— Dorastałam w domu, w którym dobro było czymś zwyczajnym. Nie na pokaz, nie od święta. Pomaganie innym było naturalne, jak podanie chleba przy stole — bez oczekiwania wdzięczności — opowiada Asta. — Mój tata zawsze był blisko ludzi, którzy się pogubili. Współtworzył w Kiejdanach ośrodek dla osób uzależnionych, pracował z tymi, którzy zmagali się z […]







