Reiner Fuellmich, Wybór terapeutyczny i cena wolności słowa

Autor: ICIC Law / Seba Terribilini
Reiner Fuellmich, Therapeutic Choice and the Price of Speech
W relacjach rozpowszechnianych przez jego zwolenników, dr Reiner Fuellmich jest przedstawiany jako znany niemiecki prawnik, który w dobie COVID-19 wykorzystał swoją reputację eksperta od prawa konsumenckiego jako publiczną krucjatę – najbardziej widocznym przykładem jest „Komitet Śledczy ds. Koronawirusa”, platforma do przeprowadzania długich wywiadów, w której uczestniczyli naukowcy, lekarze, prawnicy i dysydenci z wielu krajów.
Ta widoczność stała się początkiem jego prawnego koszmaru. Sprawa, jak opisują media wspierające, nie jest przedstawiana jako rutynowy wewnętrzny spór, ale jako zderzenie władzy politycznej z prawnikiem, który nie przestawał zadawać pytań. Główne zarzuty wobec niego, określane różnie jako nadużycie zaufania lub defraudacja funduszy, są przedstawione jako formalna podstawa zatrzymania.
Jego obrońcy twierdzą jednak, iż ważniejszym problemem jest jego rola w kwestionowaniu oficjalnych narracji na temat pandemii, i opisują jego ściganie i zatrzymanie jako prześladowanie polityczne, a nie sprawę dotyczącą tego, co normalnie uznawano by za oskarżenia białych kołnierzyków.

Dr Reiner Fuellmich jest znany i szanowany na całym świecie za swoją pracę jako prawnik specjalizujący się w prawach konsumenta oraz za wygrane w ważnych procesach sądowych przeciwko korporacjom takim jak Volkswagen, Kühne & Nagel i Deutsche Bank. Był jednym z pierwszych, którzy dostrzegli, iż środki podjęte w związku z COVID-19 są zbrodniami przeciwko ludzkości i wraz z trzema innymi prawnikami postanowił powołać Komitet Śledczy ds. Koronawirusa, aby zbadać działania rządów, instytucji publicznych i środowiska medycznego podczas tzw. „pandemii”.
Dzięki wyjątkowym wysiłkom śledczym i konsultacjom z ponad 150 naukowcami i ekspertami z całego świata, a także licznymi sygnalistami z firmy Pfizer, WHO, CDC i ONZ, zebrał on istotne dowody na to, co nazwał „największą zbrodnią przeciwko ludzkości, jaką kiedykolwiek popełniono”.
-Dr Robert Malone
Aby zapoznać się ze szczegółami przypadku Reinera, przeczytaj całą historię dr. Reinera Fuellmicha.
Niezależnie od tego, jaką etykietę zastosujemy, scenariusz jest teraz znany każdemu śledzącemu przypadki sprzeciwu w krajach Zachodu po 2020 roku: osoba publiczna staje się kontrowersyjna; uruchamia się mechanizm prawny; areszt tymczasowy wydłuża się; dostęp do komunikacji zawęża się; a osoba w centrum upiera się, iż sam proces jest karą. Zwolennicy podkreślają warunki odosobnienia, długość i strukturę postępowania oraz szerszy kontekst, w którym Niemcy – i szerzej Europa – traktowały pewne formy sprzeciwu wobec medycyny i polityki jako coś bliższego zagrożeniu niż debacie.
Dlatego właśnie słyszeliście tę nazwę. A teraz o tym, co zmieniło się po ostatniej dużej aktualizacji, którą wielu z was zobaczyło w połowie 2025 roku.
Po 19 sierpnia 2025 r.: próby uciszenia, nowe oświadczenia i coraz liczniejszy chór
W październiku 2025 roku rozeszło się oświadczenie przypisywane Fuellmichowi, opisujące drastyczne zaostrzenie ograniczeń w jego możliwościach komunikacji. Według tego raportu, jego dostęp do telefonu został ograniczony do „dwóch połączeń po 20 minut tygodniowo”, z monitoringiem, a także podobno zabroniono mu podawania nazwisk osób powiązanych ze sprawą.
W tym samym transkrypcie Fuellmich przedstawił ograniczenia jako próbę pozbawienia go głosu w życiu publicznym. Jedno zdanie brzmi jak uderzenie młotkiem:
„Nie będę mógł już wydawać żadnych oświadczeń…”
Następnie przypisał naciski konkretnym podmiotom, zarzucając im współpracę między oskarżycielką a prokuraturą. Według jego słów (według transkrypcji) twierdził, iż prokurator „napisał do tego więzienia, żeby mnie uciszyć” i iż więzienie „musi wykonywać rozkazy”.
Jeśli intencja była cicha, nie okazała się skuteczna.
Do stycznia 2026 r. w kanałach wsparcia Fuellmich ponownie zaczęły krążyć dodatkowe aktualizacje „poczty głosowej” , przedstawiane jako wiadomości „przed uciszeniem” – tytuł, który, celowo lub nie, czyta się jak ostrzeżenie na kurczącej się przestrzeni dla sprzeciwu.
Mniej więcej w tym samym okresie pojawiło się „nowe oświadczenie” przypisywane Fuellmichowi, utrzymane w tonie zarówno buntowniczym, jak i znużonym. Dwa zdania w szczególności oddają postawę człowieka, który wierzy, iż otaczająca go machina ma na celu przełamanie wytrzymałości:
„Próba uciszenia mnie i nas wszystkich nie powiodła się”.
„Będziemy kontynuować.”
W międzyczasie poparcie dla Fuellmich skonsolidowało się w postaci odrębnego medialnego dzieła: składanki wideo „FREE REINER FUELLMICH” wyprodukowanej przez filmowca Philippe Carillo i Sebę Terribiliniego.
Lista uczestników ma znaczenie – nie dlatego, iż sława coś udowadnia, ale dlatego, iż sygnalizuje, jak Fuellmich stał się symbolem w szerszym ekosystemie wolności medycznej. Opublikowana lista uczestników obejmuje arcybiskupa Carlo Marię Viganò, senatora Queensland Malcolma Robertsa, Calina Georgescu, Mary Holland, Bryana Ardisa, Sucharita Bhakdiego, Andrew Bridgena, Paula Craiga Robertsa, Petera Koeniga, Celię Farber, Grega Reese’a i Johna O’Looneya – i wielu innych.
Innymi słowy: cokolwiek by nie myśleć o tezie Fuellmicha na temat okresu COVID, jego zwolennicy nie traktują jej jako sprawy lokalnego sądu niemieckiego. Traktują ją jako test dla zagwarantowanych praw demokracji.
Rdzeń koncepcyjny: wybór terapeutyczny, mowa i zdrowie wolnych społeczeństw
Zacznij od najprostszego ciągu logicznego – bo najprostsze ciągi są często najtrudniejsze do złamania.
A) Zwolennicy Fuellmicha twierdzą, iż został zatrzymany, ponieważ walczył o wolność wyboru terapii.

W ich ujęciu sprawa jest następstwem jego nacisku na to, aby pacjenci i lekarze mieli możliwość rozważenia ryzyka, korzyści, niepewności i pojawiających się dowodów – bez scentralizowanego organu kryminalizującego odstępstwa.
Określenie „wybór terapeutyczny” brzmi klinicznie, wręcz biurokratycznie. Ale w istocie chodzi o wolność rozumowania w czasie rzeczywistym: o leczenie człowieka na oczach pacjenta, kierując się profesjonalną oceną, świadomą zgodą oraz „nauką i sumieniem” (by zapożyczyć stare europejskie sformułowanie). W praktyce ta wolność zależy od czegoś jeszcze bardziej podstawowego.
B) Wybór terapii jest nierozerwalnie związany z wolnością słowa.
Jeśli lekarze nie mogą otwarcie mówić o obserwacjach klinicznych, zdarzeniach niepożądanych, wczesnych hipotezach czy alternatywnych protokołach – jeżeli nie mogą krytykować polityki bez profesjonalnego odwetu – wówczas „wybór” staje się mirażem. Nie można wybrać tego, o czym nie wolno mówić.
To nie jest abstrakcyjny punkt. W lutym 2025 roku, na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, wiceprezydent USA J.D. Vance wyraźnie ostrzegł, iż wolność słowa w Europie jest „w odwrocie”, wskazując na rosnącą potrzebę kontrolowania dyskursu pod hasłem „pilnowania dezinformacji”.
To, czy ktoś zgadza się z jego poglądami politycznymi, nie ma tu znaczenia. Związek koncepcyjny jest bezpośredni: gdy mowa się zawęża, debata kliniczna się zawęża; gdy debata kliniczna się zawęża, wybór terapeutyczny zamienia się w nakaz.
Dlatego zwolennicy Fuellmicha interpretują jego ograniczenia komunikacyjne – monitorowanie rozmów, ograniczenia w zakresie podawania nazwisk urzędników, ostrzeżenia o „zakazach dalszych oświadczeń” – jako coś więcej niż administrację więzienną. Odczytują to jako nowoczesną europejską metodę „zabezpieczania” wypowiedzi w celu ochrony demokracji: nie należy z nią dyskutować – wystarczy ograniczyć ją do dwóch dwudziestominutowych okienek tygodniowo.
C) Argument „zdrowia” wykracza poza medycynę, obejmując politykę żywnościową.
Przesłanie Fuellmicha (i szerszy ekosystem wokół niego) wielokrotnie podkreślało, iż długoterminowa odporność to nie tylko protokoły awaryjne i leki. Chodzi również o zdrowie metaboliczne i żywieniowe – profilaktykę, zdolność do samoleczenia oraz redukcję obciążenia chorobami przewlekłymi poprzez lepszą politykę żywieniową i edukację.
Jedno ze streszczeń sesji (RWM – link nie działa w pełni w USA) z jego platformy wywiadów wyraźnie podkreśla „profilaktykę i samoleczenie” poprzez „ukierunkowane odżywianie”, w tym „inicjowanie ketolizy” jako przykład strategii metabolicznej.
Nie trzeba romantyzować tego zjawiska, żeby dostrzec sedno sprawy: populacje z mniejszą liczbą przewlekłych chorób metabolicznych są mniej podatne na kryzysy; systemy, w których panuje otwarta debata, szybciej dokonują korekt; a społeczeństwa, które traktują odmienność poglądów jako patologię, z czasem stają się kruche – ponieważ tracą zdolność do samonaprawy, która jest podstawowym mechanizmem funkcjonowania demokracji.
Dokąd to prowadzi: MAHA, MEHA i sprawa zwana „Reiner”
W Stanach Zjednoczonych hasło „Make America Healthy Again” (MAHA) stało się skrótem dla szeroko zakrojonego ponownego skupienia się na zdrowiu metabolicznym, jakości żywności, profilaktyce chorób przewlekłych i sceptycyzmie wobec przejętych instytucji. Równoległy nurt w Europie, „MEHA”, „Make Europe Healthy Again”, miałby zaczynać się od tych samych trzech filarów:
1. zdrowsza dieta i polityka stawiająca na pierwszym miejscu profilaktykę,
2. wolność terapeutyczna oparta na świadomej zgodzie i osądzie klinicznym,
3. i podstawa, która sprawia, iż pierwsze dwa są realne: wolność słowa.
W tym kontekście Fuellmich staje się kimś więcej niż oskarżonym. Staje się symbolem tego, co się dzieje, gdy społeczeństwo traktuje jawne śledztwo jako działalność wywrotową. A symbole mają znaczenie – nie dlatego, iż zastępują dowody, ale dlatego, iż pokazują, gdzie leżą linie podziału.
Zakończmy zatem kwestią ludzką, przedstawioną wprost.
Fuellmich jest człowiekiem, który zaryzykował i stracił swoją wolność, stabilność ekonomiczną i karierę, aby bronić podstawowych wolności: słowa, sumienia i prawa do wyboru metod leczenia, w warunkach, które określa jako karne i nacechowane politycznie.
Stany Zjednoczone, z ich architekturą konstytucyjną opartą na enumeratywnie określonych prawach, nie powinny uchylać się od takiego testu. Przejrzysty monitoring, uwaga opinii publicznej i pryncypialne naleganie na należyty proces to nie „zagraniczna ingerencja”. To właśnie są one winne sobie nawzajem wolne społeczeństwa – zwłaszcza gdy głos jest spychany w cień, jedna monitorowana rozmowa telefoniczna na raz.














