Senator KO zafundował krewnemu szybki zabieg w publicznej placówce

angora24.pl 18 godzin temu

Operacja bez procedur

15 marca w szpitalu powiatowym w Aleksandrowie Kujawskim pacjent, bliski senatora KO Tomasza Lenza, formalnie nie został przyjęty ani odnotowany w systemie. Zamiast przejść przez izbę przyjęć i kolejkę, trafił bezpośrednio na oddział chirurgii. Według ustaleń WP, senator Tomasz Lenz pojawił się w placówce wraz z członkiem rodziny, a obowiązujące procedury rejestracji i kwalifikacji pacjentów zostały w tym przypadku całkowicie pominięte.

Kilka minut po senatorze przed szpital przyjechał luksusowy samochód, którego kierowca zaparkował na podjeździe dla ambulansów, ignorując zakazy. Z auta wysiadł Lotfi Mansour, konsul honorowy Tunezji i lokalny działacz KO, a prywatnie znajomy senatora Lenza. Według informatorów WP, Mansour wszedł na oddział z reklamówką, którą opuścił dwie godziny później już pustą.

Na tym jednak kontrowersje się nie kończą, bowiem w trakcie zabiegu lekarze zaangażowani w operację, którymi byli ordynator chirurgii i anestezjolog, powinni pozostawać na rutynowych dyżurach na swoich oddziałach. Wspomniany anestezjolog miał opuścić swoje stanowisko na oddziale intensywnej terapii, aby wziąć udział w zabiegu krewnego polityka, co dyrekcja szpitala dopuszcza jedynie w sytuacjach zagrożenia życia innych pacjentów. W omawianej sytuacji nic jednak nie wskazuje póki co na to, aby taki warunek został spełniony.

Postępowanie wyjaśniające

Dyrektor placówki, Mariusz Trojanowski, potwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską, iż w szpitalu prowadzone jest postępowanie wyjaśniające. Wskazano szereg uchybień: brak pełnej dokumentacji medycznej i zgody pacjenta na zabieg, brak kwalifikacji medycznej przeprowadzonej przez uprawnionego lekarza oraz brak ewidencji zużytych leków anestezjologicznych.

Trojanowski przyznał, iż szpital został narażony na straty i poważne konsekwencje, nie wykluczając możliwości zawiadomienia organów ścigania. Wyjaśnił także, iż w dniu 15 marca, kiedy doszło do incydentu, nie było go w placówce.

Tajemnica lekarska według Lenza

Senator Tomasz Lenz odmawia udzielania merytorycznych odpowiedzi, argumentując w mailu, iż sprawa dotyczy prywatności i tajemnicy medycznej, jednocześnie grożąc działaniami prawnymi wobec prób zbierania informacji. Podobnie zachował się Lotfi Mansour.

Inaczej sprawę ocenia samorząd lekarski. Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej, podkreśla, iż pacjenci z pieniędzmi i znajomościami konkurują o te same świadczenia z tymi, którzy nie mają kontaktów, co określa jako poważną patologię.

Mamy w Polsce problem z równością dostępu do świadczeń – ocenia Kosikowski. – Wszystko dlatego, iż szpitale są łupami politycznymi. Powszechną praktyką są telefony do dyrekcji i ordynatorów, iż trzeba kogoś przyjąć: już, natychmiast. Najlepiej, żeby personel czekał na oddziale na tego „specjalnego” pacjenta. W sytuacji, w której potrzeby są większe niż możliwości finansowe NFZ, problem jest tym dotkliwszy. Pacjenci z pieniędzmi i znajomościami rywalizują o te same świadczenia z pacjentami, którzy nie mają do kogo zadzwonić i załatwić miejsca w kolejce. To jest totalna patologia, którą w pewnym stopniu mógłby ukrócić centralny system rejestracji, gdyby weryfikował wpychanie pacjentów w kolejkę.

Nie wiadomo, kto pokryje koszty niedzielnego zabiegu, ponieważ szpital nie może go rozliczyć z NFZ. Brak dokumentacji uniemożliwia także ocenę przebiegu operacji i ewentualnych powikłań. Dyrektor placówki zapowiada, iż po zakończeniu wewnętrznego śledztwa powiadomi odpowiednie instytucje o możliwości popełnienia przestępstwa.

Idź do oryginalnego materiału