Prowokacja dziennikarska w aptekach. Tylko w jednej farmaceutka zdała egzamin…

mgr.farm 7 godzin temu

W ostatnich tygodniach sporo mówi się o kodeinie i jej rekreacyjnym zastosowaniu, które znalazło odzwierciedlenie chociażby w głośny utworze Taco Hemingwaya “Zakochałem się pod aptekę”. Problem jest jednak znacznie większy, a uzależnienie od leków zwierających kodeinę to realne zagrożenie.

Dziennikarze programu Dzień Dobry TVN postanowili przeprowadzić prowokację w warszawskich aptekach. 16-letnia aktorka odwiedziła 6 z nich, z zamiarem zakupu leku z kodeiną. Zgodnie z przepisami tego typu leki powinny być sprzedawane tylko osobom, które ukończyły 18 lat. Farmaceuta i technik farmaceutyczny mają prawo zażądać okazania dokumentu tożsamości potwierdzającego wiek pacjenta w przypadku wątpliwości.

  • Czytaj również: Apteki muszą uważać sprzedając leki na przeziębienie. Inspekcja karze…

Jak się okazuje w wyniku prowokacji dziennikarskiej, tylko w jednej aptece farmaceutka poprosiła dziewczynę o okazanie dowodu osobistego.

– Jestem czujna. To rzeczywiście silnie uzależniający środek, to też wiele osób popada w uzależnienie – powiedziała po tym, jak dziennikarze weszli z kamerą do apteki.

Oburzające zachowanie aptek

O komentarz do reportażu poproszono Łukasza Pietrzaka – Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Nie krył on oburzenia zaistniałą sytuacją.

Jak pokazał reportaż – prawo, które w tym momencie obowiązuje nie jest respektowane przez farmaceutów. Ja oprócz tego, iż jestem aktualnie w urzędzie, mam też doświadczenie jako farmaceuta – ponad 16-letnie. Nie przypominam sobie sytuacji, żeby nie żądał dokumentu potwierdzającego pełnoletność od osób, które pytały o kodeinę, dekstrometorfan czy pseudoefedrynę. Więc jestem oburzony faktem, iż w sześciu aptekach tylko jedna farmaceutka o to zapytała – mówił Łukasz Pietrzak, Główny Inspektor Farmaceutyczny.

  • Czytaj również: Jak technik farmaceutyczny powinien rozliczyć swój okres edukacyjny?

Stwierdził, iż choćby najdoskonalsze prawo będzie dziurawe jak sito, jeżeli nie będzie respektowane. Przyznał, iż GIF monitorując dane dotyczące rynku widzi rosnącą sprzedaż leków z kodeiną w weekendy. Przypomniał też, iż sprzedaż leków z pseudoefedryną, kodeiną czy dekstrometorfanem wbrew ograniczeniom grozi kara choćby do 500 000 zł. Poza tym inspekcja farmaceutycznego niejednokrotnie za tego typu naruszenia cofała też zezwolenie na prowadzenie apteki.

Potrzebne są kolejne ograniczenia?

Z danych NFZ wynika, iż rocznie odnotowuje się około 5000 hospitalizacji związanych z zatruciem opioidami. Główny Inspektor Farmaceutyczny zwrócił uwagę, iż jest możliwość wprowadzenia kolejnych przepisów, które mogłyby ograniczyć niekontrolowaną sprzedaż leków z kodeiną. Jednym z takich rozwiązań jest powiązanie sprzedaży leku z numerem PESEL pacjenta. Wtedy istniałaby możliwość ograniczenia sprzedaży konkretnego leku pacjentowi w danym “interwale czasu”.

– W Ministerstwie Zdrowia mamy już gotowe przepisy, aby uszczelnić ten problem. Mam nadzieję, iż reportaże takie jak ten otworzą szerszą drogę do tego, żeby przeprocesować te przepisy – mówił Pietrzak.

Polska jednym z trzech europejskich krajów, w których leki z kodeiną nie są wydawane na receptę. Zmiana kategorii dostępności leku leży w kompetencjach Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

Źródło: ŁW/DDTVN

Idź do oryginalnego materiału