Mieszkańców Wysp Brytyjskich od kilku tygodni podczas wizyt w aptekach odczuwają efekty sytuacji na Bliskim Wschodzie. W kwietniu znacząco wzrosły bowiem ceny podstawowych środków przeciwbólowych, przeciwzapalnych i przeciwhistaminowych. Z doniesień medialnych wynika, iż podwyżki wyniosły średnio 25–30%.
Bezpośrednim zapalnikiem obecnego kryzysu cenowego w Wielkiej Brytanii jest konflikt zbrojny w Iranie, który rozpoczął się pod koniec lutego 2026 roku. Choć odległy geograficznie uderzył on w fundamenty brytyjskiego łańcucha dostaw farmaceutycznych. Kluczowym problemem okazała się destabilizacja regionu Zatoki Perskiej i blokady w Cieśninie Ormuz. Przez ten wąski przesmyk transportowana jest znaczna część surowców energetycznych, ale także komponentów chemicznych niezbędnych do produkcji leków.
Gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i gazu natychmiast przełożył się na koszty produkcji substancji czynnych (API – Active Pharmaceutical Ingredients). Synteza chemiczna paracetamolu czy kwasu acetylosalicylowego (aspiryny) jest procesem energochłonnym, a surowce do ich produkcji są pochodnymi ropy naftowej. Gdy ich ceny na rynkach światowych skoczyły o kilkadziesiąt procent, producenci nie mieli innego wyjścia, jak przenieść te koszty na końcowego odbiorcę.
Logistyczny koszmar: Powietrzny most stał się zbyt drogi
Wojna w Iranie wymusiła również radykalne zmiany w globalnej logistyce. Zamknięcie przestrzeni powietrznej nad częścią Bliskiego Wschodu oraz ogromne ryzyko związane z transportem morskim w tym regionie spowodowały, iż koszty frachtu lotniczego wzrosły ponad dwukrotnie w ciągu zaledwie ośmiu tygodni.
Dla Wielkiej Brytanii jest to sytuacja krytyczna. Według danych branżowych, około 20% leków i komponentów medycznych wykorzystywanych w ramach NHS (National Health Service) oraz sprzedawanych w obrocie detalicznym jest transportowanych drogą powietrzną. Konieczność omijania stref konfliktów wydłużyła czas dostaw i sprawiła, iż każda partia towaru docierająca do portów lotniczych Heathrow czy Manchester jest obarczona gigantyczną „premią za ryzyko”.
Presja na apteki i budżet NHS
Sytuacja wewnątrz kraju jest równie dramatyczna. National Pharmacy Association (NPA) alarmuje, iż niezależne apteki w Wielkiej Brytanii znajdują się na skraju wytrzymałości finansowej. Hurtowe ceny leków, które aptekarze muszą płacić dystrybutorom, wzrosły w niektórych przypadkach o 40–50%.
Przykładowo, cena hurtowa standardowego opakowania paracetamolu (100 tabletek 500 mg) wzrosła z poziomu 1,58 GBP w lutym do blisko 2,00 GBP w kwietniu. Choć kwota ta wydaje się niewielka, w skali milionów opakowań i przy minimalnych marżach aptecznych, stawia to placówki przed wyborem: drastycznie podnieść ceny dla pacjentów (leki OTC) lub zrezygnować z rentowności.
Dla pacjentów korzystających z leków na receptę problem ma inny wymiar. Choć opłaty za receptę w Anglii są zryczałtowane, NHS musi dopłacać producentom brakujące kwoty. To powoduje gigantyczną dziurę w budżecie służby zdrowia, co z kolei rodzi obawy o ograniczenie dostępności niektórych nowoczesnych terapii w przyszłości.
Skumulowane skutki: Brexit i niedobory kadrowe
Warto zaznaczyć, iż wojna w Iranie nałożyła się na już istniejące problemy strukturalne brytyjskiego rynku leków. Skutki Brexitu, w tym biurokracja graniczna i rozbieżności regulacyjne między UK a UE, od lat utrudniały płynność dostaw. W 2026 roku te bariery stały się jeszcze bardziej odczuwalne, gdy każde opóźnienie w dostawie surowców z Azji (Indie i Chiny pozostają głównymi dostawcami API) jest potęgowane przez trudności administracyjne przy wjeździe do Wielkiej Brytanii.
Dodatkowo, sektor farmaceutyczny boryka się z niedoborami kadrowymi w zakładach produkcyjnych i laboratoriach. Wysokie koszty życia i brak wykwalifikowanych pracowników technicznych sprawiają, iż lokalna produkcja leków w UK nie jest w stanie w pełni zastąpić przerwanych łańcuchów dostaw z zagranicy.
Co dalej? Perspektywy na nadchodzące miesiące
Eksperci przewidują, iż jeżeli konflikt w Iranie nie zostanie gwałtownie deeskalowany, ceny leków mogą wzrosnąć o kolejne 10–15% przed końcem lata. W najtrudniejszej sytuacji są osoby cierpiące na choroby przewlekłe oraz seniorzy, dla których regularny zakup leków przeciwbólowych i wspomagających układ krążenia staje się coraz większym obciążeniem dla portfela.
Rząd brytyjski stoi przed wyzwaniem wprowadzenia mechanizmów osłonowych. Pojawiają się głosy o konieczności zamrożenia cen niektórych leków z listy „kluczowych”, jednak bez państwowych dopłat dla aptek może to doprowadzić do masowego zamykania mniejszych placówek.













