Rytuał się odbył, finał przewidywalny, pani minister zostaje

mzdrowie.pl 1 dzień temu

Podczas dyskusji w Sejmie nad wnioskiem odwołania minister zdrowia padło jedno merytoryczne pytanie i jeden racjonalny wniosek. Resztę można sprowadzić do próby zbicia politycznego kapitału. Mimo, iż większość powtarzała, iż ochrona zdrowia nie jest miejscem na politykę.

„To co robi Pani minister to eutanazja ochrony zdrowia” – grzmiał Jarosław Sachajko z koła parlamentarnego Demokracja Bezpośrednia (do Sejmu dostał się list PiS będąc członkiem Kukiz’15). „Pani minister udaje, iż zna się na leczeniu systemu chociaż doprowadza go na OIM. Antagonizuje pacjentów z lekarzami według znanej zasady – dziel i rządź” – dodawał Witold Tumanowicz (Konfederacja).

Padały też liczby. „220 tys. pacjentów czeka w kolejce na kolonoskopię. 914 tys. Na fizjoterapię” – wyliczała Katarzyna Sójka (PiS), która przedstawiała wniosek. „W kolejkach stoi dziś ponad 5 mln Polaków, w tym 1 mln mając skierowania w trybie pilnym” – uzupełniał Wiesław Hoc (PiS).

„W tym wniosku jest mało uczciwej analizy jest za to polityczna kalkulacja. Do tej pory zamiast systemowych zmian tworzono rozwiązanie na chwilę. Jak można było w 2022 roku przyjąć ustawę o minimalnym wynagrodzeniu bez źródeł finansowania? Efekt jest taki, iż w zeszłym roku kosztowało to nas 58 mld, a w tym wydamy 70 mld. Nie ma mojej zgody na straszenie pacjentów, nie ma na leczenie populizmem” – odpowiadała minister Jolanta Sobierańska-Grenda. „Nakłady na ochronę zdrowia systematycznie rosną, a przyjęliśmy tylko 3 proc. więcej pacjentów. Trzeba to zmienić. Naprawdę nie widzicie co się dzieje w polskich szpitalach – przybywa nowoczesnego sprzętu, jest więcej pieniędzy na profilaktykę, konsekwentnie prowadzona jest cyfryzacja, program Moje Zdrowie – to sukcesy resortu” – wyliczała minister. „Dość powtarzania bredni o prywatyzacji szpitali. Szukamy metod na to, by szpitale funkcjonowały lepiej” – mówił premier Donald Tusk, broniąc swojej minister.

Oczywiście wynik głosowania można było przewidzieć z góry: 238 do 212, co oznacza, iż pani minister pozostaje na swoim stanowisku. Jednak nie możemy nie zauważyć wspomnianych wyżej głosów merytorycznych.

Pierwszy to wystąpienie posła Marcina Józefaciuka (niezrzeszony), który pytał, kiedy zostaną zlikwidowane skierowania do urologa? Warto wspomnieć, iż kobiety nie muszą mieć skierowania do ginekologa i urolodzy od dawna postulują by takie rozwiązanie wprowadzić też dla mężczyzn. „Powinna też powstać narodowa strategia zdrowia mężczyzn. Kondycja polskich mężczyzn jest coraz gorsza. To nie są pytania ideologiczne” – pytał poseł.

Warto też odnotować wystąpienie poseł Anny Marii Żukowskiej (Lewica), która apelowała do Donald Tuska: „Panie premierze musi pan zmienić swoje podejście do ochrony zdrowia, bo inaczej nie wygramy następnych wyborów. Nie można oszczędzać na badaniach profilaktycznych, nie można oszczędzać na zdrowiu ludzi. Dlatego Lewica proponuje podatek zdrowotny, inaczej grozi nam jeszcze większa dziura w finansach NFZ. Podatek ten przyniesie 2 mld zł więcej do systemu w ciągu 10 lat”.

Idź do oryginalnego materiału