciekła z płonącego lokalu, ujawniła "La Repubblica", iż personel sugerował posiadanie dokumentu osobom niepełnoletnim. «Niestety posłuchaliśmy tej sugestii» - przyznała.

Burmistrz Crans-Montany Nicolas Feraud zapewnił szwajcarskie radio Rts, iż «władze nigdy nie były pobłażliwe podczas inspekcji w barach».

Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

Idź do oryginalnego materiału