Polacy masowo rezygnują z sanatoriów. Chcą czegoś "lepszego". NFZ rozkłada ręce

kobieta.gazeta.pl 3 godzin temu
Leczenie uzdrowiskowe miało być nagrodą po miesiącach czekania, a coraz częściej kończy się... wycofaniem. NFZ przyznaje, iż tylko w zeszłym roku tysiące pacjentów nie dojechały na turnus, mimo potwierdzonego terminu. Dlaczego kuracjusze rezygnują z sanatorium? Powody bywają zaskakująco błahe.
Leczenie uzdrowiskowe dla wielu Polaków brzmi jak obietnica resetu dla zdrowia. W wyobraźni pojawia się lato, słońce i spokojne spacery w parku zdrojowym między zabiegami. Mało kto planuje ten moment z myślą o niskich temperaturach, śliskich chodnikach i krótkim dniu. Gdy turnus wypada zimą, entuzjazm pacjentów często znika. Wtedy zaczynają się masowe rezygnacje, a w NFZ robi się zamieszanie.


REKLAMA


Zobacz wideo "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w sukcesie". Anastazja Kuś w "Z bliska"


Dlaczego kuracjusze rezygnują z sanatorium? Skala zjawiska jest naprawdę duża
Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, iż od stycznia do października 2025 roku przyznano ponad 322 tysiące skierowań na leczenie uzdrowiskowe, a ponad 2 tysiące pacjentów ostatecznie nie pojawiło się na turnusie. O problemie jako jeden z pierwszych napisał "Fakt", zwracając uwagę, iż liczby nie maleją mimo długich kolejek.
Najczęściej powtarzającym się powodem rezygnacji jest pora roku. Zimowe turnusy nie cieszą się popularnością, bo wiążą się z obawami o zdrowie i bezpieczeństwo. Kuracjusze wskazują na śliskie chodniki, ryzyko upadków, krótszy dzień i trudniejsze warunki pogodowe. Dochodzą do tego kwestie bardzo przyziemne, jak konieczność ogrzewania domu, opieka nad bliskimi czy brak bezpośredniego dojazdu do uzdrowiska.


Duże znaczenie ma także lokalizacja. Pacjenci chętniej widzą się w sanatoriach nad morzem albo w znanych, górskich kurortach. Gdy skierowanie dotyczy mniej atrakcyjnego miejsca, część osób decyduje się poczekać na "lepszą okazję". Zdarza się też, iż powodem rezygnacji są wcześniej zaplanowane wyjazdy albo ograniczenia finansowe.
Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski nie ukrywa, iż administracja ma dziś bardzo ograniczone możliwości reagowania na masowe rezygnacje z leczenia uzdrowiskowego. W pisemnej odpowiedzi na interpelację poselską zwrócił uwagę, iż to właśnie w sanatoriach wyjątkowo często pojawiają się wnioski o zmianę terminu lub miejsca wyjazdu z powodów niezwiązanych ze zdrowiem.


W przypadku leczenia uzdrowiskowego trudną do zaakceptowania normą są sytuacje, gdy pacjenci wnioskują, a choćby żądają zmiany terminu/ miejsca leczenia, z uwagi na okoliczności inne niż medyczne, pomijając aspekt medyczny (wskazania medyczne), który jest podstawowym kryterium kwalifikacji do leczenia
- podkreślił wiceminister. Dodał przy tym, iż w innych świadczeniach, takich jak rehabilitacja lecznicza, pacjenci znacznie częściej podporządkowują się wyznaczonym terminom. W sanatoriach ten mechanizm działa słabiej, a niewykorzystane miejsca po prostu przepadają.


Busko-ZdrójFot. Jarosław Kubalski / Agencja Wyborcza.pl


Czy jest kara za rezygnację z sanatorium? Niefrasobliwi kuracjusze muszą liczyć się z "gapowym"
Rezygnacja z turnusu nie jest całkowicie dowolna, choć wielu pacjentów traktuje ją jak prywatną decyzję. Przepisy nie przewidują prostego odwołania wyjazdu bez konsekwencji. jeżeli pacjent chce zmienić termin lub zrezygnować, powinien jak najszybciej odesłać skierowanie do adekwatnego oddziału NFZ wraz z pisemnym uzasadnieniem i dokumentami. Choroba, wypadek losowy lub brak możliwości uzyskania urlopu to najczęściej akceptowane powody.


Problem zaczyna się wtedy, gdy kuracjusz skraca pobyt lub nie stawia się na turnus bez uzasadnienia. W takiej sytuacji sanatorium może naliczyć tzw. gapowe, ponieważ NFZ nie finansuje niewykorzystanych dni. Kary finansowe potrafią sięgnąć kilkuset złotych, a przy dłuższym skróceniu pobytu choćby około tysiąca złotych za tydzień.


jeżeli fundusz uzna rezygnację za nieuzasadnioną, pacjent wypada z kolejki i o kolejny wyjazd może starać się dopiero po roku. To mechanizm, który ma ograniczać chaos, choć w praktyce nie zawsze działa odstraszająco. Czy pojechałabyś/pojechałbyś do sanatorium zimą? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału