
Ponad sto lat temu bł. ks. Bronisław Markiewicz ostrzegał przed skutkami pijaństwa i przekonywał, iż trzeźwość jest sprawą całego narodu. Dziś jego słowa brzmią wyjątkowo aktualnie. Sejm uchwalił właśnie przepisy wprowadzające nocny zakaz sprzedaży alkoholu w całym kraju oraz zakaz jego reklamy i promocji. Czy Polska zaczyna poważnie traktować przesłanie kapłana, który walkę z alkoholizmem uważał za jeden z fundamentów zdrowego społeczeństwa?
„Polska albo będzie trzeźwa, albo jej wcale nie będzie” – to słowa przypisywane bł. ks. Bronisławowi Markiewiczowi, kapłanowi, wychowawcy i społecznemu działaczowi, który doskonale rozumiał, jak wielkie spustoszenie alkohol może powodować w życiu człowieka. Nie chodziło mu jedynie o moralne pouczanie. Widział dramat rodzin, biedę, cierpienie dzieci i ludzi, którzy przez nałóg tracili zdrowie, pracę oraz szansę na godne życie.
Dziś, ponad sto lat po jego śmierci, temat powraca z nową siłą. W czwartek, 8 października, Sejm uchwalił ustawę zaostrzającą przepisy dotyczące sprzedaży, reklamy i promocji alkoholu. To jedna z najważniejszych zmian w podejściu państwa do dostępności napojów alkoholowych w ostatnich latach.
Nowe przepisy przewidują wprowadzenie na terenie całej Polski zakazu sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach paliw w godzinach od 22.00 do 6.00. Ograniczenie nie ma obejmować między innymi lokali gastronomicznych i lotnisk.
Ustawa zakłada również całkowity zakaz reklamy i promocji napojów alkoholowych, w tym piwa. Przewidziano ponadto wyższe opłaty za zezwolenia na sprzedaż alkoholu oraz dodatkowe rozwiązania mające ograniczyć zachęcanie do jego kupowania i spożywania.
Nie jest to jeszcze koniec procesu legislacyjnego. Po przyjęciu przez Sejm ustawa ma trafić do Senatu. Dopiero zakończenie dalszych etapów procedury i wejście przepisów w życie sprawią, iż nowe ograniczenia staną się obowiązujące.
Bł. ks. Bronisław Markiewicz żył w latach 1842–1912.. Szczególną troską otaczał dzieci i młodzież, zwłaszcza tych, którzy dorastali w ubóstwie, bez odpowiedniej opieki i perspektyw na przyszłość.
W swojej działalności dostrzegał ścisły związek między nadużywaniem alkoholu a rozpadem więzi rodzinnych, biedą i krzywdą najmłodszych. Wiedział, iż dziecko wychowujące się w domu naznaczonym nałogiem często płaci za niego najwyższą cenę, choć samo nie ponosi żadnej odpowiedzialności za sytuację dorosłych.
Dlatego trzeźwość była dla niego czymś znacznie większym niż indywidualnym wyborem. Stanowiła warunek odpowiedzialnego życia, troski o rodzinę i budowania silnego społeczeństwa.
Markiewicz wierzył, iż człowieka można podnieść z trudnej sytuacji, jeżeli zapewni mu się wsparcie, pracę, wychowanie i dobre środowisko.
Zwolennicy nowych przepisów podkreślają, iż ograniczenie nocnej sprzedaży może pomóc zmniejszyć liczbę sytuacji związanych z nadużywaniem alkoholu, zakłócaniem porządku i interwencjami służb. Zakaz reklamy ma natomiast ograniczyć przedstawianie alkoholu jako zwyczajnego elementu rozrywki, sukcesu czy towarzyskiego powodzenia.
Przeciwnicy części ograniczeń wskazują z kolei na kwestie wolności osobistej, skutków gospodarczych i odpowiedzialności samych konsumentów. Ostateczne efekty nowych regulacji będzie można ocenić dopiero po ich wdrożeniu i przeanalizowaniu danych.
Jedno pozostaje jednak niezmienne: skutki uzależnienia bardzo często dotykają nie tylko osoby pijącej, ale także jej dzieci, partnera, rodziców i przyjaciół. Dlatego profilaktyka, pomoc osobom uzależnionym i wsparcie ich rodzin pozostają równie ważne jak przepisy ograniczające dostępność alkoholu.
Decyzja Sejmu otwiera kolejny etap tej dyskusji. Czy nowe przepisy przyniosą oczekiwane rezultaty, pokaże czas. Warto jednak pamiętać, iż o trzeźwości społeczeństwa nie świadczą wyłącznie zakazy, ale także to, jak potrafimy chronić dzieci, wspierać rodziny i pomagać osobom, które straciły kontrolę nad własnym życiem.
Przesłanie bł. ks. Markiewicza pozostaje więc aktualne. Bo trzeźwa Polska to nie tylko kraj z mniejszą dostępnością alkoholu. To przede wszystkim kraj, w którym człowiek, rodzina i ludzkie życie są ważniejsze niż zysk ze sprzedaży kolejnej butelki.
KP
fot. Pixabay





