zakończyłem moim pseudo duathlonem he,he... Słońce wstaje coraz później, więc poszedłem w jego ślady hi,hi... i też wstałem nie o piątej, a piąta trzydzieści;)
Tak jak ostanio i jeszcze wcześniej dobieg nad "Adriatyk" dwa kilometry. Potem pływanie i powrót. W sumie piąteczka na koniec miesiąca. Fajnie było! Temperatura letnia +16:) Woda chłodniejsza i dobrze:))
Dzisiaj na kąpielisku miałem towarzystwo łabędzi he,he...


Koniec miesiąca zatem podsumowanie:




76 km w trzynastu wyjściach. Cienko:( ale z drugiej strony w czasie walki z kolankiem to i tak dobrze;) Siedemdziesiąt cztery kilometry wychodzone. Cztery cotygodniowe gimnastyki. Dziewięć sesji na rowerku stacjonarnym i dwanaście pływań o poranku.
Na razie wróciłem do biegania co drugi dzień. Kilometraż minimalny i tempo też hi,hi... Najważniejsze jednak, iż posuwam się do przodu he,he... 

Cytat dnia:
„Sukces to drabina, po której nie sposób wspiąć się z rękami w kieszeniach.”
- Philip Wylie
Przysłowia:
- „Ostatni sierpnia zapowiada, jaka pogoda na wrzesień wypada”
- „Pierwszy września pogodny, w zimie czas wygodny”
- „Dzień świętego Idziego, gdy się wypogodzi,
- cztery niedziele potem pogodą dogodzi”
- „Gdy na święty Idzi ładnie, śnieg na pewno późno spadnie”









