Podkarpacki szpital na krawędzi. Pracownicy rozpoczęli protest głodowy

polsatnews.pl 2 godzin temu

Około 50 pracowników sanockiego szpitala uczestniczy w proteście głodowym i domaga się odwołania dyrektorki Wioletty Kacperskiej. W poniedziałek zarząd powiatu nie podjął decyzji w tej sprawie. - o ile sprawa nie rozwiąże się na poziomie lokalnym, to (..) będzie protest ogólnopolski - zapowiedziała przewodnicząca Regionu Podkarpackiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Wikimedia Commons/Lowdown
Budynek szpitala w Sanoku

Protest głodowy rozpoczął się w czwartek po południu z udziałem czterech pracowników. Do poniedziałku liczba protestujących wzrosła do około 50 ze wszystkich grup zawodowych szpitala.

Według informacji serwisu Zero.pl "niektórzy uczestnicy protestu wymagali opieki medycznej". Jeden z nich został przetransportowany na Szpitalny Oddział Ratunkowy.

- Są w kiepskiej kondycji fizycznej, ale oni nie odpuszczą - powiedziała Ewelina Machnica, przewodnicząca Regionu Podkarpackiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Starosta sanocki Robert Pieszczoch powiedział, iż dotarły do niego niepotwierdzone informacje o przyjeździe do Sanoka związkowców z innych części kraju.

ZOBACZ: Atak w szpitalu w Skarżysku-Kamiennej. Pacjent zaatakował pielęgniarza nożem

Machnica potwierdziła, iż mówiła staroście o takich planach kilka dni wcześniej, gdy rozpoczynał się protest. - Jeżeli sprawa w Sanoku nie rozwiąże się na poziomie lokalnym, to my wkraczamy do akcji. Tak, będzie protest ogólnopolski - zapowiedziała.

Radio Bieszczady informowało w minionym tygodniu, iż strajk ma mieć charakter rotacyjny. Pracownicy normalnie wykonują swoje obowiązki zawodowe, a po ich zrealizowaniu kontynuują działania protestacyjne.

Kilkadziesiąt osób zwolnionych. Ważą się losy dyrektorki szpitala w Sanoku

Protestujący domagają się odwołania dyrektorki szpitala w Sanoku Wioletty Kacperskiej.

Starosta wytłumaczył, iż kieruje ona szpitalem od końca sierpnia. Pieszczoch poinformował, iż od objęcia przez nią funkcji zwolniono 65 osób, a około 20 kolejnych otrzymało wypowiedzenia.

ZOBACZ: Pożar w szpitalu w Krakowie. Pielęgniarki musiały ewakuować pacjentów, są poszkodowani

Dodał jednocześnie, że wynik finansowy szpitala się poprawił. Za ostatni miesiąc wyniósł 2,3 mln zł, podczas gdy w niektórych wcześniejszych miesiącach tego roku było to około 4 mln zł.

Spotkanie ws. sytuacji w szpitalu w Sanoku. Związkowcy nie przyszli

W ocenie starosty częste zmiany na stanowisku dyrektora utrudniłyby restrukturyzację placówki. Jednocześnie Pieszczoch powiedział, iż zarząd nie wyklucza spełnienia postulatu protestujących. Wyjaśnił, iż chciał, by podczas poniedziałkowego spotkania związkowcy i dyrektorka przedstawili swoje stanowiska jednocześnie.

- Chcieliśmy to w normalny, cywilizowany sposób wyjaśnić w obecności dwóch stron na zarządzie, gdzie wszystko jest zapisywane, protokołowane, i podjąć decyzję - powiedział.

ZOBACZ: Pacjenci VIP w szpitalu w Piasecznie. Kontrola potwierdziła przyjmowanie poza kolejką

W posiedzeniu uczestniczyli wszyscy członkowie zarządu, dyrektorka szpitala, trzech prawników reprezentujących placówkę, prawnik starostwa, przedstawicielka kadr szpitala oraz naczelna pielęgniarka.

Protest głodowy w szpitalu w Sanoku. Związkowcy chcą odwołania dyrektorki

Związkowcy nie przyszli. Pieszczoch powiedział, iż nie zna powodu ich nieobecności. Jak dodał, zaproszenie wysłano pisemnie i mailem, a w piątek rozmawiał z protestującymi w szpitalu.

Machnica powiedziała, iż rozumie decyzję związkowców. - Słusznie. Ja też bym nie poszła na to spotkanie. Tych spotkań było kilka i one nie przyniosą żadnego rezultatu, bo to jest bicie piany. Starosta swoje, związkowcy swoje, a pani dyrektor swoje - oceniła.

Przewodnicząca Regionu Podkarpackiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych podkreśliła, iż protestujący mają jeden postulat: odwołanie obecnej dyrektorki.

ZOBACZ: Afera w Szpitalu Południowym w Warszawie. Dawid K. usłyszał zarzut

Związkowcy zarzucają Kacperskiej brak dialogu ze związkami. Podkreślają, że nie sprzeciwiają się zmianom ani redukcji zatrudnienia, ale sposobowi ich wprowadzania. Zadłużenie szpitala przekracza 220 mln zł. Od sierpnia pracownicy otrzymują 70 proc. wynagrodzenia.

Idź do oryginalnego materiału