Jako Massmedica zajmujemy się dystrybucją robotów ortopedycznych amerykańskiej firmy Corin (OMNIBotics, teraz Apollo), które są najbardziej zaawansowanymi systemami wspierającymi operacje endoprotezoplastyki. Jednocześnie rozwijamy własny system URSA, który będzie uniwersalnym robotycznym ramieniem do wykorzystywania w szerokim wachlarzu operacji ortopedycznych. We wrześniu zaprezentujemy zwalidowany prototyp a wejście na rynek planowane jest na przełomie 2027 i 2028 roku – mówi Marek Młodzianowski, prezes Massmedica SA.
– Massmedica jest obecna na rynku robotów ortopedycznych od lat. Jakie są główne kierunki Państwa działania?
Marek Młodzianowski – Massemedica jest dystrybutorem amerykańskiej firmy Corin w Polsce, czyli m.in. ramion robotycznych stosowanych do wszczepiania implantów. Corin ma na koncie dotychczas kilkaset wdrożeń swojego robota OMNIBotics na całym świecie. Systemy OMNIBotics pracują już w czterech szpitalach z Polsce. Od początku tego roku mamy już nową wersję tego systemu, o nazwie Apollo. Spodziewam się, iż co najmniej jedno takie urządzenie pojawi się w tym roku w polskich szpitalach.
– Czym się różni Apollo od poprzedniego systemu?
– OMNIBotics, a teraz Apollo – to urządzenie, którym jestem zafascynowany, nie tylko dlatego, iż je sprzedaję. To pierwsze chyba urządzenie w medycynie, które jest w stanie zaplanować operację za chirurga. Dzięki niemu chirurg jest wykonawcą zabiegu, ale nie on wymyśla sposób jego przeprowadzenia. To jest olbrzymia zmiana w filozofii chirurgii. jeżeli chodzi o innowacje, w Apollo serce systemu pozostaje to samo – czyli czujniki pozwalające na analizę rozkładu sił w operowanym stawie, aby zapewnić możliwość personalizacji endoprotezoplastyki. Ale zostało ono udoskonalone, wprowadzono wiele zmian w oprogramowaniu, rozbudowano wykorzystanie algorytmów sztucznej inteligencji na bazie analizy danych, dodana została funkcjonalność dotycząca stawu biodrowego. Wszystko w celu maksymalnego dopasowania zabiegu do indywidualnego pacjenta, personalizacji leczenia.
– Jakie są korzyści z zastosowania robotów do zabiegu endoprotezoplastyki?
– Urządzenie dostarcza ortopedzie dodatkowego zmysłu, którego człowiek nie posiada, aby lepiej wykonać zabieg wszczepienia endoprotezy. Samo protezowanie stawu kolanowego wykonywane jest od kilkudziesięciu lat i stało się złotym standardem leczenia, pomogło milionom ludzi żyć bez bólu. Biomechanika stawu kolanowego jest bardzo skomplikowana, od 40 lat przy zabiegu endoprotezoplastyki powszechnie stosowano osiowanie mechaniczne, czyli zasadę, iż protezę trzeba ustawić względem pewnej zdefiniowanej osi. Tymczasem każdy pacjent ma swoje indywidualne cechy, które sprawiają, iż jego noga nie pracuje w sposób idealny, a zatem odbiega od tej wytyczonej osi. I dlatego, niestety 20-30 proc. pacjentów jest niezadowolonych po tak przeprowadzonym zabiegu. Aby temu zaradzić, około 20 lat temu zaczęto odchodzić od ustawiania protezy w osi mechanicznej na rzecz stosowania osi kinematycznej, czyli odwzorowania rzeczywistego układu biomechanicznego każdego pacjenta. Jest to bardzo trudne przy pomocy ręcznych narzędzi, dlatego opracowano urządzenia pomagające chirurgom.
– Między innymi OMNIBotics, czyli teraz Apollo.
– To jest urządzenie, które mierzy i mapuje staw chorego. Między kłykcie kości w czasie operacji wprowadzone są czujniki, które mierzą zachowanie stawu i napięcia tkanek. W pomiarach i obliczeniach pomaga algorytm AI. Na podstawie tych pomiarów planowany jest zabieg. Chodzi o to, aby ustawić protezę nie względem jakiejś zadanej osi, ale żeby zrównoważyć napięcie tkanek, aby proteza dla pacjenta była stabilna i kolano funkcjonowało możliwie tak samo, jak przed zabiegiem. To jest nowa jakoość w podejściu do zabiegu, całkowicie dostępna tylko w tym systemie. Nie mogę powiedzieć, żeby inne obecne na rynku systemy robotyczne do endoprotezoplastyk nie szły w tym kierunku, ale w mojej ocenie OMNIBotics, czyli teraz Apollo, jako jedyny zapewnia pełną funkcjonalność. Klinicznie zostało udowodnione, iż dzięki niemu liczba problemów, zgłaszanych przez pacjentów po zabiegu, jest radykalnie zredukowana.
– Czyli maszyna zastępuje człowieka.
– Robot ma zawsze charakter doradczy, o wszystkim – także o stosowaniu się do podpowiedzi robota – decyduje lekarz. Kiedy rozmawiamy z operatorami, którzy zaczynają wykorzystywać nasz system, często słyszymy opinię – “ja bym tej protezy tak nie założył”. Są zdziwieni, reagują z niedowierzaniem, ale kiedy zaczynają iść za tymi podpowiedziami, dostrzegają, iż wynik zabiegu jest znakomity. Trzeba też powiedzieć, iż potrzeby i oczekiwania pacjentów na przestrzeni lat się zmieniły. 30 lat temu głównym celem było uniknięcie bólu i zapewnienie podstawowej ruchomości kończyny, czyli samodzielności pacjenta. Operowano głównie starsze osoby. Dzisiaj połowa pacjentów ma mniej niż 70 lat, chce prowadzić aktywny tryb życia i oczekuje przywrócenia pełnej funkcjonalności stawu. Wyniki badań PROMs (patient related outcomes measurements), oceniające korzyści z zabiegu, pokazują rosnące oczekiwania oraz rozczarowanie efektami tradycyjnej, manualnej endoprotezoplastyki. Zaawansowany robot ortopedyczny wychodzi naprzeciw tym potrzebom.
– Dlatego rynek tych robotów się rozwija.
– Powiedzmy sobie szczerze, iż sprzedaż robota ortopedycznego dla jego producenta nie jest calem samym w sobie. Roboty są sprzedawane wyłącznie po to, aby lepiej wykonywać zabieg protezowania, czyli lepiej wszczepiać implanty produkowane przez tę firmę. Lepiej – czyli też więcej, bo skoro zabieg daje lepsze efekty dla pacjenta, to pacjenci będą się domagać zastosowania robota i w ogóle będą bardziej skłonni poddać się tej operacji. Dlatego też w wielu przypadkach szpitale nie kupują tych robotów. W tym modelu biznesowym ważniejsze jest wszczepienie większej liczby endoprotez. I dlatego każdy robot jest dopasowany do implantów konkretnego producenta.
– I dlatego Massmedica pracuje nad innym rozwiązaniem, czyli robotem uniwersalnym. To byłby przełom na tym rynku. W dodatku nasz, krajowy system.
– Massmedica realizuje projekt URSA, którego celem jest budowa uniwersalnego urządzenia, którym ortopeda będzie mógł się posługiwać przy wszczepianiu różnych endoprotez kolan, bioder i innych stawów – ale także wielu innych zabiegów, w których wykorzystanie ramienia robotycznego może przynieść korzyści. Stąd nazwa naszego urządzenia – uniwersalny robotyczny asystent chirurgiczny URSA (universal robotic surgical assistant). Zakładamy, iż ramię będzie miało wiele wymiennych końcówek, dobieranych do potrzeb w zależności od zabiegu oraz oczywiście rozbudowane oprogramowanie.
– Jakie możliwości ten system ma oferować?
– Przede wszystkim dokładniejsze wykonywanie działań, czyli stabilność, precyzję ruchów, adekwatne ustawienie narzędzi, głębokość i kąt cięcia itd. Druga równie istotna rzecz – to zaplanowanie zabiegu przy wykorzystaniu algorytmów, pozwalających na zebranie i przeanalizowanie bardzo dużych ilości informacji. Zbieranie informacji może się odbywać śródoperacyjnie, tak jak to robi OMNIBotics, ale też przed zabiegiem, przy wykorzystaniu diagnostyki obrazowej, czyli tomografii komputerowej czy rezonansu magnetycznego. Algorytm AI podpowie chirurgowi, jak ma przebiegać zabieg, a potem ramię robotyczne pomoże w jego wykonaniu.
– Na jakim etapie rozwoju znajduje się URSA?
– Podstawą do pracy nad URSA było opracowanie systemu nawigacji, doprowadzonego do etapu testów klinicznych. Udało się stworzyć technologię śledzenia obiektów w przestrzeni, niezbędnej do działania robota, który musi widzieć położenie narzędzi względem pola operacyjnego oraz innych punktów. Jako pierwsi opracowaliśmy system śledzący, który działa w paśmie fal widzialnych – wcześniej wszystkie funkcjonowały w podczerwieni. Dzięki temu może być znacznie bardziej precyzyjny – jesteśmy o wiele bardziej precyzyjni niż potrzebuje tego chirurgia, wyznaczamy miejsce cięcia dokładniej niż grubość skalpela. Nasze rozwiązanie jest także znacznie tańsze oraz pozwala na dalej posuniętą miniaturyzację i ergonomię stosowanych urządzeń. Na podstawie tej technologii zaczęliśmy wdrażać rozwiązania przemysłowe, m.in. w przemyśle kosmicznym. I wdrażamy ją również w celu opracowania robota medycznego.
– Robot uniwersalny, ale ortopedyczny?
– Tak, naszym celem jest system, który pomaga na sali zabiegowej ortopedom w wykonywaniu operacji, tak aby je maksymalnie indywidualizować, dopasować do pojedynczego pacjenta, do jego wyjątkowości i odmiennego ukształtowania narządu ruchu. Personalizacja techniki operacyjnej jest moim zdaniem możliwa tylko przy wykorzystaniu robotyki i AI. Chcielibyśmy, aby takie myślenie o leczeniu, czyli personalizacja zabiegu na podstawie planowania, stało się standardem.
– Jaki jest plan rozwoju systemu URSA i perspektywa jego wprowadzenia na rynek?
– Zamierzamy zaprezentować pracujący, zwalidowany prototyp za kilka miesięcy, na wrześniowym zjeździe Polskiego Towarzystwa Ortopedycznego i Traumatologicznego. o ile wszystko dobrze pójdzie, do wejścia na rynek powinniśmy być gotowi na przełomie 2027 i 2028 roku. Najtrudniejsze są kwestie rejestracyjne, formalne. Ponieważ nie jest to wyrób medyczny klasy III, na szczęście nie wymaga przeprowadzenia badań klinicznych. Nasz robot będzie – podobnie jak wszystkie inne – zarejestrowany jako urządzenie pomiarowe, czyli klasy IIA albo IIB. Planowane jest wykonanie badań użyteczności, przydatności klinicznej, poczynając od warunków laboratoryjnych, potem na kadawerach a na końcu – po uzyskaniu zgody komisji etycznej – jako urządzenie wspomagające przy wykonywaniu zabiegów na ludziach. Po zebraniu danych będziemy się starać o uzyskanie certyfikatu CE, niezbędnego do sprzedawania szpitalom, na rynku Polski i całej Unii Europejskiej. Te kwestie formalne, certyfikacyjne, stanowią w tej chwili chyba największy problem przy wprowadzaniu innowacyjnych urządzeń medycznych.
– W jakim kierunku będzie rozwijać się rynek robotów w ortopedii?
– Według mnie na każdej sali operacyjnej ortopedycznej jest miejsce dla robota. Tylko musi to być system uniwersalny, który pomaga lekarzowi, dając wartość dodaną przy wielu zabiegach, a więc w różnych zastosowaniach. Takie ramiona robotyczne, które w tej chwili są już powszechne, służące jedynie wszczepianiu jednego rodzaju implantów, będą zanikać. jeżeli chcemy posunąć ortopedię do przodu, czyli przywracać pacjentom rzeczywistą funkcję ruchową, tak aby po przejściu procedury chirurgicznej układ narządu ruchu funkcjonował tak samo, jak układ zdrowy – to nie ma odwrotu od robotyki i narzędzi AI. Bez nich jest to po prostu niemożliwe. Człowiek ma ograniczone możliwości zmysłów, nie jest w stanie przetworzyć tak ogromnej ilości informacji, nie potrafi dokładnie pomierzyć w newtonach nacisku na jednym czy drugim kłykciu kości i dokonać potrzebnych obliczeń. Im dokładniejszy zabieg chcemy wykonać, tym bardziej potrzebujemy wsparcia ramienia robotycznego oraz algorytmów przetwarzających informację. Dlatego jestem przekonany iż w niedalekiej już przyszłości nad każdym stołem operacyjnym będzie wisiało ramię robotyczne, połączone z komputerem i odpowiednimi aplikacjami. Każdy chirurg będzie po nie sięgał w razie potrzeby. I na pewno będzie to poprzedzone zaplanowaniem zabiegu, czyli zebraniem danych, ich analizą i wyznaczeniem optymalnej, indywidualnej ścieżki operacji. W tym kierunku będzie szła oczywiście nie tylko ortopedia, ale cała chirurgia. Klasycznej ortopedii długo oczywiście nic nie zastąpi, ale będzie się on także przesuwać w stronę regeneracji uszkodzonych tkanek czy stawów, tak aby chirurgiczne interwencje były mniej potrzebne.
(rozmawiał Krzysztof Jakubiak)










![Co za energia! Tak się bawi WTZ „Motylki” na Balu euforii [ZDJĘCIA, WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/dsc03095.jpg)