Pacemaker na 3:30 nie powinien narzekać na samotność, jak również ten prowadzący grupę biegaczy na 4:00. Dane z polskich maratonów, które odbyły się wiosną 2026, jasno pokazują, iż najliczniejszy przedział finiszu to 3:30-3:59, zaraz przed ogromną grupą 4:00-4:29. Zupełnie inaczej może wyglądać sytuacja biegacza, który podczas tegorocznego Maratonu Warszawskiego stanie na starcie z flagą 2:25. Organizator w tym roku postanowił dodać do drabinki zająców kolejną, jeszcze szybszą grupę. W 2025 roku najszybsza grupa była prowadzona na 2:30, teraz lista rozpoczyna się pięć minut wcześniej. To pozornie niewielka różnica, która w przypadku polskiego maratonu lawiruje w rejonach, gdzie masowe bieganie zaczyna już spotykać się ze sportem wyczynowym.
I właśnie dlatego, w tym przypadku może pojawić się całkiem zasadne pytanie: czy pacemaker na 2:25 będzie miał za sobą grupę, czy może jednego, dwóch zawodników, a przez część trasy po prostu będzie biegł samotnie?

Warszawa pokazuje, jak nietypowa jest okolica 2:25
Warto więc przyjrzeć się statystykom i sprawdzić ilu zawodników poprzednich edycji Maratonu Warszawskiego ukończyło bieg poniżej 2:25. Jednak dla zasadności pojawienia się na trasie pacemakera na wskazany czas, warto wziąć pod uwagę grupę zawodników kończących w bezpośrednim sąsiedztwie tego wyniku. Przecież ktoś biegnący 2:12 albo 2:18 raczej nie ustawi się za zającem mającym finiszować po dwóch godzinach i dwudziestu pięciu minutach.
| Edycja | Mężczyźni poniżej 2:25 | Mężczyźni 2:23:00-2:26:59 | Najszybsza kobieta |
| 2021 | 3 | 2 | 2:31:11 |
| 2022 | 7 | 0 | 2:28:35 |
| 2023 | 9 | 2 | 2:34:43 |
| 2024 | 10 | 8 | 2:31:24 |
| 2025 | 12 | 8 | 2:33:41 |
* W zestawieniu wykorzystano oficjalne wyniki klasyfikacyjne publikowane przez PZLA/World Athletics. Pacemakerzy Maratonu Warszawskiego prowadzą na czas netto: różnice kilku sekund nie wpływają na liczbę zawodników w analizowanych przedziałach
W przypadku powyższej tabeli najciekawiej prezentuje się 2022 rok, kiedy to siódmy zawodnik kończył maraton w 2:19:18, a ósmy dopiero w 2:27:08. Gdyby na trasie znajdował się wówczas zając na 2:25, istniałaby całkiem realna szansa, iż w decydującej części biegu prowadziłby… głównie siebie.
Zupełnie inaczej wyglądały dwa ostatnie lata. W 2024 roku aż ośmiu biegaczy zmieściło się między 2:23 a 2:27, w tym czterech niemal idealnie wokół zakładanego czasu: 2:25:02, 2:25:18, 2:25:28 i 2:25:29. Tyle iż była to wyjątkowo mocna sportowo edycja, z profesjonalną europejską rywalizacją TEAM UP! Europe. Rok później ponownie osiem osób znalazło się w naszym przedziale, ale w Warszawie odbywały się wtedy jednocześnie mistrzostwa Polski kobiet i mężczyzn, co również przyciągnęło wyjątkowo silną krajową obsadę.
Co pokazują największe polskie maratony?
Jeszcze ciekawszy obraz otrzymujemy po zestawieniu największych polskich maratonów rozegranych w 2025 roku.
| Maraton 2025 | Wyniki <2:25 | Wyniki 2:23:00-2:26:59 |
| Warszawa | 12 | 8 |
| Łódź | 5 | 1 |
| Kraków | 4 | 3 |
| Poznań | 6 | 1 |
| Dębno | 3 | 1 |
| Gdańsk | 1 | 0 |
| Silesia Marathon | 1 | 0 |
| Toruń | 2 | 1 |
| Łącznie | 34 | 15 |
Właśnie na podstawie powyższej tabeli najlepiej widać różnicę pomiędzy efektowną a naprawdę istotną statystyką. W tych 8 imprezach, które odbyły się w 2025 roku, zaledwie 34 razy pobiegnięto poniżej 2:25, ale potencjalnie interesujący nas przedział 2:23-2:27 zawiera już tylko 15 wyników. Co więcej, ponad połowa, ponieważ aż osiem, pochodzi z jednego biegu: Maratonu Warszawskiego.
Bywały też sytuacje wręcz modelowo pokazujące, jak wąska w Polsce jest ta grupa zawodników. W Gdańsku w 2025 roku Florian Pyszel wygrał z czasem 2:20:25, a drugi zawodnik finiszował dopiero po 2:30. W Silesia Marathon w 2025 roku Kennedy Kipkemoi Rono pobiegł fantastyczne 2:12:30, ale następny zawodnik pojawił się na mecie dopiero w 2:33:56. W Gdańsku zając na 2:25 finiszowałby około 4,5 minuty po zwycięzcy i ponad pięć minut przed drugim zawodnikiem. W Silesia Marathon różnica byłaby jeszcze bardziej spektakularna i wynosiła 12 minut i 30 sekund za zwycięzcą oraz niemal dziewięć minut przed drugim miejscem. Tegoroczny sezon na razie tylko wzmacnia ten obraz. Do połowy września spośród dużych polskich maratonów odbyły się m.in. Łódź, Kraków i Gdańsk. Łącznie uzyskano tam 13 rezultatów poniżej 2:25, ale tylko 5 w przedziale 2:23-2:27:
- Adrian Żakowski 2:23:16 (Łódź);
- Tomasz Mikulski 2:23:41 (Łódź);
- Artur Olejarz 2:24:28 (Łódź);
- Laban Cheruiyot 2:23:19 (Kraków);
- Andrzej Rogiewicz 2:25:29 (Kraków).
W Gdańsku Arkadiusz Gardzielewski wygrał z czasem 2:22:14, natomiast drugi zawodnik uzyskał dopiero 2:29:40.
A kobiety? Tutaj 2:25 nabiera jeszcze innego znaczenia
Do zestawienia warto włączyć również kobiety, choć prowadzi to do jeszcze ciekawszego wniosku. W pięciu ostatnich edycjach Maratonu Warszawskiego żadna zawodniczka nie pobiegła poniżej 2:25. Najbliżej była w 2022 roku Ayantu Abera Demissie z rezultatem 2:28:35. W 2024 zwycięska Olga Nyzhnyk uzyskała 2:31:24, a rok później Michelle Schaub 2:33:41.
Jeszcze mocniej może zdziałać inne porównanie, ponieważ aktualny rekord Polski, który należy do Aleksandry Lisowskiej, ustanowiony w Berlinie w 2025 roku, wynosi 2:24:59. Innymi słowy, tempo zająca na 2:25 jest w kobiecym maratonie poziomem odpowiadającym praktycznie rekordowi naszego kraju.
W największych polskich maratonach 2025 roku najszybszy kobiecy rezultat z analizowanej grupy imprez należał do Izabeli Paszkiewicz w Poznaniu, która linię mety przekroczyła z czasem 2:30:13. W trzech analizowanych dużych maratonach rozegranych wiosną 2026 roku najszybsze wyniki kobiet uzyskały
- Izabela Paszkiewicz w Łodzi – 2:32:37;
- Emilia Mazek również w Łodzi – 2:33:18;
- Chelangat Sang podczas Cracovia Maratonu – 2:33:56.
Z perspektywy kobiecego biegania grupa na 2:25 nie jest więc po prostu kolejną grupą pacemakerów, to już poziom absolutnej krajowej elity.
Prywatny zając za cenę pakietu startowego?
Czy zatem pomysł prowadzenia na 2:25 jest przesadą? Niekoniecznie, ponieważ pacemaker nie musi przecież prowadzić trzydziestoosobowego peletonu, żeby jego obecność miała sens. Dla zawodnika z życiówką 2:26-2:29, który przyjeżdża do Warszawy po pierwszy wynik z 2:24 z przodu, możliwość schowania się w niewielkiej grupie, ograniczenia ciągłego kontrolowania tempa i skorzystania z doświadczenia prowadzącego może być naprawdę cenna.
Tyle iż wszystko wskazuje na to, iż będzie to grupa zdecydowanie bardziej kameralna niż te biegnące na 3:00, 3:30 czy 4:00. Przy kilkunastotysięcznym biegowym peletonie Maratonu Warszawskiego może się więc okazać, iż najbardziej ekskluzywną usługę całego maratonu otrzyma dwóch albo trzech zawodników, którzy za cenę zwykłego pakietu startowego dostaną niemal prywatnego pacemakera.
A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Dajcie znać w komentarzach!









