Transparentność, unikanie konfliktu interesów i dbałość o interes publiczny – to fundamenty, na których zgodnie z Konstytucją powinien opierać się każdy samorząd zawodu zaufania publicznego. Jednak zdaniem posła Michała Połuboczka (Konfederacja), działalność Naczelnej Izby Aptekarskiej w ostatnim czasie budzi szereg wątpliwości, które wymagają natychmiastowej interwencji resortu zdrowia. Dlatego skierował w tej sprawie interpelację do Ministerstwa.
Największe zainteresowanie posła budzą kwestie finansowe. Z informacji przytoczonych w interpelacji wynika, iż wynagrodzenie prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej, Marka Tomkowa, może sięgać choćby 500 000 złotych rocznie. Choć samorząd zawodowy utrzymuje się głównie ze składek swoich członków, poseł przypomina, iż NIA regularnie korzysta z dotacji z budżetu państwa.
Środki publiczne płyną do Izby m.in. na prowadzenie Centralnego Rejestru Farmaceutów czy postępowań w zakresie odpowiedzialności zawodowej. Połuboczek pyta wprost: czy jakakolwiek część pensji prezesa lub innych członków organów samorządu była finansowana – bezpośrednio lub pośrednio – z pieniędzy podatników?
Biznesowe powiązania prezesa
Interpelacja odnosi się również do materiału Sylwestra Latkowskiego z cyklu „Konfrontacje”. Padły w nim sugestie dotyczące możliwych relacji finansowych łączących prezesa Marka Tomkowa z podmiotami komercyjnymi – hurtowniami farmaceutycznymi oraz producentami leków.
– W związku z tym szczególnie istotne jest zapewnienie najwyższych standardów przejrzystości oraz unikania potencjalnych konfliktów interesów przez osoby pełniące funkcje w organach samorządu – argumentuje poseł Połuboczek.
Jego zdaniem problem jest o tyle istotny, iż NIA ma realny wpływ na kształt polskiego prawa. Izba aktywnie opiniuje projekty ustaw i bierze udział w debatach, które decydują o miliardowych przepływach na rynku leków. Poseł Połuboczek skierował wię. do Ministerstwa Zdrowia listę 14 szczegółowych pytań. Resort musi teraz wyjaśnić m.in.:
-
Ile dokładnie pieniędzy z budżetu państwa trafiło do NIA w latach 2023–2025?
-
Czy ministerstwo przeprowadzało audyty wydatkowania tych środków?
-
Czy resort posiada mechanizmy zapobiegające konfliktom interesów w samorządach zawodowych?
-
Czy analizowano ryzyko wynikające z jednoczesnego świadczenia komercyjnych usług przez NIA i jej udziału w procesie legislacyjnym?
Finansowanie Naczelnej Izby Aptekarskiej
Kontrolę działalności Naczelnej Izby Aptekarskiej poseł Połuboczek zapowiedział już kilka dni temu na portalu X. Spotkała się ona z zaskoczeniem i ironią środowiska farmaceutycznego.
– Zapowiadam kontrolę poselską w Ministerstwie Zdrowia dotyczącą finansowania i działalności Naczelnej Izby Aptekarskiej. Sprawdzę, jak wydawane są środki publiczne, jakie są wynagrodzenia władz samorządu aptekarskiego oraz czy istnieją realne mechanizmy przejrzystości i nadzoru. Obywatele mają prawo wiedzieć, jak wydawane są publiczne pieniądze – napisał poseł.
Pod jego wpisem pojawiły się komentarze wskazujące, iż działalność samorządu zawodu farmaceuty jest finansowana ze składek jego członków.
– Panie pośle, sugeruję aby w przyszłości przed publikacją postu wykonać niewielki wysiłek i sprawdzić, chociażby w AI, jakie jest źródło finansowania i organ kontroli gospodarki finansowej Naczelnej Izby Aptekarskiej i nie będzie podstaw do kompromitowania mandatu posła RP – napisał skarbnik Naczelnej Izby Aptekarskiej, Marian Witkowski.
– Może mieć Pan problem, żeby czegokolwiek się dowiedzieć w MZ na temat finansowania NIA. NIA jest samorządem zawodowym farmaceutów i jest opłacana ze składek członkowskich. Formalnie jest całkowicie niezależna od MZ. Chyba, iż były jakieś dotacje – pod tym kątem bym szukał – dodał z kolei farmaceuta Marcin Bojerowski.
Poseł Połuboczek i rynek apteczny
To nie jest pierwsza interwencja posła Połuboczka dotycząca rynku aptecznego. Zasiada on w Parlamentarnym Zespole ds. Regulacji Rynku Aptecznego, na którego posiedzeniach zwykł wypowiadać kontrowersyjne tezy na temat funkcjonowania aptek. Połuboczek ostro atakuje obowiązujące przepisy (tzw. AdA 2.0), twierdząc, iż uniemożliwiają one otwieranie nowych aptek i są szkodliwe dla wolnego rynku.
Z kolei pod koniec lipca 2025 roku skierował do Premiera interpelację w sprawie pogorszenia sytuacji pacjentów w Polsce spowodowanej brakiem deregulacji Prawa farmaceutycznego i zniesienia barier prawnych dotyczących prowadzenia aptek. Przedstawił w niej między innymi dane dotyczące malejącej liczby aptek w naszym kraju. Powoływał się przy tym na głosy „ekspertów oraz przedstawicieli pacjentów”, którzy brali udział w Parlamentarnym Zespole ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych. Michał Połuboczek porównywał też sytuację Polski do Włoch.
– Gdy w 2017 roku w Polsce pod wpływem wąskiego lobby aptekarskiego uchwalano tzw. Aptekę dla aptekarza, we Włoszech dokonano liberalizacji rynku aptecznego i zniesiono tożsame przepisy, których geneza sięgała rządów Mussoliniego. W wyniku tych zmian Włochy, z silnie zdegradowanego rynku aptecznego, w ciągu kilku lat przeistoczyły się we wzorcowo rozwijający się model rynku aptecznego, charakteryzujący się wzrostem liczby placówek aptecznych, głównie na terenach wiejskich, oraz wzrostem dostępności do leków i usług. Polska stała się natomiast niechlubnym przykładem nadmiernego kurczenia się rynku aptecznego z rekordowym w Europie spadkiem liczby aptek – stwierdził poseł.
Aktywność posła spotyka się z kontrreakcją środowisk aptekarskich (m.in. Naczelnej Izby Aptekarskiej). W mediach społecznościowych pojawiały się sugestie, iż jego wpisy mogą być efektem lobbingu na rzecz dużych sieci aptecznych, kosztem mniejszych, indywidualnych placówek.









