Sala gimnastyczna Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 1 przy ul. Kopernika 27 w Elblągu na jeden dzień zamieniła się w bajkową wioskę Smerfów. Z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka kadra ośrodka przygotowała dla uczniów, wychowanków, rodziców, opiekunów i całej społeczności przedstawienie pt. „Smerfy”. Było kolorowo, muzycznie, zabawnie i bardzo serdecznie, ale też z ważnym przesłaniem o dobru, przyjaźni i życiu w zgodzie z innymi.
Smerfy to jedna z tych bajek, które łączą pokolenia. Znają je dzieci, pamiętają dorośli, a ich świat, pełen śpiewu, tańca, wspólnej zabawy i małych niebieskich bohaterów, przez cały czas potrafi wywołać uśmiech. Właśnie po tę opowieść sięgnęli pracownicy SOSW nr 1, przygotowując dla swoich uczniów wyjątkową niespodziankę z okazji Dnia Dziecka.
Na scenie pojawiły się dobrze znane postacie: Papa Smerf, Smerfetka, smerfy żyjące w swojej spokojnej krainie, a także Gargamel ze swoim kotem Klakierem oraz czarownica Hogata. Fabuła przedstawienia prowadziła widzów przez historię, w której smerfy bawią się, śpiewają i tańczą, ale cały czas muszą zachować czujność, bo ich odwieczny wróg nie rezygnuje ze swoich planów. Gargamel, przy pomocy Hogaty, zwabia smerfy i je więzi. Sytuacja komplikuje się jednak, gdy Hogata przypomina mu o obietnicy małżeństwa. Gargamel, chcąc wybrnąć z kłopotów, prosi o pomoc Papę Smerfa. Ten pomaga mu pozbyć się niechcianej narzeczonej, ale w zamian domaga się wolności dla smerfów.
Fot. Rafał SułekCałość została podana w lekkiej, bajkowej i pełnej humoru formie, ale za kolorową scenografią, kostiumami i żartami kryło się bardzo konkretne przesłanie. Wybrzmiało ono szczególnie mocno w końcowej sentencji spektaklu: „Dobro ze złem wygrywa, to nie tylko w bajkach tak bywa. Ważne jest, by być dobrym, by z innym w zgodzie żyć. Lepiej mieć przyjaciół wkoło, wtedy wszystkim jest wesoło. Bo dobrym być się opłaca, gdyż dobro zawsze powraca”.
Dla dyrektora SOSW nr 1 Leszka Iwańczuka wydarzenie było nie tylko udanym występem, ale też pięknym dowodem na to, jak duży potencjał drzemie w zespole ośrodka.
– Pracuję w tej szkole od 30 lat, ale jak się okazuje, człowiek nigdy do końca nie wie, z kim ma przyjemność pracować. Dzisiejszy spektakl pokazał, iż tworzymy naprawdę wyjątkowy zespół. Grupa wspaniałych ludzi, naszych nauczycieli i pracowników, z okazji Dnia Dziecka przygotowała i zaprezentowała program, który został przyjęty z ogromnym entuzjazmem i euforią – mówił Leszek Iwańczuk, dyrektor SOSW nr 1 w Elblągu.
Jak przyznał, mimo wielu lat pracy z kadrą, spektakl pozwolił mu zobaczyć współpracowników z zupełnie innej strony.
– Muszę przyznać, iż choć znam większość pracowników bardzo dobrze, to nie spodziewałem się, iż tak wiele osób ma tak duże talenty aktorskie i artystyczne – dodał.
Pomysł na przygotowanie przedstawienia narodził się około dwóch miesięcy wcześniej. Jak opowiadała Iwona Sapińska, wicedyrektor SOSW nr 1, która w spektaklu wcieliła się w rolę Gargamela, inicjatywa wyszła od nauczycielek.
– Moje koleżanki nauczycielki przyszły do mnie z tą inicjatywą mniej więcej dwa miesiące temu. Zaproponowały, iż może z okazji Dnia Dziecka przygotujemy przedstawienie. Oczywiście jesteśmy otwarci na takie pomysły, więc od razu powiedziałam: dziewczyny, bierzcie się za to – wspominała.
Fot. Rafał SułekSzybko jednak okazało się, iż sama również chce stanąć na scenie.
– Po chwili stwierdziłam, iż sama też chcę wziąć w tym udział. No i jak powiedziałam, tak się stało, bo po dwóch tygodniach dostałam rolę Gargamela. Zabawy było przy tym mnóstwo. Momentami miałyśmy choćby wrażenie, iż na próbach bawimy się lepiej niż dzieci podczas samego występu, ale po dzisiejszym aplauzie widać było, iż dzieciaki też świetnie to odebrały – mówiła Iwona Sapińska.
Próby, jak podkreślała, były czasem intensywnej pracy, ale też ogromnej radości.
– Próby były rewelacyjne, pełne śmiechu, wpadek, gagów i różnych pomysłów. Każda z nas dorzucała coś od siebie, a nasze reżyserki część tych pomysłów akceptowały, część korygowały, a czasem musiały nas trochę hamować, bo rozpęd bywał naprawdę duży. To był bardzo intensywny, ale też niezwykle interesujący i radosny czas – dodała.
Szczególne miejsce w smerfnej historii zajęła oczywiście Smerfetka. W tę rolę wcieliła się Alicja Żukowska, nauczycielka SOSW nr 1.
– Cudownie grało się Smerfetkę. Być tą jedyną, uwielbianą Smerfetką w tak zacnym gronie Smerfów to naprawdę sama przyjemność – mówiła z uśmiechem.
Jak dodała, przygotowania trwały nieco ponad miesiąc, choć ze względu na codzienne obowiązki nie zawsze wszyscy mogli spotykać się w pełnym składzie. Najbardziej intensywna praca przypadła na ostatni tydzień przed premierą.
– Chcieliśmy też naszym dzieciakom pokazać trochę tych bajek, na których sami się wychowywaliśmy. To było dla nas bardzo sentymentalne, takie miłe przeniesienie się do dzieciństwa, odświeżenie sobie tych historii i bohaterów – podkreślała Alicja Żukowska.
Największą nagrodą dla występujących była reakcja publiczności.
– Nasze dzieciaki oglądają takie występy całym sobą, a to daje ogromną satysfakcję. Cieszymy się, iż mogliśmy przygotować dla nich coś takiego z okazji Dnia Dziecka – dodała nauczycielka.
Fot. Rafał SułekNie zabrakło też postaci Smerfa Marudy, w którego wcieliła się Anna Hatle-Tafelska. Jak przyznała, dla wielu osób był to sceniczny debiut, dlatego przed występem pojawił się stres.
– Wiadomo, iż był stres, bo to był w zasadzie nasz debiut. Pierwszy raz wpadłyśmy na pomysł, żeby zmierzyć się z tak dużym przedsięwzięciem i sprawdzić, czy damy radę. Ale chyba wyszło nieźle, bo zbieramy bardzo dobre opinie – mówiła.
Obsadzanie ról miało odbywać się dość spontanicznie. Każdy szukał postaci, w której mógłby odnaleźć coś swojego.
– Ja akurat miałam pierwowzór w postaci mojego syna, więc nie było to aż tak trudne. Dziewczyny śmiały się nawet, iż mam najłatwiejszą rolę, bo w każdej sytuacji, choćby gdybym zapomniała tekstu, mogłam po prostu powiedzieć, iż czegoś nie cierpię i wszystko by się zgadzało – żartowała Anna Hatle-Tafelska.
Po premierze pojawiły się już pierwsze pomysły, by na tym jednym występie nie kończyć.
– Myślę, iż pewnie pójdziemy za ciosem. Już pojawiają się głosy, żeby z tym przedstawieniem wyjść gdzieś poza mury szkoły. Włożyliśmy w to naprawdę dużo pracy, zarówno w scenografię, jak i w próby, więc szkoda byłoby tego nie wykorzystać. A jeżeli nie z tym spektaklem, to na pewno wymyślimy coś następnego, bo my już po prostu tak mamy – podsumowała.









