Pokoje narodzin w szpitalnych oddziałach ratunkowych jako zastępstwo za likwidowane oddziały położnicze — taki scenariusz zaczął krążyć w publicznej debacie. Na tyle głośno, iż do biura poselskiego Pauliny Matysiak zaczęły napływać sygnały od pracowników medycznych i pacjentek. Posłanka zapytała ministerstwo wprost i właśnie przyszła odpowiedź.
Skąd te obawy?
SOR-y od dawna działają na granicy wydolności. Przyjmują jednocześnie pacjentów w stanie zagrożenia życia, osoby pod wpływem alkoholu lub substancji psychoaktywnych, chorych zakaźnych i tych, którzy trafili tu ze zwykłym skierowaniem — bo izba przyjęć i oddział ratunkowy często funkcjonują jako jedno. Personel jest przeciążony, obsada niewystarczająca, a zakres obowiązków systematycznie rośnie.
Na tym tle zaczęły pojawiać się doniesienia o tworzeniu tzw. pokoi narodzin w strukturach SOR — jako odpowiedź na zamykanie oddziałów położniczo-ginekologicznych w mniejszych szpitalach. Pomysł wzbudził zrozumiały niepokój. Środowisko medyczne wskazywało na brak infrastruktury, brak kadr z odpowiednimi kwalifikacjami położniczymi i neonatologicznymi, a przede wszystkim — na realne ryzyko dla noworodków wymagających natychmiastowej specjalistycznej pomocy.
Paulina Matysiak pyta o plany
Posłanka złożyła interpelację do minister zdrowia, domagając się konkretnych odpowiedzi: jakie są plany legislacyjne, co z normami zatrudnienia, co z opieką neonatologiczną, co z bezpieczeństwem epidemiologicznym. Odpowiedzi udzielił w połowie kwietnia wiceminister Tomasz Maciejewski.
Stanowisko resortu jest jednoznaczne: Ministerstwo Zdrowia nie przygotowało żadnych założeń ani regulacji prawnych dotyczących porodów na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Miejscem adekwatnym do przyjmowania porodów pozostają oddziały położniczo-ginekologiczne — jak dotychczas. Resort nie planuje też zmian legislacyjnych dotyczących minimalnych norm zatrudnienia na SOR, nie prowadzi analiz wpływu zmian na obciążenie personelu ani nie pracuje nad powiązaniem funkcjonowania SOR z obowiązkiem utrzymania oddziałów położniczych.
Krótko: żadnych planów, żadnych analiz, żadnych regulacji.
Konsolidacja zamiast odpowiedzi
Na pytanie o likwidację oddziałów położniczych ministerstwo odpowiedziało inaczej — nie wprost. Wiceminister wskazał na przepisy ustaw z 2025 roku, które wprowadzają nowe zasady restrukturyzacji i konsolidacji podmiotów leczniczych. Większe, skonsolidowane szpitale mają oferować wyższy poziom świadczeń dzięki większemu doświadczeniu i potencjałowi kadrowemu.
Tylko iż kwestie organizacyjne szpitali — w tym zmiany profilu działalności — pozostają w gestii samego podmiotu leczniczego i jego organu założycielskiego. Ministerstwo daje ramy prawne. Decyzje o tym, co zostaje, a co nie, zapadają gdzie indziej.
Przy okazji resort poinformował, iż Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji prowadzi właśnie prace nad taryfikacją świadczeń położniczych — porodów i patologii ciąży. Wyniki mają pojawić się w pierwszej połowie tego roku.













