Ktoś kiedyś zapytał mnie, nie pamiętam przy jakiej okazji, po co czytać poezję. Odpowiem tak samo jak wtedy: a dlaczego trzeba oddychać?
Poobijana, wykorzystana wielokrotnie i przez cały czas wykorzystywana Polska posiada coś równie cennego, co srebro, boksyty, uran – poezję. Wielką, mądrą i czułą poezję. Poezję, która pomaga przetrwać i nie tylko w czasach Sturm und Drang, ale również w okresie konsumpcjonizmu, upadku wartości, braku idei – gdy wróg zaproszony do domu zasiadł przy stole.
Wybrałem trzy wiersze trzech autorów z różnych okresów, które łączy siła i głębia treści.
Cyprian Kamil Norwid (1821-1883), geniusz, który zmarł w samotności, w paryskim przytułku.
Po to właśnie
Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co Twoje będzie zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą.
Czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?
Wiary dziś życzę Tobie, iż zostanie
Bo na tej ziemi jesteś po to właśnie
By z ognia zgliszcza
Mógł powstać dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie
Czy wiesz, iż jesteś po to właśnie!
Połóż rękę na sercu
Otwórz oczy szeroko i skacz!
Powiedz: Teraz lub nigdy
Zamiast: Będzie co ma być
I nie czekaj aż głód spełni
Twoje cierpienie! Tak!
Julian Tuwim (1894-1953), łódzki Żyd, przez całe życie zmagał się z depresją.
*** (Zmęczony burz szaleństwem)
Zmęczony burz szaleństwem, jak statek pijany,
Już niczego nie pragnę, jeno wielkiej ciszy
I kogoś, kto zrozumie mój żal nienazwany,
Kogoś, kto mą bezsłowną tęsknotę usłyszy;
Kogoś, kto jasną duszą życie mi przepoi,
Iżbym w spokoju bożym wypoczął po męce,
Kogoś, kto rozszalałe serce uspokoi,
Kładąc na moje oczy miłosierne ręce.
Idę po szczęście swoje. Po ciszę. Do kogo?
Którędy? Ach, jak ślepiec! Zwyczajnie – przed siebie.
I wiem, iż zawsze trafię, którą pójdę drogą,
Bo wszystkie moje drogi prowadzą do Ciebie.
Zbigniew Herbert (1924-1998), doświadczony chorobą afektywną dwubiegunową, zmagał się z problemem alkoholowym.
Widokówka od Adama Zagajewskiego
Dziękuję tobie Adamie za kartkę z Fryburga
na której Anioł w komeżce ze śniegu
wielką trąbą obwieszcza natarcie
ohydnych bloków mieszkalnych
Przekroczyły horyzont zbliżają się nieuchronnie
aby zdobyć twoją i moją katedrę
Ohydne bloki mieszkalne z Czernobyla Nowej Huty Düsseldorfu
Wyobrażam sobie dokładnie co robisz w tej chwili –
czytasz garstce wyznawców bo są jeszcze wyznawcy.
“Das war sehr schön, Herr Zagajewski.” “Wirklich sehr schön.”
“Danke.” “Nichts zu danken.” “Das war wirklich sehr schön.”
No widzisz wbrew temu co wydumał tragiczny Adorno
Komiczna sytuacja bo zamiast drzewo mówisz der Baum
zamiast obłoki – die Wolken i die Sonne – zamiast słońce
i to jest konieczne by trwało niepewne przymierze
karkołomne metamorfozy dźwięków aby ocalić obrazy
A więc jesteś w Fryburgu ja też niegdyś tam byłem
aby zarobić łatwo na papier i chleb
Pod cynicznym sercem nosiłem naiwne złudzenie
że jestem Apostołem w podróży służbowej
Tej garstce która nas słucha należy się piękno
ale także prawda
to znaczy – groza
aby byli odważni
gdy nadejdzie chwila
Anioł w komeżce pierwszego śniegu jest zaprawdę Aniołem Zagłady
podnosi trąbę do ust przywołuje pożar
na nic nasze zaklęcia modlitwy talizmany różańce
Oto zbliża się chwila ostateczna
podniesienie
ofiara
chwila która rozdzieli
i wstąpimy osobno w roztopione niebo
Nie wiem, co to poezja, / nie wiem, po co i na co, / wiem, iż czasami ludzie / czytają wiersze i płaczą (…) – pisał Władysław Broniewski w utworze „Robotnik z Radomia”. Czytać wiersze i płakać – to nic wstydliwego. Męstwo wręcz.
→ (mb)
1.02.2026
• zdjęcie tytułowe: kamienny anioł na Starych Powązkach, foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska
• więcej o poezji: > tutaj











