Minister zdrowia odpowiedział na interpelację posłanki Pauliny Matysiak dotyczącą przyszłości programu pilotażowego, który umożliwia farmaceutom wystawianie recept na antykoncepcję awaryjną. Z odpowiedzi wynika jedno: program będzie kontynuowany, ale na razie nie ma planów, by wprowadzić go na stałe.
Przedłużenie zamiast systemowej zmiany
Resort planuje wydłużenie działania pilotażu usług farmaceutycznych w zakresie zdrowia reprodukcyjnego, dzięki czemu dostęp do antykoncepcji awaryjnej w aptekach ogólnodostępnych zostanie utrzymany. W tym celu przygotowywana jest nowelizacja rozporządzenia.
Jednocześnie ministerstwo jasno zaznacza, iż w tej chwili nie prowadzi prac nad przekształceniem pilotażu w rozwiązanie systemowe — na przykład w świadczenie gwarantowane, takie jak porada farmaceutyczna.
W praktyce oznacza to, iż dostęp do antykoncepcji awaryjnej w aptekach przez cały czas ma charakter tymczasowy. Zależy od kolejnych decyzji administracyjnych, a nie od trwałych zapisów ustawowych.
Wywiad zamiast „receptomatu”
Ministerstwo szczegółowo opisuje, jak działa program w praktyce. Farmaceuta może wystawić receptę na antykoncepcję awaryjną, ale każdorazowo musi to poprzedzić wywiadem z pacjentką. Ma on nie tylko charakter formalny, ale także informacyjny i edukacyjny.
Sam wywiad jest finansowany ze środków publicznych — przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Koszt leku pacjentka pokrywa jednak sama.
Wprowadzenie takiego modelu było odpowiedzią na wcześniejsze nadużycia. Przed uruchomieniem pilotażu część recept na antykoncepcję awaryjną była uzyskiwana przez tzw. „receptomaty”, często bez realnego kontaktu z lekarzem i bez pogłębionego wywiadu.
Program wprowadza też ograniczenie: z usługi można skorzystać nie częściej niż raz na 30 dni.
35 tysięcy wywiadów i kilka tysięcy odmów
Po raz pierwszy ministerstwo podało konkretne dane dotyczące skali programu. Od jego uruchomienia 1 maja 2024 r. do końca III kwartału 2025 r. przeprowadzono ponad 35 tys. wywiadów farmaceutycznych.
W około 2,5 tys. przypadków, mimo przeprowadzenia wywiadu, farmaceuta nie wystawił recepty. Według resortu pokazuje to, iż system działa zgodnie z założeniami — decyzja należy do specjalisty, a nie do automatu.
Pigułka bez recepty? Na razie bez zmian
Posłanka pytała również o możliwość zwiększenia dostępności antykoncepcji awaryjnej, w tym o zmianę kategorii leków zawierających octan uliprystalu z „na receptę” na „bez recepty”.
Ministerstwo przypomina, iż taka zmiana była już procedowana w ramach nowelizacji Prawa farmaceutycznego. Ostatecznie jednak nie weszła w życie z powodu weta Prezydenta RP.
Obecnie resort skupia się na działaniach możliwych w ramach obowiązujących przepisów — przede wszystkim na kontynuowaniu pilotażu.
Tymczasowość zamiast stabilności
Odpowiedź ministerstwa jasno pokazuje kierunek: program będzie działał dalej, ale jego przyszłość pozostaje niepewna. Dostęp do antykoncepcji awaryjnej w aptekach wciąż opiera się na rozporządzeniu, a nie na ustawie.
To oznacza, iż każda zmiana polityczna — nowy rząd czy nowy minister — może wpłynąć na jego dalsze funkcjonowanie. A przecież z rozwiązania tego skorzystały już dziesiątki tysięcy pacjentek.
Pytanie o przyszłość pilotażu pozostaje więc aktualne. Na razie odpowiedź brzmi: tak, ale tylko na trochę dłużej.














