Paul Valery, Uwagi marginalne (1927)
Wybrał Andrzej Wadas
W czasach nowożytnych ani jedno wielkie mocarstwo, ani jedno europejskie imperium nie zdołało utrzymać się u szczytu potęgi i rozszerzać swoich podbojów dłużej niż przez pięćdziesiąt lat. Najwięksi ludzie ponosili w tym względzie porażkę; choćby ci najbardziej skuteczni prowadzili swoje państwa ku ruinie. Karol V, Ludwik XIV, Napoleon, Metternich, Bismarck. Średnia trwałość: czterdzieści lat. Bez wyjątków.
…
Europa w sposób widoczny zmierza ku temu, by być rządzoną przez amerykańską komisję. Cała jej polityka zdaje się do tego prowadzić.
Nie umiejąc uwolnić się od własnej historii, zostaniemy od niej uwolnieni przez szczęśliwy naród, który niemal jej nie posiada. Jest to naród szczęśliwy i narzuci nam swoje szczęście…
Historia jest najniebezpieczniejszym produktem, jaki stworzyła chemia ludzkiego umysłu. Jej adekwatności są dobrze znane. Rodzi marzenia, upaja narody, wywołuje fałszywe wspomnienia, wyolbrzymia ich reakcje, nie pozwala zabliźnić się dawnym ranom, zakłóca sen, prowadzi do urojeń wielkości lub prześladowania i czyni narody zgorzkniałymi, aroganckimi, nieznośnymi oraz próżnymi. Historia potrafi usprawiedliwić wszystko…
W obecnym stanie świata niebezpieczeństwo ulegania uwodzicielskiej sile historii jest większe niż kiedykolwiek wcześniej. Zjawiskom politycznym naszych czasów towarzyszy bowiem — i dodatkowo je komplikuje — zmiana skali bez precedensu, a raczej zmiana samego porządku rzeczy. Świat, do którego zaczynamy należeć zarówno jako ludzie, jak i narody, nie jest już odbiciem świata, który był nam dotąd znany.
System przyczyn rządzących losem nas wszystkich obejmuje odtąd całą planetę i sprawia, iż każdy wstrząs rozbrzmiewa wszędzie: nie ma już problemów lokalnych ani kwestii, które można rozwiązać wyłącznie na miejscu.
Głównym celem polityki było — i dla niektórych przez cały czas pozostaje — zdobywanie terytorium. Używano przymusu, odbierano komuś upragnioną ziemię i na tym rzecz się kończyła. ale któż nie dostrzega, iż przedsięwzięcia, które dawniej sprowadzały się do konferencji, następnie pojedynku, a wreszcie układu, będą w przyszłości pociągały za sobą tak nieuchronne konsekwencje powszechne, iż nic nie jest bardziej prawdopodobne niż to, iż wciągną one cały świat — a ich niemal natychmiastowych skutków nie sposób będzie ani przewidzieć, ani ograniczyć. Cały geniusz dawnych wielkich rządów został wyczerpany, pozbawiony skuteczności, a choćby znaczenia przez rozszerzenie i wzajemne uzależnienie zjawisk politycznych. Nie geniusz bowiem, nie siła charakteru czy umysłu, ani choćby tradycja — choćby brytyjska — mogą dziś rościć sobie prawo do dowolnego kształtowania warunków i reakcji świata ludzkiego, do którego dawna geometria i mechanika polityczna zupełnie już nie przystają…
Im dalej posuwamy się naprzód, tym mniej proste i mniej przewidywalne będą rezultaty, a działania polityczne — choćby interwencje zbrojne, czyli działania bezpośrednie i pozornie oczywiste — coraz rzadziej przyniosą skutki zgodne z oczekiwaniami. Ich skala, powierzchowność, skumulowany efekt, wzajemne powiązania, niemożność ich lokalizacji oraz szybkość następstw będą coraz bardziej wymuszały politykę zupełnie innego rodzaju niż ta obecna. Nic bowiem nie zostało tak zniszczone przez ostatnią wojnę jak pretensja do przewidywania przyszłości.


