250 mln zł na rozwój zawodowy. Farmaceutów nie ma wśród beneficjentów
26 sierpnia Ministerstwo Zdrowia poinformowało o finansowaniu pięciu projektów dotyczących podnoszenia kwalifikacji osób wykonujących zawody medyczne. Łączna wartość przedsięwzięć wynosi 250 459 774,90 zł, a wsparciem ma zostać objętych 46 618 osób. Projekty finansowane są z programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego 2021–2027.
Zabrakło miejsca dla farmaceutów
Wśród pięciu grup zawodowych nie znalazło się miejsce dla farmaceutów. I właśnie ten fakt wzbudził największe emocje w środowisku aptekarskim. W ostatnich latach podobne emocje pojawiały się przy wielu decyzjach dotyczących zawodów medycznych. Przykładem była dyskusja wokół dodatków covidowych w 2021 roku. Zasady ich przyznawania nie obejmowały w jednakowy sposób wszystkich farmaceutów zaangażowanych w pracę z pacjentami z COVID-19.
Szczególnie wymowny jest fakt, iż w podobnym czasie środowisko farmaceutów zwraca uwagę na inne ograniczenia w dostępie do kształcenia. W sierpniu nasza redakcja opisywała sprawę studiów podyplomowych z podiatrii, na które nie przewidziano możliwości rekrutacji farmaceutów. Pojedynczą sytuację można tłumaczyć specyfiką programu czy kompetencjami przypisanymi określonym zawodom. jeżeli jednak podobne sytuacje powtarzają się w różnych obszarach, środowisko zaczyna zadawać pytanie o systemową politykę wobec farmaceutów.
„A gdzie w tym wszystkim farmaceuci?”
Pod komunikatem Ministerstwa Zdrowia gwałtownie pojawiły się liczne komentarze. W wielu z nich powtarzało się jedno, krótkie pytanie: „Dlaczego farmaceuci zostali pominięci?”.
– Lista zawodów medycznych, którym przyznano finansowanie, wydaje się jakaś taka niepełna…” – zauważyła jedna z komentujących osób, pytając jednocześnie, czy jest szansa na uzupełnienie komunikatu o „tradycyjnie pomijane kadry medyczne”.
W części komentarzy pojawia się frustracja związana z poczuciem, iż farmaceuci są dostrzegani przez system przede wszystkim wtedy, gdy pojawia się pilna potrzeba zagospodarowania kolejnych zadań.
– Farmaceuci jak zwykle są bardzo potrzebni tylko wtedy, kiedy pali się grunt pod nogami albo kiedy trzeba na nas przerzucić jakiś obowiązek, żeby kogoś lub coś odciążyć – czytamy w innym komentarzu.
Podobny ton wybrzmiał w wypowiedzi innej osoby.
– Są też farmaceuci pracujący w szpitalach, ale po co […] otworzyć nam drzwi, żeby w końcu porządnie zadbać o farmakoterapię Polaków.
To właśnie kwestia wykorzystania kompetencji farmaceutów w systemie ochrony zdrowia wydaje się jednym z najważniejszych elementów obecnej dyskusji.
Jeszcze bardziej bezpośrednio ujęto to w kolejnej wypowiedzi, przypominając o zadaniach, które w ostatnich latach przejęły apteki i farmaceuci.
– Szczepimy, bierzemy udział w programach profilaktycznych i edukacyjnych, robimy program tabletki dzień po […] i znowu nas nie uwzględniliście?”
Nie zabrakło także głosów wskazujących na koszty ustawicznego kształcenia. Jedna osoba zwróciła uwagę, iż farmaceuci muszą finansować szkolenia z własnej kieszeni, szczególnie w kontekście planowanych nowych kompetencji. – Farmaceuci muszą szkolić się sami… Szczególnie piszę to pod kątem planowanego wprowadzenia recept kontynuowanych i samodzielnej ordynacji.
W tym kontekście kolejny komentarz dobrze oddaje poczucie rozczarowania panujące w części środowiska.
– Prawie 40 tysięcy farmaceutów… tysiące realizowanych recept dziennie, wykonanych leków recepturowych, przeprowadzonych szczepień i rozmów z pacjentami. Dziękujemy za uwzględnienie nas w tym poście – napisano ironicznie.
Nie chodzi tylko o pieniądze
Choć komentarze są często emocjonalne, ich wspólnym mianownikiem nie jest wyłącznie oczekiwanie na dostęp do puli środków. W wielu wypowiedziach pojawia się pytanie o uznanie roli farmaceuty jako członka zespołu medycznego.
Jest ono szczególnie istotne w sytuacji, gdy w związku z ogłaszanymi zmianami zakres zadań farmaceutów się poszerza. Farmaceuci od lat zabiegają o nowe uprawnienia i możliwość szerszego wykorzystania swoich kompetencji. Rozszerzanie zakresu odpowiedzialności wiąże się jednak często z koniecznością dodatkowego kształcenia, którego koszty często ponoszą sami farmaceuci. Problem w tym, iż zdobywanie kolejnych kwalifikacji nie zawsze przekłada się później na dodatkowe wynagrodzenie, co rodzi pytanie, czy rozwój kompetencji idzie w parze z odpowiednim finansowym docenieniem nowych obowiązków.
















