PRZYJACIEL OD PROSTATY
Spotkałem się z opinią, iż twierdzenia DT jakoby NATO nigdy nie pomagało USA i ich ciągi dalsze to przejaw objawów chorobowych pokrewnych Alzheimerowi. Nieźle to brzmi i jest kojące nasze oburzenie. Tak, weźmy w nawias Irak i Afganistan. Kiedy jednak spojrzymy stąd w tamtą stronę nie będzie już czego brać w nawias. Konkretnie: jak oni pomogli nam? Co tu można przypomnieć? Przyjmując tą perspektywę i wgłębiając się w detale można śmiało stwierdzić, iż USA to nasz przyjaciel chętnie masujący nam prostatę, ale kiedy my leżymy i prosimy o to, by podano nam dłoń, to przez te 2 i pół stulecia jeżeli nas nie kopali, to udawali, iż nas nie ma.
Ah nie, był taki jeden moment, jedna chwila, gdy z powodu – kaprysu chyba – decyzji USA Polska wróciła na mapę świata. To końcówka 1918. Chwilę potem dość znaczna grupa amerykańskich ochotników pomagała nam choćby bronić naszej młodej niepodległości, a wśród nich Merian Cooper (!), wynalazca King Konga. Spróbujcie znaleźć choć jeszcze jeden taki detal…
W wojnie o niepodległość USA Polacy, owszem, brali udział, ale było ich niewielu, choć były to postacie nietuzinkowe. Przyczynili się, pomogli, ale ich udział nie zaważył. Fajne symbole.
W wojnach napoleońskich zwalczali sojusznika naszych wrogów – Wielką Brytanię, ale dlatego, iż mieli z nimi od dawna na pieńku, a nie dlatego, iż chcieli nam pomagać.
Gdy Polska próbowała wyrwać się na niepodległość w latach 1830 – 31, USA zaangażowała się we wsparcie Europy, ale by bronić swych interesów przede wszystkim, bez oglądania się na takie peryferie jak my. Wojny antypirackie pierwszej połowy XIX wieku toczyły się w zachodniej części Morza Śródziemnego, nijak nie odnosząc się do zamieszkanych przez naszych przodków okolic.
Konkretniejsze, prowadzące do niesmacznych konkluzji, rozmowy na nasz temat miały miejsce przy okazji powstania 1863. Widząc znaczenie USA służby dyplomatyczne Komitetu Centralnego Narodowego poprosiły o pomoc. Południe chciało, ale nie miało możliwości. Polacy chcieli dokonać zakupu broni przede wszystkim, ale ta strona była słaba przemysłowo i sama ledwo w tym temacie sobie radziła. Zaś strona zwycięska w wojnie secesyjnej odrzuciła polskie starania z powodów, o których dziś rzadko się wspomina. Północ USA uznała bowiem, iż Polska jest takim analogiem Południa USA, rebeliancko chcącym odłączyć się od tych słusznych.
Smaczku tej dodaje to, iż Północ USA w wojnie toczonej z Południem dość głośno podnosiła temat zniesienia niewolnictwa w zbuntowanych stanach. Tak jak Polacy – czyli byliśmy, można rzec, po tej samej ideologicznej stronie. A jednak, a jednak. KCN jako jeden z postulatów głosił zniesienie pańszczyzny, wciąż obowiązującej tu. Carski ukaz znoszący ją w Rosji, obowiązujący od 1861, nie działał na terenach polskich i co do szczegółów zmuszał włościan do wykupu, był więc korzystny dla byłych właścicieli. Bolszewicy wykorzystali to w 1917, bo włościanie w znacznej swej masie wciąż byli na etapie wykupu. KCN znosił pańszczyznę bezwarunkowo, bezwykupowo, po prostu ciach i już, dość bezwzględnie zresztą to realizując, co pod koniec 1863 poskutkowało tym, iż partie powstańcze były zdominowane liczebnie przez włościan właśnie. To właśnie wtedy chłopi stali się Polakami.
A władze carskie masowo – by odciągnąć włościan od powstania - nadawały wsiom w użytkowanie grunty wspólne. Wspólnota białogońska: dostaliśmy, bo poszliśmy do powstania. Wspólnota z Bilczy: a my dostaliśmy, żeby nie iść. ( To okolice Kielc.)
Rok 1918 to w tym ciągu wydarzeń aberracja jakaś.
W dwudziestoleciu międzywojennym atrakcyjniejszym partnerem handlowym od Polski dla USA było ZSRR – dostawali technologie taniej i łatwiej niż my, mimo decyzjom Kongresu USA zakazującym handlu z krajami wykorzystującym pracę niewolniczą.
1943, 1944 to lata, gdy USA masowała nam prostatę, oddając nas we władanie Stalina – na wieczne – wydawałoby się, posiadanie. Teraz to ty, Józefie, masuj im prostatę i ejakuluj im na twarz.
Lata późniejsze, gdy oficjalnie USA wspierała opozycję w prylu, ładnie wyglądają, gdy nie przyglądamy się im zbyt uważnie. Detale! – oni cały czas woleli obrażonych na władzę reformistów, a nie zbuntowanych opozycjonistów, tych radykalnych. A potem nasłali na nas Balcerowiczów. Gdy mimo wszystko jakoś ta Polska, kulawo bo kulawo, ale jednak, stała się istotnym tu krajem, USA uznały, iż jednak wrócimy do masowania nam prostaty. Pomogliśmy im w Iraku i Afganistanie ( bez zysków gospodarczych, ale taki trening dla służb i wojska nie jest bez znaczenia).
Nieoczywiste zyski. Wymasowana prostata. Oczywiste koszty. Taki jest dla nas bilans tej przyjaźni. Tyle, iż plan B na dziś to eunuch u Władimira. Nie wygląda to dobrze, ale plan B wygląda jeszcze gorzej.













![Grecja: prawosławny Wielki Piątek [GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/04/mid-epa12880416.jpg)



