Pochował dziecko i żonę. Teraz musi spłacić teściów

polsatnews.pl 5 godzin temu

Najpierw pochował nienarodzoną córeczkę, później zmarła jego 34-letnia żona. Mateusz Jachimstal z Gdyni został sam w mieszkaniu, które kupili wspólnie na kredyt, wierząc, iż zbudują w nim rodzinę. Dziś toczy kolejną walkę o byt. Sąd nakazał mu bowiem spłacić teściów kwotą 130 tys. zł. Wszystko dlatego, iż młodzi małżonkowie nie pomyśleli o spisaniu testamentu. Materiał "Interwencji".

Interwencja
Mateusz Jachimstal po śmierci żony i córki musi spłacić teściów

Kiedy 38-letni Mateusz Jachimstal z Gdyni poznał panią Annę, zauroczenie było obopólne. Zaczęli planować wspólne, szczęśliwe, życie. W 2015 roku zaciągnęli kredyt i kupili mieszkanie w Gdyni. Niestety los napisał inny scenariusz.

- Studiowaliśmy razem, od 2011 roku byliśmy parą, a w sierpniu 2015 r. wzięliśmy ślub. Później moja żona z racji choroby studiowała dietetykę w Gdańsku. Zdiagnozowano u niej twardzinę układową (rzadką, przewlekłą chorobę autoimmunologiczną - red). Młoda osoba, chcąca rodzinę założyć, a tu się okazało, iż trzeba walczyć o życie. W marcu 2020 roku dostaliśmy jeszcze tę cudowną wtedy informację, iż udało się i będziemy mieli córeczkę - opowiadał Mateusz Jachimstal, mąż pani Anny.

Radość z powiększenie różny trwała niestety tylko kilka miesięcy

- W lipcu niestety żona trafiła do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Jeszcze wieczorem stwierdzono, iż z płodem jest wszystko ok, ale rano już musiała urodzić nieżywą córeczkę - przyznał Mateusz Jachimstal.

- Ja z nią godzinami przez telefon rozmawiałam, bo wiedziałam, iż ona w swojej chorobie tego potrzebuje. Nie dzwoniła do swojej mamy. Trudno mi powiedzieć, dlaczego tak to wyglądało. Po śmierci córki mój syn sam niósł urnę. Mama Anny nie wiedziała, iż do czegoś takiego doszło. Nie było jej na pogrzebie. Nie wiedziała, gdzie jej wnuczka jest pochowana. To też chyba o czymś świadczy - wspominała Jadwiga Jachimstal, matka pana Mateusza.

Śmierć córki, później żony

Na śmierci córeczki Aleksandry pasmo nieszczęść się nie skończyło. Choroba pani Anny stale postępowała. Zmarła w styczniu 2023 roku. Miała 34 lata. Zaczął się kolejny koszmar dla pana Mateusza. Jego teściowa zaczęła sądową walkę o spadek po zmarłej córce.

- Po trzech dniach od pogrzebu był telefony bratanka Ani, żeby Mateusz oddał telefony, jakieś tam firanki, zastawy. To był koszmar, proszę mi wierzyć, to był koszmar. Później w pozwie były pierścionki, choćby obrączka chyba też była wymieniona. Był złoty łańcuszek od Mateusza, który został razem z nią pochowany - wyliczała Jadwiga Jachimstal.

- Spakowałem wszystko, co teściowa nam dała na to mieszkanie: czyli firanki, zastawę i rożnego rodzaju jakieś drobne rzeczy plus te telefony. Od tamtego czasu nie mieliśmy kontaktu, urwał się. Oni do majątku chcieli doliczyć wszystko: mój samochód, żony samochód, obrączki, jakiś złoty pierścionek. Chociaż w tym aspekcie sąd to odrzucił, uwzględnił jedynie mieszkanie - dodał pan Mateusz.

ZOBACZ: "Interwencja". Oferuje meble i znika z zaliczkami. Tropem stolarza Pawła P.

- W sytuacji, kiedy małżonkowie sami budowali wspólnie majątek, dorabiali się ciężką pracą, no to tutaj jest moim zdaniem niemoralne, aby teściowie, którzy nie uczestniczyli w życiu córki, także do tego majątku teraz mieli swój udział - uważa Małgorzata Woźniak, adwokat, która specjalizuje się w prawie spadkowym.

18 marca 2026 roku zapadło postanowienie sądu. Pan Mateusz ma spłacić teściów. To kwota 130 tysięcy złotych.

- Kiedy małżeństwo jest bezdzietne i umiera jedno z nich, a nie pozostawili niestety testamentu, do dziedziczenia wchodzi drugi małżonek oraz niestety rodzice tego zmarłego małżonka. Połowę dziedziczy małżonek, a połowę dziedziczą rodzice, czyli po ¼. Jest to sprawa przykra i trudna. Współmałżonek zmarł, zmarło także dziecko, a on został z kredytem i obowiązkiem spłaty teściów - tłumaczyła adwokat Małgorzata Woźniak.

- Te 130 tysięcy złotych zostało rozłożone na ratalny system po 1550 złotych przez 7 lat. Nie stać mnie na to. Jeszcze mam kredyt hipoteczny na to mieszkanie, ponad 1000 złotych - podkreślił Mateusz Jachimstal.

- Na pytanie o prawo moralne mama Ani odpowiedziała, iż nie ma czegoś takiego, iż jest prawo ustawowe - dodał Jadwiga Jachimstal.

Spłaca kredyt i teściową. "Moje życie zmieniło się w trzy godziny"

Pan Mateusz przyznał, że jest w tak złej sytuacji finansowej, iż rozważa sprzedaż mieszkania.

- Jestem bardzo bliski tej decyzji, bo to obciążenie jest dla mnie naprawdę za duże. Tak jak powiedziała mi pani notariusz, wystarczyło przyjść, podpisać pismo za 50 zł, iż wszystko po śmierci należy do mojej żony i na odwrót, i to rozwiązało by problem. Ale jacy ludzie w wieku 30 lat myślą o tym, żeby iść do notariusza i spisywać takie oświadczenie? Każdy myśli, iż całe życie jest przed nim, a ono się zmienia. Moje zmieniło się w trzy godziny. Dla mnie cała ta sytuacja to jest budowanie podłoża finansowego na śmierci dwóch osób: wnuczki i córki - podsumował.

- Mnie się prawnie to należy. Nie wiem, czego wy szukacie. Dostał co swoje, musi zapłacić i mnie to nie interesuje, skąd on weźmie - przekazała nam matka pani Anny.

Materiał wideo "Interwencji" można obejrzeć TUTAJ.

WIDEO: "Jestem wzburzona". Minister kultury o dyskusji ws. emerytur dla artystów
Idź do oryginalnego materiału