
Z raportu wynika, iż decyzje zakupowe dotyczące leków coraz częściej podejmowane są w sposób szybki i wygodny. Polacy sięgają po preparaty tam, gdzie akurat robią inne zakupy. To zmienia nie tylko nawyki konsumenckie, ale też cały krajobraz rynku farmaceutycznego.
Leki kupowane „przy okazji”
Najczęściej wskazywanym miejscem zakupu leków bez recepty są sklepy detaliczne. Wybiera je niemal połowa badanych, podczas gdy apteki stacjonarne – zarówno sieciowe, jak i indywidualne – wskazało 42 proc. respondentów. Internet wciąż odgrywa marginalną rolę. Apteki online wybiera zaledwie 3 proc. Polaków, głównie osoby w wieku 35-54 lat.
– Ponad połowa zakupów leków OTC odbywa się przy okazji zakupów spożywczych lub drogeryjnych. Większość produktów OTC nabywana jest w sklepach i drogeriach, a nie w aptekach. Jednocześnie ponad połowa konsumentów deklaruje posiadanie zapasu leków w domu, podczas gdy ok. 45 proc. kupuje je dopiero w momencie pojawienia się potrzeby – mówi Patrycja Herbowska-Tytro, ekspertka firmy In-Pulse.
Podobny schemat widać w przypadku witamin i suplementów diety. Tu również dominują sklepy i apteki stacjonarne, choć kanał online radzi sobie nieco lepiej i odpowiada już za 13 proc. zakupów. Badanie pokazuje też różnice płciowe – kobiety częściej niż mężczyźni kupują leki i suplementy przez internet. To może świadczyć o większej skłonności do porównywania ofert i opinii.
Na ból głowy, na przeziębienie, na zapas
Najczęstszym powodem sięgania po leki bez recepty są codzienne dolegliwości. Ponad 40 proc. badanych kupuje preparaty na ból głowy, a około 30 proc. – na objawy przeziębienia. W grupie osób powyżej 65. roku życia leczenie przeziębień lekami bez recepty jest szczególnie powszechne.
Jednocześnie ponad połowa Polaków deklaruje, iż gromadzi leki na zapas, by mieć je pod ręką w razie potrzeby. Co istotne, największymi „magazynierami” nie są seniorzy, ale osoby młode w wieku 18-34 lat. To właśnie w tej grupie domowe apteczki najczęściej są wypełnione po brzegi.
Zamiast lekarza – apteczka i farmaceuta
Najbardziej znaczący wniosek z badania dotyczy jednak podejścia do leczenia poważniejszych objawów. Zdecydowana większość Polaków przyznaje, iż przynajmniej czasami kupuje leki bez recepty zamiast umówić wizytę u lekarza. Tylko 12 proc. badanych deklaruje, iż w poważnej sytuacji zawsze zgłasza się od razu do specjalisty.
Przy lżejszych dolegliwościach granicą skłaniającą do wizyty lekarskiej są objawy utrzymujące się przez około trzy dni. Co ciekawe, mężczyźni nieco częściej niż kobiety decydują się na konsultację z lekarzem, podczas gdy kobiety częściej wybierają samoleczenie.
– Badanie In-Pulse rysuje obraz społeczeństwa, które coraz mocniej ufa sobie i swojej domowej apteczce – mówi Patrycja Herbowska-Tytro. – Polacy chcą działać gwałtownie i dokonywać własnych wyborów bez czekania w kolejce. Farmaceuta często zastępuje lekarza, a reklamy – diagnozę. Rynek leków OTC i suplementów rośnie jak nigdy wcześniej. To już nie chwilowy trend, ale wyraźny sygnał, iż zdrowie przenosi się z gabinetów lekarskich do sklepów, aptek i zakupowych koszyków – dodaje.
Zdrowie coraz bliżej koszyka zakupowego
Z badania wyłania się dualny model zachowań. Z jednej strony Polacy planują i robią zapasy podstawowych leków, z drugiej – ulegają impulsywnym zakupom wynikającym z łatwej dostępności preparatów OTC w handlu masowym. To potwierdza rosnącą rolę widoczności leków bez recepty w sklepach i drogeriach.
Sklepy przestają być jedynie uzupełnieniem apteki. Coraz częściej stają się pełnoprawnym miejscem budowania sprzedaży i udziałów rynkowych na rynku leków OTC i suplementów diety. Dla branży to jasny sygnał, iż decyzje zdrowotne konsumentów zapadają dziś nie tylko w gabinetach lekarskich, ale także między półkami sklepowymi.
Przeczytaj także:
- Prywatyzacja ochrony zdrowia dzieli Polaków. Oto ich obawy i nadzieje
- Stabilna produkcja, obciążone apteki. BIG InfoMonitor o kondycji farmacji
- Nieplanowane zakupy powszechne wśród Polaków. Blisko 90% się do nich przyznaje







