PiS głośno walczy o bezpieczeństwo kobiet w ciąży. Tak, ten sam PiS...

natemat.pl 3 godzin temu
18 szpitali w Polsce zrezygnowało z prowadzenia porodówek i to w bardzo krótkim czasie. Według ustaleń "Rzeczpospolitej" stało się tak w ciągu czterech tygodni 2026 roku. Nie zazdroszczę kobietom w tych regionach, choć zamiast porodówek pojawia się nowe rozwiązanie. Ale to jak wykorzystuje to PiS i narodowcy, to inna historia. Niesamowite jest to, iż nagle tak odwróciły się role...


"Piekło kobiet". Jedno z najbardziej znanych haseł za rządów PiS. Symbol polityki ich rządu, który tysiące ludzi w całym kraju wyciągał na ulice.

Nie spodziewałam się, iż kiedyś zobaczę to hasło na sztandarach tych, którzy za owo piekło odpowiadali. Prezes PiS rzucił kiedyś pod adresem ówczesnej opozycji: – o ile oni czasem mówią o piekle kobiet, iż to niby my je tworzymy, to można odpowiedzieć: piekło kobiet to było za waszych czasów.

Ale żeby dziś role aż tak się odwróciły? Od kilku tygodni to prawica grzmi o "piekle kobiet". I PiS, i Konfederacja, i prawicowe media. "Piekło kobiet" odmieniane jest przez wszystkie przypadki.

"Wiecie, jak wygląda prawdziwe ‘piekło kobiet’? Właśnie tak. Podziękujcie panu Donaldowi Tuskowi" – to poseł PiS Paweł Jabłoński na X.

"Piekło kobiet – porodówki do kasacji" – leci na pasku w prawicowej TV wPolsce24.

– Mamy do czynienia z prawdziwym dramatem, piekłem kobiet – grzmi w Sejmie posłanka PiS Urszula Rusecka.

O "piekle kobiet" pisze katolicka "Fronda".

I europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik: "To jest realne piekło kobiet, które funduje ta władza".

Szpitale rezygnują z oddziałów położniczych


O co chodzi? O zamykane porodówki. Od początku 2026 roku z różnych stron Polski co chwila napływają takie doniesienia, jak to:

"Z dniem 31 grudnia 2025 r. nastąpi zamknięcie Oddziału Ginekologiczno-Położniczego oraz Oddziału Noworodkowego w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Leżajsku".

Bieszczady, Mazowsze, Podlasie, Warmia i Mazury, Wielkopolska, Lubelszczyzna... – wszędzie szpitale tak bardzo odczuły gwałtowne spadki liczby porodów, iż zaczęły zamykać oddziały. Skala nie jest mała.

Jak kilka dni temu ustaliła "Rzeczpospolita", w niespełna cztery tygodnie 2026 roku z prowadzenia porodówki zrezygnowało 18 szpitali.

Z kolei w 2025 roku, jak podaje Rynek Zdrowia, szpitale zamknęły 26 oddziałów położniczych.

Jednak zgodnie z nowymi przepisami, w szpitalach, które likwidują oddziały położnicze, od 31 stycznia 2026 roku mają powstać tzw. pokoje narodzin – z całodobową opieką położnych.

Czym są pokoje narodzin? To nowe rozwiązanie dla szpitali bez porodówek


– Nie będą się tam odbywać planowe porody fizjologiczne. To miejsca, w których będzie możliwość zapewnienia bezpieczeństwa w sytuacji nieplanowanego porodu, który może mieć gwałtowny przebieg. W Polsce zdarzają się one niezwykle rzadko – tłumaczył wiceminister zdrowi Tomasz Maciejewski.

Strona rządowa gov.pl tak tłumaczy to rozwiązanie:


"Zadaniem [położnej – przy. red.] będzie zbadanie ciężarnej, ocena stanu zaawansowania akcji porodowej i w razie konieczności przewiezienie pacjentki karetką do szpitala, w którym znajduje się oddział położniczo-ginekologiczny. Przyjęcie porodu w izbie porodowej będzie miało charakter incydentalny i nastąpi wyłącznie w sytuacji, gdy stopień zaawansowania akcji porodowej uniemożliwi bezpieczny transport".

Zaznacza też, iż "projekt jasno określa kompetencje zespołu i wyrównuje dostęp do opieki położniczej" i iż "Polki nie będą rodziły na SOR-ach".

– Polki nie będą rodzić na SOR-ach. Trzeba pamiętać, iż w obrębie izb przyjęć szpitali powiatowych, które mają oddziały położnicze, zawsze był pokój przyjęć pacjentek ciężarnych. To nigdy nie był SOR, ale oddzielne pomieszczenia – tłumaczył Maciejewski.

Cytujemy za źródłem, gdyż widz/czytelnik TV Republika lub innych prawicowych mediów otrzymuje inny przekaz. Jaki? Na przykład, iż "Tusk zmusza do rodzenia na SOR-ach".

Posłanka PiS Marzena Machałek na X: "Donald Tusk urządził kobietom piekło! Hurtowo zamykają porodówki i karzą rodzić na SOR-ach. Jak najszybciej trzeba przywrócić normalność".



Prawica dostała nowe paliwo. Teraz oni grzmią o bezpieczeństwie kobiet


Sprawa zamykanych oddziałów położniczych budzi ogromne emocje i nie ma się co dziwić. To zrozumiałe pod każdym względem. Każda kobieta w ciąży chce rodzić bezpiecznie, w dobrych warunkach. Każda woli mieć oddział położniczy w swoim mieście, niż przeżywać stres, czy zdąży dojechać do innego miasta.

Ale Polacy w mediach społecznościowych reagują też tak:


"Nie ma chętnych do zachodzenia w ciążę i rodzenia, nie ma porodówek. Po co utrzymywać oddział, gdzie w miesiącu rodzi się 1 dziecko?", "Porodówki są zamykane, bo dzieci się nie rodzą (niektóre to kilkanaście porodów w roku). A nie, iż dzieci się nie rodzą, bo zamykają porodówki. Zaczną rodzić to i otworzą nowe" itp. itd.

W każdym razie widać, iż PiS i Konfederacja dostały nowe polityczne paliwo. W sieci już od pewnego czasu krążą mapy pod hasłem "Tu nie urodzisz dziecka".



A po informacji, iż w cztery tygodnie zamknięto 18 oddziałów, aż się zagotowało. Oliwy do ognia dolała też minister do spraw równości Katarzyna Kotula, a adekwatnie rozmowa Grzegorza Sroczyńskiego z nią w RMF FM.

Gdy Sroczyński zapytał: – Dlaczego dajecie twarz do polityki zamykania porodówek? W styczniu zamknięto ich 18!

Minister Kotula zaczęła odpowiadać: – W czasie rządów PiS...

W prawicowy świat natychmiast poszedł przekaz o "antykobiecej polityce" rządu Tuska. O tym, iż Kotula brała udział w protestach w obronie kobiet, a teraz ich nie broni.

Na pasku TV Republika alarmuje: "Rząd likwiduje porodówki. Lewica nie widzi w tym problemu!".

Tomasz Grabarczyk, kandydat Konfederacji do PE na FB: "To już wiecie, dlaczego na Konfederację głosuje więcej kobiet niż na Lewicę. My naprawdę stoimy po stronie kobiet".

Świat staje na głowie.

– To jest piekło kobiet, a nie opieka zdrowotna. Kobiety muszą rodzić na SOR-ach – grzmi również na nowym nagraniu Mateusz Morawiecki.



Twierdzi też tak:


– Najgorsze, iż robią to w czasie, gdy demografia w Polsce leży, gdy potrzebujemy wyższej dzietności, a nie niższej. Jak mamy zachęcić kobiety do decydowania się na dzieci, skoro państwo odbiera im podstawowe bezpieczeństwa podczas porodu?

Cóż... Za jego rządów najgłośniej było słychać o piekle kobiet. Może zapytajmy więc, co PiS zrobił dla ich bezpieczeństwa? Co zrobił, by zachęcić je do rodzenia dzieci? Co zrobił, by ratować demografię? I dlaczego ta dzietność za jego rządów była i do dziś jest tak niska?

Bo wiele kobiet zniechęciły działania PiS i TK. A 500 plus w dzietności, jak wiadomo, też nie pomogło.

Idź do oryginalnego materiału