Do dramatycznego zdarzenia doszło w poniedziałek w Ostrowie Wielkopolskim.
Mężczyzna stracił przytomność tuż obok targowiska miejskiego. Jak informuje portal ostrow24.tv, świadkowie od razu ruszyli z pomocą i rozpoczęto resuscytację krążeniowo-oddechową. Podjęto też próbę zdobycia defibrylatora AED, który znajdował się kilkadziesiąt metrów dalej.
Pomimo desperackiej walki o życie mężczyzny, nie udało się go uratować. Czytelnik ostrowskiego portalu twierdzi w liście do redakcji ostrow24.tv, iż osoby proszące o wydanie defibrylatora miały spotkać się z odmową z powodu braku uprawnień oraz obaw o odpowiedzialność materialną za sprzęt. Czytelnik w liście do ostrowskiego portalu podkreślił jednocześnie, iż AED to sprzęt tak skonstruowany, żeby każdy mógł mieć do niego dostęp, choćby osoby bez wykształcenia medycznego. Urządzenie wydaje polecenia krok po kroku.
Do tego zarzutu odniosła się prezes zarządu targowiska miejskiego, która tłumaczyła, iż do pracownicy obsługującej szalet przybiegła kobieta, aby poinformować, iż między blokami leży nieprzytomny mężczyzna wymagający pomocy. Pracownica szaletu miała wskazać miejsce, w którym znajduje się urządzenie AED, oraz poinformować, iż można go natychmiast zabrać. Kobieta miała odpowiedzieć, iż nie jest przeszkolona i nie wie, jak obsłużyć urządzenie, i dlatego nie zabrała go.
Spółka twierdzi, iż w tym czasie na miejsce zdarzenia dotarł już zespół ratownictwa medycznego, dlatego AED nie zostało użyte.
Jak podkreśla ostrowski portal, to dwie różne wersje dwóch stron. Jedna strona twierdzi, iż odmówiono jej użycia urządzenia AED, druga, iż osoba pytająca o urządzenie zrezygnowała z jego użycia, twierdząc, iż nie jest przeszkolona.
- Bez względu na to, która wersja jest bliższa prawdy, finał pozostaje ten sam: człowiek stracił życie, a defibrylator, który mógł zwiększyć jego szanse na przeżycie, nie został użyty - podsumował portal ostrow24.tv.














