Rak jądra to najczęstszy nowotwór złośliwy u młodych mężczyzn (20-35 lat). Wczesne wykrycie znacznie zwiększa szanse na pełne wyleczenie, a regularne samobadanie jąder to pierwszy krok ku temu. Miesiąc Świadomości Raka Jądra, przypadający w kwietniu, kieruje uwagę na chorobę, o której wciąż mówi się zbyt rzadko.
Prof. Paweł Wiechno, kierownik Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie zauważa, iż o raku jądra należy mówić spokojnie, rzeczowo i bez skrępowania. Nie po to, by wzbudzać niepokój, ale aby mężczyźni nie przeoczyli momentu, który może zdecydować o skuteczności leczenia i dalszym przebiegu choroby. Rak jądra nie jest objęty populacyjnym programem badań przesiewowych, dlatego szczególnej wagi nabiera świadomość własnego ciała i umiejętność zauważenia zmiany.
Rak jądra nie jest zbyt częstym nowotworem. W latach 2013-2022 wykrywano w Polsce rocznie średnio 1220 nowych zachorowań, co oznacza, iż tego raka rozpoznawano u jednego na 15 tys. mężczyzn. Jednocześnie jest on najczęstszą chorobą onkologiczną u młodych mężczyzn (20-35 lat) stanowiąc 25 proc. zachorowań na nowotwory złośliwe w tej grupie wiekowej. W większości przypadków rak jądra jest całkowicie wyleczalny (95-97 proc. przypadków). Wystąpienie raka jądra nie ma związku z trybem życia, wiadomo natomiast, iż czynnikami ryzyka są wnętrostwo w dzieciństwie i przypadki tego nowotworu w rodzinie. Wnętrostwo to niezstąpienie jądra czy też jąder do moszny.
Im wcześniej nastąpi rozpoznanie, tym skuteczniejsza terapia. Z wczesnym rozpoznaniem różnie bywa, przede wszystkim dlatego, iż mężczyźni nie wykonują samobadania jąder, a powinni to robić tak, jak kobiety badają swoje piersi. Z pewnością ma na to wpływ brak świadomości, wynikający z braku edukacji. Każdy mężczyzna po ukończeniu 20. roku życia raz na trzy miesiące powinien wykonywał samobadanie jąder, np. podczas kąpieli lub pod prysznicem, kiedy moszna jest rozluźniona, a zmiany łatwiejsze do wychwycenia. Liczy się regularność. Trzy miesiące to wystarczający interwał, by zauważyć zmiany i zareagować odpowiednio wcześnie. Czujność onkologiczna dotyczy wszystkich panów, niezależnie od wieku, ponieważ choroba może wystąpić również poza tym przedziałem, a jej wczesne rozpoznanie ma newralgiczne znaczenie dla skuteczności leczenia.
Najczęściej pierwszym objawem nowotworu jądra jest jego powiększenie lub zmiana konsystencji – jądro staje się twarde, czasem guzowate. Choć naturalnie jądra różnią się nieco wielkością, to jednak wyraźna asymetria, zmiana elastyczności czy objętości jednego z nich powinna wzbudzić niepokój. Każda wyraźna zmiana powinna być sygnałem, by zgłosić się do lekarza. Ból może się pojawić, ale jest objawem raczej rzadkim, a jego brak bywa przyczyną opóźnienia decyzji o konsultacji lekarskiej. Z reguły nowotwór jądra jest guzem gwałtownie postępującym, dlatego ważne jest jak najwcześniejsze zgłoszenie się do lekarza. „Im wcześniej wykryjemy nowotwór jądra, tym rokowania pacjenta są lepsze. Jednak choćby w stadiach zaawansowanych, z obecnością licznych przerzutów, istnieje duża szansa na uzyskanie trwałego wyleczenia, dlatego wiedza musi wyprzedzać strach” – mówi prof. Wiechno.
Wielu mężczyzn odkłada konsultację z powodu wstydu lub trudności w nazwaniu problemu, jednak z perspektywy lekarza urologa czy onkologa klinicznego najważniejsze jest samo zgłoszenie się chorego – niezależnie od formy przekazania informacji. „Zjawisko to obserwujemy również w Instytucie. W praktyce zdarza się, iż pacjenci, zapisując się na wizytę, nie precyzują, jakiego narządu dotyczy problem, co może niepotrzebnie wydłużać ścieżkę diagnostyczną i opóźniać rozpoczęcie leczenia. Tymczasem jasno przekazana informacja już na etapie rejestracji pozwala szybciej pokierować pacjenta do adekwatnego specjalisty i sprawnie przejść przez kolejne etapy postępowania” – tłumaczy prof. Wiechno.
Warto podkreślić, iż w przypadku raka jądra proces diagnostyczno-terapeutyczny jest zwykle dobrze zorganizowany i szybki. Od rozpoznania do zakończenia leczenia może upłynąć stosunkowo krótki czas, niekiedy liczony w tygodniach.
Zwykle wystarcza zabieg chirurgiczny, czasem konieczne jest leczenie uzupełniające w postaci chemioterapii, która ma zapobiec wznowie, rzadziej jest to radioterapia. jeżeli rak jądra zostanie wcześnie rozpoznany i wcześnie będzie podjęte leczenie, mężczyzna nie traci możliwości seksualnych i płodności. Bywa, iż w następstwie leczenia uzupełniającego, po chemioterapii, płodność zostaje zaburzona. Dlatego standardem postępowania jest rozmowa lekarza z pacjentem o możliwościach zabezpieczenia płodności jeszcze przed rozpoczęciem terapii. Co istotne, jedno zdrowe jądro – rak ekstremalnie rzadko pojawia się równocześnie w obu jądrach – przy zachowanej prawidłowej spermatogenezie, czyli procesu wytwarzania plemników, jest wystarczające do naturalnego ojcostwa.
„Mamy wielu byłych pacjentów, którzy cieszą się udanym życiem seksualnym i potomstwem” — podkreśla prof. Wiechno. Zaznacza jednocześnie, iż w większości przypadków nie obserwuje się istotnych zaburzeń gospodarki hormonalnej, a po usunięciu jednego jądra poziom hormonów zwykle dość gwałtownie się wyrównuje. Należy jednak pamiętać, iż leczenie może wiązać się z ryzykiem zaburzeń metabolicznych, dlatego warto omówić z lekarzem sposoby ich ograniczania i po leczeniu wprowadzić odpowiednie postępowanie.
Podstawową metodą leczenia raka jądra jest orchidektomia, czyli chirurgiczne usunięcie zmienionego jądra wraz z powrózkiem nasiennym. Zabieg przeprowadza się z dostępu pachwinowego, co pozwala uniknąć uszkodzenia worka mosznowego i zmniejsza ryzyko rozsiewu nowotworu. Jest to szybki i bezpieczny zabieg, który stanowi pierwszy krok do dalszej terapii. W bardzo rzadkich przypadkach możliwe jest wykonanie operacji oszczędzającej jądro (TSS – testis-sparing surgery), jednak jest to postępowanie niestandardowe. Celem takiej operacji jest zachowanie funkcji hormonalnej (produkcji testosteronu), a jeżeli to możliwe, także płodności (produkcji plemników).
Czasami całe leczenie sprowadza się do operacji. Dalsze decyzje zależą od rodzaju raka i stadium choroby. W bardziej zaawansowanych przypadkach konieczne mogą być chemioterapia lub radioterapia.
Radioterapia odgrywa większą rolę w przypadku nasieniaków, czyli germinalnych, zarodkowych nowotworów jądra, które są bardzo wrażliwe na napromienianie. Zdrowe jądro może zostać osłonięte podczas radioterapii, w celu ochrony przed szkodliwym działaniem promieniowania i utratą płodności. jeżeli choroba jest ograniczona do jądra, po jego usunięciu można zastosować napromienianie węzłów zaotrzewnowych, co zmniejsza ryzyko nawrotu i rozsiewu choroby. Napromienianie węzłów chłonnych stosuje się leczniczo w przypadku przerzutów do wspomnianych zaotrzewnowych węzłów chłonnych, jeżeli mają one stosunkowo niewielkie rozmiary. Radioterapia znajduje także zastosowanie w leczeniu pacjentów z przerzutami nowotworu zarodkowego do mózgu lub do kości.
W zaawansowanych nasieniakach oraz w nienasieniakach z przerzutami do węzłów chłonnych zaotrzewnowych lub z przerzutami odległymi niezwykle istotną rolę po orchidektomii odgrywa chemioterapia wielolekowa. Wszystkie standardowe programy leczenia pierwszego i drugiego rzutu opierają się na solach platyny (cisplatyna lub karboplatyna).
Dla wielu mężczyzn utrata jądra stanowi nie tylko problem zdrowotny, ale też estetyczny. Rozwiązaniem jest wszczepienie protezy (implantu) jądra. Proteza odtwarza wygląd i konsystencję naturalnego jądra, przywracając symetrię moszny. Implanty dostępne są w różnych rozmiarach, dzięki czemu można je dopasować do anatomii danego pacjenta. Sam zabieg wszczepienia implantu jest krótki (trwa ok. 30 minut), bezpieczny i nie wymaga długiej rekonwalescencji.
















