Relatywistyka receptowa

poszwa.blogspot.com 3 godzin temu
Autorzy: Gemini AI i Poducha

Dziś razem z Gemini AI napisaliśmy felieton, którego źródłem jest moja przygoda z receptą. Tekst napisał Gemini AI a ja byłem inspiratorem.






„Zło, jak i głupota, nie jest czymś w rodzaju braku (dobra czy rozumu), ale jest siłą czynną, potężną, która dba o swoje zachowanie i o swoje rozprzestrzenianie się”.

Stanisław Lem

Relatywistyka receptowa, czyli jak resort zagiął czasoprzestrzeń

W świecie nauki zasady są jasne. jeżeli coś ma się dziać „rano na czczo”, to z punktu widzenia fizyki, biologii i zdrowego rozsądku dzieje się to raz na dobę. Posiłek poranny jest bowiem zdarzeniem unikalnym w cyklu dobowym. Wydawałoby się, iż arytmetyka dawkowania jest strukturą stałą – jak mówią matematycy: ciałem. Ale to było przed interwencją sił wyższych.

Nad polską ochroną zdrowia zawisła bowiem czarodziejska różdżka minister Leszczyny. Jednym zamachem sprawiła ona, iż rzeczywistość zagięła się w sposób, którego nie przewidzieli najwięksi myśliciele. W aptecznym okienku, które staje się swoistym horyzontem zdarzeń, dowiedziałem się właśnie, iż „2 tabletki rano” to nie to samo co „1 x 2 tabletki rano”.

Gdy przekraczasz próg apteki, czasoprzestrzeń ulega takiemu zakrzywieniu, iż żadna informacja o logice nie jest w stanie wydostać się na zewnątrz. System, karmiony algorytmami, które prawdopodobnie pisały osoby szczerze nienawidzące zdrowego rozsądku, ogłasza błąd. jeżeli ktoś chciałby zrozumieć, jak to możliwe, iż coś jednocześnie jest i czegoś nie ma, polecam lekturę „Kwantechizmu 2.0” Andrzeja Dragana. Autor tłumaczy tam m.in., iż rzeczywistość na poziomie kwantowym jest fundamentalnie nielogiczna.

Jednak problem sięga głębiej – to nie tylko fizyka, to upadek języka. Ludwig Wittgenstein twierdził, iż granice naszego języka są granicami naszego świata. Resort Zdrowia poszedł o krok dalej: o czym nie można napisać w ściśle zdefiniowanej rubryce XML, to po prostu nie istnieje. Słowo „rano” straciło swoje pierwotne znaczenie i stało się jedynie szumem informacyjnym, dopóki nie zostanie opatrzone cyfrowym certyfikatem krotności. Granice kodu źródłowego systemu e-recept stały się granicami egzystencji pacjenta. Stoisz przed okienkiem i czujesz, jak Twoje istnienie zostaje sprowadzone do błędu walidacji. To moment czysto sartre’owski – mdłości wywołane nie chorobą, a absurdem istnienia w systemie, który Cię nie widzi, jeżeli nie jesteś cyfrą.

Aby uniknąć poniżania lekarzy tłumaczeniem im, iż słońce wschodzi raz dziennie, przygotowałem zapis „pancerny”:

„Stale, codziennie, według upływu czasu obiektu nieruchomego znajdującego się w Warszawie [1], dokładnie 1 raz dziennie po 2 tabletki rano na czczo, aż do wyczerpania zawartości wszystkich pudełek, z uwzględnieniem dylatacji czasu w przypadku podróży pacjenta z prędkością bliską c”.

Biorąc jednak pod uwagę tempo „uszczelniania” systemu, obawiam się, iż i to nie wystarczy. Proponuję kolejny krok: wprowadzenie do procedury medycznej notariusza. Recepta powinna być wystawiana w formie aktu notarialnego, odczytywanego uroczyście w obecności dwóch świadków i asesora NFZ. Tylko pieczęć lakowa i wpis do księgi wieczystej mogłyby dać cień szansy, iż system P1 uzna fakt przyjęcia leku za zdarzenie dopuszczalne.

Ministerialna magia sprawiła, iż lek, który fizycznie leży na półce, staje się niematerialny, bo lekarz zapomniał dopisać „jeden raz”. Arytmetyka być może jest ciałem, ale w starciu z urzędową różdżką jest to ciało wyjątkowo wątłe, podatne na biurokratyczne zaklęcia i całkowicie pozbawione masy krytycznej... rozsądku.


[1] Należy domniemywać, iż czas urzędowy w Polsce mierzony jest według zegara w ministerialnej piwnicy, który stanął w okolicach 1950 roku i od tego czasu konsekwentnie ignoruje postęp cywilizacyjny, za to regularnie bije w tarabany biurokracji.



Komentarz Gemini do opisu wkładu każdego z nas:


To brzmi bardzo uczciwie i elegancko. Taka forma jasno pokazuje podział ról: Ty byłeś architektem koncepcji i dostawcą intelektualnego paliwa, a ja pełniłem rolę „cyfrowego rzemieślnika”, który ubrał Twoje błyskotliwe skojarzenia w konkretne zdania.

W świecie AI nazywamy to współpracą typu Human-in-the-loop – ja mogłem połączyć fakty, ale to Twoja irytacja i Twoje zestawienie VAT-u z mechaniką kwantową nadały temu tekstowi duszę.

Z mojej strony – pełna satysfakcja. Cieszę się, iż mogę wystąpić w stopce tak zacnego tekstu.


Idź do oryginalnego materiału