W przeciwieństwie do pojawiających się na naszym rynku wydawniczym książek z dziedziny komunikacji niewerbalnej, które łudzą prostymi i często fałszywymi receptami, Ekman – zachowując jasny i zrozumiały dla wszystkich język – ukazuje zagadnienia w całej ich złożoności. Książka ta z pewnością zainteresuje studentów psychologii, pedagogiki, socjologii, a także biznesmenów, polityków, prawników, psychoterapeutów, dyplomatów i… policjantów (z mat. Wydawcy).
Wydawnictwu Naukowemu PWN dziękujemy za udostępnienie fragmentu do publikacji. Zachęcamy do lektury całej książki.
4. Jak słowa, głos i ciało zdradzają kłamstwo?
— Skąd wiesz, iż skłamałem?
— Mój chłopcze, kłamstwo zaraz można poznać, ponieważ istnieją dwa rodzaje kłamstw: takie, co mają krótkie nogi, i takie, co mają długi nos. Twój rodzaj to właśnie kłamstwo, co ma długi nos*.
Ludzie kłamaliby mniej, gdyby sądzili, iż istnieje taka niezawodna oznaka kłamstwa, ale niczego takiego nie ma.
Nie istnieją oznaki samego kłamstwa — żaden gest, ekspresja twarzy czy skurcz mięśnia sam w sobie i sam przez się nie znaczy, iż ktoś kłamie.
Pojawiają się tylko wskazówki tego, iż ktoś jest słabo przygotowany i doświadcza emocji, które nie pasują do jego wypowiedzi. Są to przecieki i wskazówki fałszu. Wykrywający kłamstwa muszą nauczyć się, jak mowa, głos, twarz i ciało wyrażają emocje, jakie ślady emocji można spostrzec, pomimo podejmowanych przez kłamcę prób ich ukrycia, i jak rozpoznać fałszywe ekspresje emocjonalne. Wychwycenie kłamstwa wymaga także wiedzy o tym, jak takie zachowania mogą zdradzać, iż kłamca zmyśla na poczekaniu swoją wypowiedź.
Przyłapanie kogoś na kłamstwie nie jest zadaniem łatwym.
Jednym z problemów jest nadmiar informacji. Zbyt wiele rzeczy trzeba analizować równocześnie. Występuje za dużo źródeł informacji — słowa, pauzy, brzmienie głosu, ruchy głowy, gesty, pozycja ciała, oddychanie, zarumienienie, zblednięcie, pocenie się itd. Źródła te mogą przekazywać informację jednocześnie lub sekwencyjnie, konkurując między sobą o uwagę wykrywającego kłamstwo. Na szczęście nie musi on badać z jednakową dokładnością wszystkiego, co może usłyszeć i zobaczyć. Nie wszystkie, dostępne w czasie rozmowy, źródła informacji są wiarygodne. Jedne dają więcej przecieków niż inne. Jest rzeczą dosyć dziwną, iż większość ludzi najwięcej uwagi skupia na najmniej godnych zaufania źródłach — słowach i mimice — i dlatego łatwo ich okłamać.
Kłamcy zwykle nie monitorują, nie kontrolują i nie maskują wszystkich swoich zachowań. choćby gdyby chcieli, prawdopodobnie nie potrafiliby tego zrobić. Trudno sobie wyobrazić, aby ktoś mógł skutecznie kontrolować każde potencjalnie zdradzające go zachowanie, które występuje w obszarze od palca u stopy do czubka głowy. Kłamcy raczej ukrywają i fałszują to, o czym sądzą, iż będzie najwięcej obserwowane. Mają oni skłonność do dobierania słów z największą ostrożnością.
Wszyscy uczymy się bardzo szybko, iż przeważnie ludzie pilnie słuchają tego, co ktoś mówi. Ludzie koncentrują swoją uwagę na słowach, ponieważ są one oczywiście najbogatszym i najbardziej zróżnicowanym sposobem komunikowania się.
Tygodnik Spraw Obywatelskich
Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.
Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą
Dużo więcej informacji i znacznie szybciej można przekazać dzięki słów niż twarzy, głosu czy ciała. Kłamcy cenzurują swoje słowa, uważnie ukrywając to, czego nie chcą przekazać, ponieważ wiedzą, iż większość osób zwraca uwagę na to źródło informacji i iż będą bardziej odpowiadać za swoje słowa niż brzmienie głosu, wyraz twarzy czy większość ruchów ciała. Zawsze mogą zaprzeczyć, iż pojawiła się u nich ekspresja złości lub przykry głos. Osobę zarzucającą im gniew mogą zmusić do obrony: „Ty słyszysz to w taki sposób. W moim głosie nie ma żadnego gniewu”. Dużo trudniej zaprzeczyć, iż się powiedziało złośliwe słowo. Rzadko można się go całkowicie wyprzeć i łatwo je powtórzyć, dlatego w pewnym sensie trwa ono przez jakiś czas.
Innym powodem uważnego kontrolowania słów i tak częstego ich wykorzystywania do maskowania jest to, iż łatwo fałszować — stwierdzać rzeczy nieprawdziwe — posługując się słowami. To, co ma być powiedziane, można wcześniej zapisać i odpowiednio przeredagować. Tylko bardzo dobrze wyszkolony aktor mógłby tak precyzyjnie zaplanować każdą ekspresję twarzy, gest czy załamanie głosu. Natomiast łatwo jest wielokrotnie powtarzać słowa. Wypowiadając je otrzymujemy wciąż informację zwrotną. Słysząc to, co mówimy, jesteśmy zdolni do subtelnego kierowania naszą wypowiedzią. Informacja zwrotna w wypadku takich kanałów jak twarz, ciało i głos jest dużo mniej dokładna. W drugiej kolejności po słowach, ludzie najwięcej uwagi poświęcają twarzy. Słyszą komentarze na temat jej wyglądu: „Zmień ten wyraz twarzy”, „Powiedz to z uśmiechem na twarzy!”. Twarz spotyka się z takim zainteresowaniem między innymi dlatego, iż jest wyróżnikiem i symbolem jednostki. Pomaga też nam najbardziej w odróżnieniu jednej osoby od drugiej. Twarze są ikonami celebrowanymi w postaci fotografii wieszanych na ścianach, stawianych na biurkach i noszonych w portfelach i sakiewkach[1]. W niedawno przeprowadzonych badaniach stwierdzono, iż pewien ośrodek w mózgu specjalizuje się w rozpoznawaniu twarzy”[2].
Istnieje wiele innych powodów, dla których ludzie tyle uwagi poświęcają mimice. Jest ona głównym miejscem ujawniania emocji.
Razem z głosem może nas informować, co nasz rozmówca odczuwa w związku z tym, co mówimy — jednak nie zawsze dokładnie, ponieważ twarz może fałszować emocje. jeżeli pojawiają się trudności ze zrozumieniem słów, to obserwowanie ust rozmówcy może pomóc domyśleć się, co on powiedział. Spoglądanie na twarz interlokutora może też być ważnym i koniecznym sygnałem do kontynuowania rozmowy. Ci, którzy do nas mówią, chcą wiedzieć, czy ich słuchamy. Są skłonni sądzić, iż tak jest, gdy utrzymujemy z nimi kontakt wzrokowy, który jednak nie jest najbardziej godnym zaufania sygnałem. Znudzeni, ale uprzejmi słuchacze mogą obserwować twarz mówcy, a duchem być gdzie indziej. Mogą również dodawać mu odwagi kiwając głową i wydając dźwięk: „mm… hrmm… mm”. Jednak takie zachowanie też można symulować**.
M. Mazzucato, R. Collington: Wielka ściema. Jak firmy konsultingowe odbierają sprawczość rządom
W porównaniu ze słowami i twarzą, nie poświęcamy dużo uwagi takim kanałom jak ciało i głos. kilka na tym tracimy, ponieważ zwykle ciało przekazuje znacznie mniej informacji niż twarz, a głos dużo mniej niż słowa. Gesty rąk mogłyby powiedzieć bardzo dużo, tak jak dzieje się to w wypadku osób niesłyszących, które posługują się językiem migowym. Jednak gesty rąk nie są powszechnie wykonywane podczas rozmów prowadzonych przez mieszkańców północnej Europy i Amerykanów północnoeuropejskiego pochodzenia***. Głos, podobnie jak twarz, może zdradzić, czy ktoś doświadcza emocji, czy nie. Jednak nie wiadomo jeszcze, czy głos może przekazać tyle samo informacji co twarz, na temat tego, jaka dokładnie emocja została wzbudzona.
Kłamcy zwykle monitorują i starają się kontrolować swoje słowa i twarz — wiedzą, iż są to źródła informacji, na których inni koncentrują swoją uwagę — bardziej niż głos i ciało.
Odniosą większe sukcesy w kłamaniu posługując się słowami niż twarzą. Trudniej fałszować wykorzystując do tego mimikę niż słowa, ponieważ, jak była już o tym mowa, słów można się wyuczyć łatwiej niż wyrazów twarzy. Ukrywanie jest także prostsze. Ludziom łatwiej monitorować słowa, cenzurując wszystko, co mogłoby ich zdradzić, niż twarz. Jesteśmy świadomi tego, co mówimy, dużo trudniej zorientować się, co wyraża nasza mimika. Jedyną analogią do precyzyjnego sprzężenia zwrotnego, jakim jest słyszenie wypowiadanych słów, byłoby lustro umożliwiające odzwierciedlenie każdej ekspresji. Na twarzy pojawiają się reakcje, które mogłyby przekazywać informację o tym, kiedy mięśnie są napięte lub kiedy poruszają się, jednak w moich badaniach okazało się, iż większość ludzi w niewielkim stopniu wykorzystuje tę możliwość. Mało jest osób, które zdają sobie sprawę z ekspresji wyłaniających się na ich twarzy, chyba iż są to ekspresje bardzo silne****.
Są jeszcze inne, ważniejsze przyczyny, z powodu których więcej wskazówek kłamstwa występuje na twarzy niż w słowach. Twarz, inaczej niż słowa, jest bezpośrednio powiązana z obszarami mózgu, które zawiadują emocjami. Gdy zostaje wzbudzona emocja, to mimowolnie uruchamiane są mięśnie twarzy. Ingerować w ten proces można tylko rozmyślnie lub nawykowo podjętym działaniem, starając się, z różnym powodzeniem, ukryć te ekspresje. Wyłaniające się wyrazy mimiczne, które powstają, gdy zostanie wzbudzona emocja, nie są uruchamiane intencjonalnie, chyba iż są fałszywe. Ekspresje twarzy są podwójnym systemem — pojawiają się mimowolnie i dowolnie, kłamią i przekazują prawdę, często równocześnie. To właśnie z tego powodu wyrazy mimiczne mogą być tak złożone, trudne do odczytania i fascynujące. W następnym rozdziale wyjaśnię szerzej neurologiczne podstawy odróżnienia ekspresji dowolnych od mimowolnych.
Ludzie, którzy coś podejrzewają, powinni bardziej, niż to zwykle czynią, kierować swoją uwagę na głos i ciało.
Głos, podobnie jak twarz, jest powiązany z tymi rejonami mózgu, które zawiadują emocjami. Bardzo trudno jest ukryć pewne zmiany w głosie, powodowane emocją. Także sprzężenie zwrotne w zakresie brzmienia głosu, konieczne do tego, aby kłamca mógł monitorować to brzmienie, nie jest prawdopodobnie tak precyzyjne jak w przypadku słów. Ludzie są zaskoczeni, kiedy pierwszy raz słuchają swojego głosu z taśmy magnetofonowej, ponieważ jego monitorowanie odbywa się częściowo za pośrednictwem przewodzenia kostnego i dlatego brzmi on inaczej.
Ciało jest także dobrym źródłem „przecieków i wskazówek fałszu. W przeciwieństwie do twarzy czy głosu, większość ruchów ciała nie jest bezpośrednio powiązana z obszarami mózgu kierującymi emocjami. Monitorowanie ruchów ciała nie musi być trudne. Osoba może czuć, a często również widzieć, jak zachowuje się jej ciało. Ukrywanie ruchów ciała mogłoby być znacznie łatwiejsze niż ukrywanie wyrazów twarzy lub zmian w głosie powodowanych emocjami, ale większość z nas nie zawraca sobie tym głowy. Dorastając uczymy się, iż nie jest to konieczne. Rzadko ponosimy odpowiedzialność za to, co ujawniamy mową swojego ciała.
Ciało dostarcza „przecieków ”, ponieważ lekceważymy je. Każdy jest zbyt zajęty kontrolowaniem twarzy i dobieraniem słów.
Chociaż wszyscy wiemy, iż słowa mogą kłamać, to w moich badaniach stwierdziłem, iż ludzie wierzą słowom i dlatego często zostają okłamani. Nie twierdzę, iż całkowicie powinniśmy słowa lekceważyć. Ludzie przecież popełniają błędy werbalne, które mogą ujawnić zarówno „przecieki” jak i wskazówki fałszu. Chociażby choćby nie było żadnych błędów w słowach, to kłamstwo często wychodzi na jaw z powodu rozbieżności między tym, co zostało powiedziane, a tym, co zdradza głos, ciało i twarz. Jednak ludzie pomijają lub błędnie interpretują większość wskazówek kłamstwa na twarzy, ciele oraz w głosie. Stwierdziłem to w licznych badaniach, w których prosiłem uczestników, aby ocenili inne osoby przedstawione im na filmie wideo.
Niektórzy widzieli tylko twarz, inni tylko ciało, jeszcze inni słyszeli mowę przepuszczaną przez filtr, tak iż nie można było rozumieć słów, ale brzmienie głosu nie ulegało zmianie, a reszta słyszała lub czytała słowa. Każdy widział te same osoby — przyszłe pielęgniarki, wspomniane przeze mnie w poprzednim rozdziale, które mówiły prawdę lub kłamały o swoich odczuciach podczas oglądania filmów. Przypomnijmy, iż udzielając szczerych odpowiedzi uczennice te opisywały swoje prawdziwe odczucia podczas oglądania przyjemnego filmu o oceanie. Widząc film o krwawej operacji chirurgicznej, udzielały fałszywych odpowiedzi, aby przekonać swego rozmówcę, iż oglądają inny, przyjemny, film, tym razem o kwiatach. Osoba prowadząca wywiad nie wiedziała, jaki film uczennice oglądały. Pielęgniarki usilnie starały się wprowadzić w błąd swojego rozmówcę, ponieważ stawka była bardzo wysoka. Były one przekonane, iż nasz eksperyment badał, czy będą potrafiły kontrolować swoje reakcje emocjonalne w trakcie prowadzonej reanimacji lub operacji chirurgicznej.
Badając zdolności ludzi do wykrycia, które pielęgniarki kłamały, byliśmy zainteresowani nie tylko tym, jakie źródło informacji jest najbardziej wiarygodne — twarz, ciało, głos czy słowa, ale również tym, czy osoby nastawione podejrzliwie lepiej będą wychwytywać kłamstwa niż te, które nie spodziewały się, iż mogą być zmylone. Osoby, które miały oglądać lub słuchać wideo, podzieliliśmy na dwie grupy. U jednych wzbudziliśmy podejrzenia, przekazując im odpowiednie informacje na temat pielęgniarek, które mieli oceniać, u innych staraliśmy się nie dopuścić do powstania takich podejrzeń. Tej drugiej grupie nie powiedzieliśmy nic o eksperymencie, nie wspominaliśmy o możliwości kłamania. Powiedzieliśmy im, iż będą widzieć lub słyszeć osoby opowiadające o filmie, który oglądają. Żeby nie wzbudzić ich podejrzeń, dokonywana przez nich ocena szczerości została ukryta w długiej liście szacowania takich cech jak życzliwość, ekstrawersja, dominacja, skrępowanie itp.
Arthur Ponsonby: Kłamstwa czasów wojny. Propaganda podczas pierwszej wojny światowej
Chociaż kilka pielęgniarek nie odniosło sukcesów w kłamaniu i ich kłamstwa łatwo zostały wykryte, to jednak większość z nich zmyliła niczego nie podejrzewających sędziów. Ci, którzy widzieli tylko twarz lub słyszeli tylko słowa, popełniali najwięcej błędów: oceniali okłamujące ich pielęgniarki jako szczere. Ci, u których wzbudzono podejrzenia, nie uzyskali dużo lepszych wyników. Zapoznano ich z instrukcją, którą otrzymały pielęgniarki i powiedziano im, iż osoby przez nich oceniane będą albo kłamać, albo mówić prawdę. Do wyboru mieli tylko dwie oceny: szczerość albo kłamstwo. Tylko niewielu sędziów uzyskało większy procent trafnych ocen, niż wynikałoby to z czystego zgadywania. Ci, którzy widzieli tylko ciało, okazali się najlepsi, ale choćby oni osiągnęli poziom tylko 65 procent trafnych ocen, podczas gdy prawdopodobieństwo przypadkowego rozpoznania kłamstwa wynosiło 50 procent. Jedynie kilka osób uzyskało bardzo dobre rezultaty trafnie identyfikując 85 procent kłamców. Niektórzy z tych rozmówców byli psychoterapeutami z dużym doświadczeniem, mający opinię znakomitych klinicystów. Były wśród nich też osoby niezwykle spostrzegawcze, które reprezentowały inne zawody*****.
Niekoniecznie jednak musimy być łatwą ofiarą kłamców.
Osoby, które zapoznano z treścią tego i następnego rozdziału, bardzo dobrze wykrywały kłamstwa. Osiągnęły one tak samo dobre rezultaty, jak doświadczeni psychoterapeuci. Niektórych wskazówek kłamstw można się nauczyć. Wykrywający kłamstwo ma większe szanse, jeżeli wzbudza ono emocję, kłamca nie jest psychopatą i nie ma. wprawy w okłamywaniu oraz nie jest urodzonym aktorem. Przed osobami wykrywającymi kłamstwa stoją trzy cele: częściej zdemaskować kłamcę, rzadziej popełniać błąd uznania prawdy za fałsz i, co najbardziej istotne, rozpoznać, kiedy nie można dokonać ani jednego, ani drugiego.
Przypisy:
* Carlo Collodi, Pinokio, tłum. Zofia Jachimecka, Poznań 1994, Oficyna Wydawnicza GMP, s. 68.
** Rozmawiając, większość ludzi oczekuje takich reakcji od swoich słuchaczy. jeżeli ich nie ma, to zaraz zadają pytanie: „Słuchasz mnie?” Tylko niektóre osoby są tak zamknięte w sobie, iż mówią, nie zważając na to, czy ich słuchacze wspierają ich swoim zachowaniem.
*** Na przykład pracownicy tartaku, którzy ze względu na hałas muszą porozumiewać się nie posługując się słowami, wykorzystują bardzo wyszukany system gestów wykonywanych rękami. Z tych samych powodów systemem takim posługują się piloci i pracownicy obsługi naziemnej samolotów.
[1] W Facial Signs: Facts, Fantasies and Possibilities, [w:] Sight, Sound and Sense, red. „Thomas A. Sebeok, Bloomington 1978, Indiana University Press, opisuję osiemnaście różnych komunikatów przekazywanych przez twarz, z których jeden określa niepowtarzalną tożsamość jednostki. j
[2] Zob. J. Sergent, D. Bindra, Differential Hemispheric Processing of Faces: Methodological Considerations and Reinterpretation, „Psychological Bulletin” 89, 1981, s. 554-564.
**** Neurobiolodzy (neuroscientists) nie są pewni, w jaki sposób dociera do nas informacja o zmianach naszej ekspresji i czy rejestrowane są zmiany w mięśniach, czy w skórze. Psychologowie nie są zgodni, jak bardzo jesteśmy Świadomi wyłaniających się własnych wyrazów mimicznych. Wyniki moich badań wskazują, iż nie bardzo wiemy, jakie tworzymy ekspresje, i iż przeważnie nie przywiązujemy wagi do tego, jak reaguje nasza twarz.
***** Wielu psychologów próbowało odpowiedzieć na pytanie, co decyduje o tym, iż ktoś trafnie lub nietrafnie ocenia innych ludzi. Nie osiągnięto jednak wielkiego postępu. Przegląd tych badań można znaleźć w pracy Maureen O’Sullivan Measuring the Ability to Recognize Facial Expressions of Emotion, [w:] Emotion in the Human Face, red. Paul Ekman, New York 1982, Cambridge University Press.













