Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej krytycznie oceniło propozycje zmian prawnych, dotyczące kontroli i limitów zarobków lekarzy oraz ich czasu pracy, przedstawione do konsultacji przez resort zdrowia. Samorząd przekonuje, iż systemowi zdrowia bardzo potrzebna jest reforma, ale nie taka. To co proponuje rząd nie poprawi – zdaniem NIL – dostępności świadczeń ani ich jakości, a jedynie pogorszy sytuację. Resort zdrowia chce wypychać pacjentów do sektora prywatnego – mówi prezes NRL Łukasz Jankowski.
„Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej zwraca uwagę, iż projektowane zmiany opierają się na błędnych założeniach. Z uzasadnienia do projektu ustawy wynika, iż projektodawca jako główne źródło problemów polskiego systemu opieki zdrowotnej identyfikuje ograniczone zasoby kadrowe, zwłaszcza w grupie lekarzy i pielęgniarek. Taka diagnoza sytuacji musi zdumiewać. Projektodawca nie dostrzega podstawowego problemu, jakim jest niewłaściwa wycena świadczeń. Brak adekwatnej wyceny świadczeń w największym stopniu odpowiada z jednej strony za zadłużenie placówek ochrony zdrowia, a z drugiej za tzw. kominy płacowe, na które nie powinno być miejsca w systemie finansowanym ze środków publicznych. Projekt ustawy nie odnosi się w wystarczający sposób do tych najbardziej realnych potrzeb polskiej ochrony zdrowia, skupiając się na ograniczeniach narzucanych na pracę lekarzy oraz na wzmocnieniu kontrolnej roli Narodowego Funduszu Zdrowia” – podała NRL w oficjalnym komunikacie.
NRL wskazuje, iż celem jakichkolwiek znmian powinna być troska o to, aby poprawiać dostęp pacjentów do opieki. Tymczasem efektem aktualnie proponowanych zmian będzie raczej jej pogorszenie i odpływ lekarzy – a za nimi pacjentów – do sektora prywatnego. Największym problemem polskiego systemu jest wadliwa wycena procedur medycznych, brak aktualnej mapy potrzeb zdrowotnych, utrudniony dostęp do specjalistów, nierównomierne rozmieszczenie kadr oraz upolitycznienie stanowisk menedżerskich. Resort zdrowia skupia się tymczasem na kwestii zarobków lekarzy i narzucaniu limitów stawki godzinowej – mówią przedstawiciele NRL.
„Reforma czy regres” – pytaję przedstawiciele NRL, oceniając wpływ propozycji MZ na sytuację ochorny zdrowia. Prezes Łukasz Jankowski wskazuje, iż samymi zakazami i kontrolą nie udrożni się systemu, a limity zarobków i czasu pracy obowiązujące w sektorze publicznym spowodują, iż część lekarzy przejdzie do pracy w sektorze prywatnym. Prezes Jankowski przypomina posutulaty wysuwane od dawna przez NIL: unormowanie czasu pracy lekarzy do maksymalnego limitu 78 godzin tygodniowo, zmiany wycen procedur oraz odpolitycznienie kadry zarządzajaej placówkami medycznymi. Złe wyceny świadczeń są jego zdaniem głównym źródłem problemów finansowych szpitali oraz wielu patologii, związanych z nadmiernymi zarobkami, sprawozdawaniem nadmiernej liczby godzin, zbyt długim dyżurowaniem czy trudnościami z zapewnieniem odpowiedniej obsady kadrowej na oddziałach. Samorząd lekarski przypomina, iż genezą problemów związanych z kontraktami lekarskimi była decyzja rządu Ewy Kopacz, który zaczął wypychać lekarzy z umów o pracę na umowy kontraktowe.
Do Naczelnej Izby Lekarskiej zaczęły docierać liczne sygnały o kontrolach NFZ, w ramach których lekarze otrzymują pisma (np, ze śląskiego Oddziału NFZ) z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego są wykazywani np. w 5 miejscach jako wykonujący pracę. Zdarza się, iż są wykazywani w placówkach, w których nigdy nie pracowali. Zamiast samemu wyjaśniać te nieprawidłowości w ramach rozliczeń kontraktów ze szpitalami, NFZ przerzuca obowiązek ich wytłumaczenia na lekarzy.
Naczelna Rada Lekarska przeprowadziła badanie ankietowe lekarzy sprawujących funkcje dyrektorów medycznych w szpitalach. Do tej pory otrzymała 10 proc. odpowiedzi. Wynika z nich, iż 66 proc. ankietowanych dostrzega możliwość pogorszenia się sytuacji szpitali w najbliższym czasie, w związku z proponowanymi przez rząd zmianami. 73 proc. dyrektorów obawia się, iż w szpitalach pojawią się problemy kadrowe związane z odchodzeniem lekarzy. Natomiast połowa widzi ryzyko zamknięcia oddziału lub całego szpitala, przy czym największe takie obawy artykułowali menedżerowie ze szpitali specjalistycznych. Z kolei 45 proc. obawia się, iż sytuacja w szpitalach może spowodować problemy z kształceniem specjalistów. Spośród ankietowanych 15 proc. stwierdziło, iż obawia się o zamknięcie placówki, w której aktualnie pracują.
Zdaniem dr Andrzeja Kota, reprezentującego NRL, wdrożenie proponowanych w tej chwili rozwiązań dotyczących zarobków i czasu pracy lekarzy pogorszy także dostępnośc opieki ambulatoryjnej i wydłuży kolejki do świadczeń w AOS. Biorąc pod uwagę realne zarobki tysięcy lekarzy, pracujących w szpitalach i przychodniach, „narracja MZ na temat miilionerów się nie spina” – mówi dr Kot.
W obliczu ujawnianych patologii, dotyczących bardzo wysokich zarobków lekarzy, prezes Łukasz Jankowski deklaruje iż samorząd dostrzega patologie i uważa, iż należy im zapobiegać. Jego zdaniem przyczyną są wadliwe zasady i rozwiązania systemowe. Póki co samorząd nie ma planów, aby zmieniać Lekarski Kodeks Etyki w tym celu. W obecnym kodeksie nie pojawia się w ogóle kwestia nadmiernych wynagrodzeń, a jedynie zapisy iż lekarzowi wolno pracować na darmo. Jak ocenił prezes Jankowski, problem pojawił się dopiero w ostatnich kilku latach, wcześniej nie istniał, a obecny kształt kodeksu pochodzi z 2024 roku.












