Technologia opracowywana przez wrocławską firmę Hener umożliwia wykrywanie skażeń mikrobiologicznych w ciągu zaledwie trzech godzin, a choćby krócej. Tradycyjne metody laboratoryjne potrzebują na to, od kilku dni do trzech tygodni. Tak znaczące skrócenie czasu diagnostyki pozwala dużo szybciej wykrywać zagrożenia biologiczne, ograniczać ryzyko skażenia produktów oraz podejmować natychmiastowe działania chroniące zdrowie ludzi. Kiedy ta nowatorska technologia trafi na rynek pytamy Tomasza Webera, prezesa firmy Hener PSA z Wrocławskiego Parku Technologicznego.
Jolanta Czudak: Skracanie czasu w wykrywaniu skażenia mikrobiologicznego z kilku tygodni do zaledwie trzech godzin brzmi jak przełom. Jak narodził się ten pomysł?
Tomasz Weber: To efekt wielu lat pracy całego naszego zespołu. Sama idea wywodzi się z badań prowadzonych przez moją córkę Monikę Weber, doktorantkę Uniwersytetu Yale, która zajmuje się mikroelektroniką i biologicznymi czujnikami elektronicznymi. W czasie doktoratu powstała koncepcja wykorzystania zjawiska dielektroforezy do bardzo szybkiego wykrywania skażeń mikrobiologicznych. Prace nad tą metodą córka rozpoczęła w Stanach Zjednoczonych, a wyniki prowadzonych badań na szeregu próbach, przedstawiła podczas konferencji PDA Pharmaceutical Microbiology Conference w Waszyngtonie. w tej chwili wspólnie rozwijamy tę technologię w Polsce.
Na czym konkretnie polega ta metoda?
Dielektroforeza (DEP) jest to technika umożliwiająca precyzyjne wychwytywanie i separację bakterii i grzybów dzięki pól elektrycznych, zbudowanych na bazie mikroprzepływowych układów. Jest to rozwiązanie nowej generacji do szybkiego wykrywania drobnoustrojów. Wykorzystujemy do tego opatentowaną technologię mikroprocesorową i separację dielektroforetyczną. Test Hener Ultra-Fast dostarcza precyzyjne i wiarygodne wyniki choćby w ciągu godziny. Wysoka czułość, niski wskaźnik wyników fałszywie dodatnich oraz kompatybilność z szeroką gamą próbek sprawiają, iż jest to idealne narzędzie do produkcji aseptycznej, mikrobiologii i terapii zaawansowanych. W przeciwieństwie do konwencjonalnych badań związanych z inkubacją i detekcją skażeń, które realizowane są choćby do trzech tygodni, nasz proces wykrywania drobnoustrojów przebiega bardzo szybko.
Czy ta metoda jest już przygotowana do wdrożenia?
Do wykonania mamy jeszcze tysiące testów walidacyjnych, porównawczych i innych. Posiadamy działające prototypy urządzeń i czujników. Osiągnęliśmy siódmy poziom gotowości technologicznej i przez cały czas pracujemy nad rozwojem tej technologii. Teraz najważniejszym etapem są właśnie szerokie badania walidacyjne, które potwierdzą skuteczność rozwiązania w warunkach przemysłowych. To jednak wymaga czasu i znacznych nakładów finansowych oraz współpracy z wieloma podmiotami. Dostęp do krajowych środków stanowi poważną barierę, dlatego musimy o nie zabiegać wśród amerykańskich inwestorów.
Gdzie ta autorska technologia firmy Hener może znaleźć zastosowanie?
Przede wszystkim w przemyśle farmaceutycznym, zwłaszcza przy produkcji nowoczesnych terapii, takich jak CAR-T stosowanych w leczeniu chorób nowotworowych. W takich przypadkach każda godzina związania z wykrywaniem skażeń ma ogromne znaczenie. Równie ważnym obszarem jest kontrola sterylności wody technologicznej wykorzystywanej do produkcji leków. Dzisiaj odpowiedź na pytanie, czy woda była skażona, przychodzi często dopiero po dwóch tygodniach. W tym czasie produkcja ciągle trwa. o ile okaże się, iż doszło do skażenia, całe partie produktów mogą nadawać się do zniszczenia.
Nasza technologia może znaleźć zastosowanie również w przemyśle spożywczym, monitorowaniu jakości wody oraz w obszarze bezpieczeństwa państwa, na przykład przy wykrywaniu skażeń biologicznych w warunkach polowych.
Wdrażaniem tej metody zainteresowane są głównie firmy ze Stanów Zjednoczonych. W Polsce wiedza o naszym nowatorskim rozwiązaniu pozostało mało znana i trudniej dociera do przedsiębiorców.
W rozwoju metody do wykrywania skażeń firma wykorzystuje sztuczną inteligencję?
Tak, przede wszystkim do analizy obrazów i ogromnych zbiorów danych pomiarowych. To jednak dopiero początek. W takich zastosowaniach AI musi być bardzo dobrze przygotowana i oparta wyłącznie na zweryfikowanych danych. Nie ma tu miejsca na domysły czy błędne interpretacje. Nad projektem pracują specjaliści z wielu dziedzin. To jest przedsięwzięcie interdyscyplinarne. Łączy elektronikę, mikroprzepływy, informatykę, optykę, automatykę, biologię i inżynierię materiałową. Nad całością czuwa zespół specjalistów, który tę technologię w naszej firmie rozwija już od ośmiu lat.
Kompetencje interdyscyplinarnego zespołu są bardzo szerokie. Czym jeszcze zajmują się specjaliści w firmie Hener?
Nasza działalność koncentruje się na biotechnologii, mikroprzepływach i elektronice. Projektujemy i dostarczamy w pełni zintegrowane, gotowe systemy analityczne, łączące mikroprzepływowe układy scalone, czujniki i zaawansowaną elektronikę sterującą. Wszystkie urządzenia są projektowane, prototypowane i walidowane zarówno w warunkach laboratoryjnych, jak i w clean roomach, aby zapewnić ich wydajność w wymagających zastosowaniach, takich jak diagnostyka medyczna, analiza mikrobiologiczna i kontrola jakości próbek biologicznych.
Projektujemy zarówno sprzęt, jak i oprogramowanie, wykorzystując nowoczesne technologie, w tym systemy operacyjne Linux oraz rozwiązania bezprzewodowe. Realizujemy projekty dla klientów z branży górniczej, przemysłowej oraz naukowej, gwarantujące bezpieczeństwo i efektywność pracy w najbardziej wymagających środowiskach.
Tworzymy m.in. systemy bezpieczeństwa dla KGHM monitorujące zagrożenia po robotach strzałowych oraz rozwiązania wspomagające ratownictwo górnicze. Współpracowaliśmy także z japońską firmą Rigaku przy systemach wykorzystywanych w aparaturze do badań materiałowych. Te projekty pozwalają finansować bieżącą działalność firmy.
Wspomniał Pan, iż mimo to, firma ma problemy z finansowaniem innowacji.
To jest dzisiaj nasza największa bolączka i wyzwanie. Rozwijanie przełomowych technologii zawsze wiąże się z ryzykiem. Na świecie tylko niewielka część takich projektów kończy się sukcesem, ale mają odwagę, żeby inwestować w najbardziej obiecujące rozwiązania. W Polsce jest inaczej. Ryzykowne projekty nie otrzymują finansowania z agencji i instytucji publicznych. Bez tego trudno myśleć o przełomowych technologiach. Z kolei, prywatnego kapitału gotowego finansować ryzykowne technologie jest w naszym kraju bardzo niewiele.
W praktyce większość innowacyjnych firm uzależniona jest od grantów publicznych.
My niestety doświadczamy trudności w ich pozyskiwaniu na nowatorską technologię do szybkiego wykrywania skażeń. Projekt otrzymał skrajnie różne oceny ekspertów, od maksymalnej liczby punktów do niemal całkowitego odrzucenia. Jeden recenzent przyznał 25 punktów a inny jeden punkt. Trudno zrozumieć tak duże rozbieżności. Liczymy jednak, iż system oceny projektów będzie stopniowo udoskonalany. Możemy wzorować się na innych krajach, które dostrzegają potencjał naszej technologii. Największe zainteresowanie obserwujemy w tej chwili w Stanach Zjednoczonych. Tam rynek bardzo gwałtownie dostrzega wartość rozwiązań skracających czas diagnostyki i poprawiających bezpieczeństwo procesów produkcyjnych.
Czy nie obawia się Pan, iż polskie technologie będą rozwijane przede wszystkim za granicą?
Takie ryzyko faktycznie istnieje. o ile innowacyjne przedsiębiorstwa nie znajdują odpowiedniego wsparcia w kraju, naturalnie zaczynają szukać partnerów tam, gdzie łatwiej pozyskać finansowanie i wdrożyć rozwiązania na rynek. Aby jednak Polska skuteczniej rozwijała własne, nowatorskie technologie, potrzebujemy większej odwagi w finansowaniu innowacji. Warto również doceniać projekty, które już mają zainteresowanych partnerów przemysłowych czy zagranicznych odbiorców. To pokazuje, iż technologia odpowiada na rzeczywiste potrzeby rynku.
Jakie są dziś najważniejsze priorytety firmy Hener?
Dokończenie procesu walidacji technologii, uruchomienie produkcji własnych czujników oraz wprowadzenie rozwiązania na rynek międzynarodowy. Wierzę, iż Polska dysponuje ogromnym potencjałem intelektualnym. Potrzeba jedynie warunków, które pozwolą ten potencjał skutecznie przekuć w światowe sukcesy technologiczne.
Rozmawiała Jolanta Czudak – Tomaka









