Pęknięty ząb nie zawsze wymaga ekstrakcji. Co decyduje o rokowaniu?

dentonet.pl 1 dzień temu

Pęknięty ząb nie zawsze daje jednoznaczną odpowiedź na pytanie o dalsze postępowanie. Lekarz musi ocenić, czy warto podjąć próbę leczenia, czy konieczna będzie ekstrakcja. Opublikowane w tym roku badanie wskazuje, iż w wielu przypadkach warto walczyć o zachowanie naturalnego zęba. najważniejsze znaczenie ma jednak nie samo stwierdzenie pęknięcia, ale jego zasięg, stan tkanek przyzębia oraz możliwość adekwatnego zabezpieczenia zęba po leczeniu endodontycznym.

W badaniu naukowców z Tajlandii, które ukazało się w „Journal of Endodontics” oceniono 263 pęknięte zęby boczne, w których przeprowadzono leczenie kanałowe. Do analizy włączono przypadki obserwowane przez co najmniej rok. Średni okres obserwacji wynosił około 40 miesięcy, a najdłuższy przekraczał pięć lat.

Kryteria powodzenia leczenia spełniło 82,9% zębów, natomiast ogólny wskaźnik ich przeżycia wyniósł 89,7%. Oznacza to, iż część zębów, które nie spełniały wszystkich klinicznych lub radiologicznych kryteriów powodzenia, przez cały czas pozostawała w jamie ustnej i pełniła swoją funkcję. Szacowane przeżycie po dwóch latach wynosiło 99,2%, a po pięciu latach – 78,6%.

Wyniki te sugerują, iż pęknięcie zęba wymagającego leczenia endodontycznego nie powinno być a priori traktowane jako wskazanie do ekstrakcji. Niemniej rokowanie nie jest takie samo w każdym przypadku.

Nie każde pęknięcie ma takie samo znaczenie

Autorzy badania oceniali zarówno położenie pęknięcia, jak i jego zasięg. Linie ograniczone do komory miazgi klasyfikowano jako pęknięcia koronowe, natomiast te wnikające do kanału korzeniowego jako pęknięcia korzeniowe. Następnie przypadki przyporządkowano do poszczególnych stopni zmodyfikowanego indeksu Iowa (ang. Iowa Staging Index lub Cracked Tooth Prognostic Index).

W mniej zaawansowanych grupach powodzenie leczenia wynosiło od 78,9% do 98,3%. Najgorsze wyniki odnotowano wtedy, gdy pęknięcie obejmowało część korzeniową, a wzdłuż jego przebiegu występowała kieszeń przyzębna o głębokości co najmniej 5 mm. W tej grupie powodzenie leczenia wyniosło 33,3%, a przeżycie zębów 63%.

Sama obecność linii pęknięcia nie przesądza więc o konieczności usunięcia zęba. Szczególnej ostrożności wymagają jednak przypadki, w których uszkodzenie sięga głęboko w kierunku korzenia i towarzyszy mu miejscowa utrata przyczepu tkanek przyzębia.

Głęboka kieszeń może być sygnałem ostrzegawczym

Jednym z najważniejszych czynników niekorzystnego rokowania była głębokość sondowania wynosząca co najmniej 5 mm wzdłuż linii pęknięcia. Ryzyko niepowodzenia zwiększało się również wtedy, gdy pęknięcie korzeniowe sięgało co najmniej 3 mm w głąb kanału.

Do pozostałych czynników związanych z gorszymi wynikami należały obecność zmiany okołowierzchołkowej przed rozpoczęciem leczenia, występowanie kilku linii pęknięcia oraz starszy wiek pacjenta. Autorzy zwrócili uwagę, iż większa liczba pęknięć może wiązać się z postępującym przez lata zmęczeniem strukturalnym tkanek zęba.

Ocena rokowania powinna zatem obejmować nie tylko stan miazgi i tkanek okołowierzchołkowych, ale również dokładne sondowanie przyzębia oraz ocenę zasięgu pęknięcia po otwarciu komory.

Leczenie kanałowe nie kończy terapii

Wyniki badania wskazują, iż na dalsze funkcjonowanie zęba może wpływać również sposób jego odbudowy. Zęby zabezpieczone koroną osiągały lepsze wyniki niż te odbudowane dzięki onlayu lub materiału kompozytowego. Nie oznacza to jednak, iż na podstawie jednego badania retrospektywnego można uznać koronę za jedyne adekwatne rozwiązanie w każdym przypadku. Znaczenie miała także ochrona zęba przed nadmiernymi obciążeniami.

U pacjentów z bruksizmem lub zwiększonymi siłami żucia brak szyny okluzyjnej wiązał się z poważniejszym ryzykiem niepowodzenia. Autorzy wskazali ponadto na możliwe korzyści wynikające z zastosowania bariery w ujściach kanałów wykonanej z płynnego kompozytu hybrydowego, szczególnie w przypadkach pęknięć obejmujących część korzeniową.

Leczenie pękniętego zęba nie powinno być więc postrzegane wyłącznie jako prawidłowe opracowanie i wypełnienie kanałów. Równie ważne pozostają stabilizacja pozostałych tkanek, adekwatna odbudowa oraz kontrola sił okluzyjnych.

Wyniki badania nie dotyczą wszystkich pękniętych zębów

Autorzy wyłączyli z badania przypadki, w których pęknięcie sięgało ponad 5 mm poniżej ujścia kanału, przechodziło przez więcej niż jedną trzecią dna komory, miało charakter pionowego złamania korzenia lub powodowało, iż ząb nie nadawał się do odbudowy. Uzyskane wyniki dotyczą więc wybranych zębów, w których podjęcie leczenia było technicznie i biologicznie uzasadnione.

Badanie miało również charakter retrospektywny. Nie pozwala zatem jednoznacznie stwierdzić, iż konkretny rodzaj odbudowy lub zastosowanie szyny bezpośrednio zapewnia powodzenie leczenia. Pokazuje natomiast zależności, które mogą być pomocne w trakcie oceny ryzyka i rozmowy z pacjentem.

Najważniejszym wnioskiem nie jest więc to, iż każdy pęknięty ząb można uratować. Badanie wskazuje raczej, iż decyzja o ekstrakcji nie powinna wynikać wyłącznie z obecności pęknięcia. W wielu przypadkach dokładna diagnostyka, ocena tkanek przyzębia oraz odpowiednio zaplanowane leczenie mogą pozwolić zachować ząb przez kolejne lata.

Praca pt. „Treatment Outcomes and Prognostic Analysis of Root Canal-treated Posterior Cracked Teeth: The Modified Iowa Index” została opublikowana w styczniu 2026 r. w „Journal of Endodntics”.

Źródła: https://www.drbicuspid.com/

https://www.jendodon.com/

Jednym z najczęściej przeprowadzanych zabiegów przygotowawczych przed leczeniem implantoprotetycznym są przeszczepy kości. Skuteczność tego typu zabiegów zależy m.in. od zastosowanego materiału. – Różnica między materiałem autogennym pochodzącym od pacjenta, materiałami allogennymi z banków tkanek oraz materiałami alloplastycznymi to przede wszystkim obecność tzw. białka morfogenetycznego kości, którego nie zawierają materiały alloplastyczne. Oczywiście jeżeli podczas zabiegu dołożymy do nich materiał zawierający czynniki wzrostowe, to proces i tak może okazać się bardzo efektywny – mówi prof. dr hab. n. med. Andrzej Wojtowicz, kierownik Zakładu Chirurgii Stomatologicznej WUM, jeden z prekursorów implantologii w naszym kraju, promotor wielu prac doktorskich, autor licznych publikacji naukowych, członek m.in. Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Implantologii Stomatologicznej oraz European Association of Dental Implantology.

Idź do oryginalnego materiału