Do Senatu trafiła ustawa, która sankcjonuje wypłatę za leczenie transgraniczne na konto pośredników. Okuliści obawiają się wzrostu turystyki medycznej, m.in. na operacje zaćmy. Narodowy Fundusz Zdrowia zmiany określa jako doprecyzowujące. „Nie tworzą nowego mechanizmu finansowania ani nowej ścieżki wypłat” — tłumaczy Jakub Gołąb, rzecznik NFZ.
Wielowątkowa nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw trafiła do prac w Senacie. Zgodnie z treścią regulacji przyjętej w ub. tygodniu przez Sejm, NFZ zwróci koszty leczenia za granicą pacjentowi albo na rachunek podmiotu, który nie jest osobą fizyczną. Chodzi o pośredników organizujących takie wyjazdy, np. na operacje zaćmy do Czech. Wyjazdy takie są organizowane, pomimo iż w Polsce nie ma kolejek do tych zabiegów.
Profesor Ewa Mrukwa-Kominek, prezes Polskiego Towarzystwa Okulistycznego i profesor badawczo-dydaktyczny w Katedrze Okulistyki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego powiedziała PAP, iż okuliści z dużym niepokojem zwracają uwagę na ryzyko wzrostu skali organizowanych komercyjnych wyjazdów w ramach opieki transgranicznej na operacje usunięcia zaćmy. Chodzi o zwrot kosztów przez NFZ za te zabiegi za granicą. Profesor powiedziała, iż operacje zaćmy poza Polską miały uzasadnienie, gdy w kraju były długie kolejki, co miało miejsce 8-10 lat temu. w tej chwili w większości ośrodków czas oczekiwania wynosi kilka tygodni. Prof. Mrukwa-Kominek zaznaczyła, iż w klinice, w której pracuje, pacjent czeka na taki zabieg od 2 do 4 tygodni – „W dodatku mamy wolne moce, moglibyśmy operować znacznie więcej pacjentów niż obecnie”.
Zaznaczyła, iż na niską liczbę operacji w polskich szpitalach wpływają organizowane przez podmioty zewnętrzne wyjazdy na zabiegi za granicą – „To jest ze szkodą przede wszystkim dla pacjentów, ale także dla szpitali, bo w przypadku komplikacji po zabiegu pacjenci nie mają zagwarantowanej kontynuacji leczenia w ośrodku operującym. Gdy są powikłania, pacjent trafia wtedy do naszych publicznych szpitali. Prof. Mrukwa-Kominek wskazała, iż nie ma raportów dotyczących skali powikłań po zagranicznych operacjach, ale tylko do Uniwersyteckie Centrum Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego trafia choćby pięciu pacjentów miesięcznie – „To są zapalenia wnętrza gałki ocznej, torbielowaty obrzęk plamki, ale także pacjenci niezadowoleni z wykonania zabiegu. Pacjentów z powikłaniami po operacjach w Czechach przyjmują także inne ośrodki na Śląsku, a po operacjach na Litwie – szpitale na Podlasiu i Mazowszu.
Profesor Mrukwa-Kominek powiedziała, iż najbardziej niepokojący zapis w ustawie dotyczy przesyłania pieniędzy przez NFZ za zabiegi wykonane za granicą pośrednikowi organizującemu wyjazdy. Zauważyła, iż leczenie transgraniczne jest regulowane przez Unię Europejską, ale zapisy przyjęte w procedowanej ustawie idą dalej, niż wymaga tego UE – – :”Niektóre państwa doprecyzowały zasady dokumentowania, weryfikacji leczenia i wprowadziły ograniczenia dotyczące wypłaty na rachunki podmiotów trzecich. To pozwala bardziej kontrolować odbiorcę i podstawy rozliczenia”. Profesor powiedziała, iż zorganizowane wyjazdy na operacje za granicą cieszą się popularnością m.in. ze względów logistycznych, bo zwykle z operacji zaćmy korzystają osoby starsze, mające np. problem ze swobodnym poruszaniem się – „W Polsce pacjent musi przyjść na kwalifikację do zabiegu, drugi raz na zabieg, potem na kontrolę. W przypadku wyjazdów zorganizowanych, według relacji pacjentów często jest taka sytuacja, iż pod dom pacjenta podjeżdża bus, rodzina nie musi być zaangażowana, potem bus pacjenta odwozi i nie ma ponownego wyjazdu na kontrolę”.
Profesor wskazała, iż procedura skrócona do jednego dnia nie jest prawidłowa, bo nie powinna ograniczać się do samej operacji. W Polsce uwzględniona jest kwalifikacja pozwalająca na dobór adekwatnej soczewki, która jest zamawiana z wyprzedzeniem – „Pacjent powinien wiedzieć, jaka soczewka jest mu wszczepiana, świadomie się zgodzić. W modelu zorganizowanych wyjazdów zdarza się, iż tak nie jest. Pacjenci też nie zawsze wiedzą, kto zapewni im dalszą opiekę po powrocie do Polski i jakie koszty obejmuje usługa”. Poza skutkami dla pacjentów prezes Polskiego Towarzystwa Okulistycznego zwróciła też uwagę na konsekwencje dla całej okulistyki w kraju – „Liczba refundowanych operacji za granicą wzrasta. Zgodnie z przepisami NFZ musi zapłacić za transgraniczne zabiegi w krótkim czasie. Jednocześnie szpitale w Polsce czekają czasem ponad rok na rozliczenie nadwykonań w zabiegach limitowanych. Jest ryzyko, iż te placówki będą nierentowne”. Zwróciła też uwagę, iż szpitale, które nie będą w stanie wykonać wymaganej przez NFZ liczby zabiegów, wpadają w niższy pułap refundacyjny, czyli w perspektywie dostaną mniejsze finansowanie. Ponadto, o ile nie zrobią w placówce 700 operacji usunięcia zaćm, jako ośrodek akredytacyjny mogą stracić rezydentów. Czyli zmniejszy się liczba miejsc szkolących okulistów – „Szpitale nie są w stanie tego zapewnić, ponieważ jeżeli część pacjentów wyjeżdża, to my zostajemy z wolnymi miejscami”.
Profesor Robert Rejdak, kierownik Kliniki Okulistyki Ogólnej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Lublinie oraz prezes Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich także sprzeciwia się zmianom w prawie, które ułatwią działanie pośredników. Prof. Rejdak zauważył, iż tym, co różni zabieg w Polsce na NFZ od zabiegu w Czechach, jest możliwość dopłaty do soczewki „premium”. W Polsce, jeżeli pacjent chce mieć inną soczewkę niż ta, która jest refundowana, musi zrezygnować z zabiegu na NFZ i całość wykonać w klinice komercyjnej. W Czechach dopłaca różnicę. Profesor zaznaczył jednak, iż owa soczewka „premium”, do której pacjenci dopłacają, niejednokrotnie w Polsce jest soczewką standardową – „Na przykład soczewki z filtrem światła niebieskiego, za które część ośrodków zagranicznych pobiera dopłatę, w wielu polskich szpitalach są wszczepiane w ramach NFZ”.
Prof. Marek Rękas, konsultant krajowy ds. okulistyki przypomniał, iż do operacji usunięcia zaćmy były ponad dwuletnie kolejki jeszcze w 2018 r. Jako konsultant krajowy brał udział w pracach nad zmianą tej sytuacji – „Pracowałem nad reformą nie po to, żebyśmy teraz szli w przeciwnym kierunku”. Zmiany dotyczyły kilku elementów. Po pierwsze, zabiegi usunięcia zaćmy zostały zakwalifikowane jako świadczenia nielimitowane, czyli NFZ płaci za każdą operację. Po drugie są wykonywane w trybie jednego dnia. Po trzecie ośrodek, który wykonuje zabieg, opiekuje się potem pacjentem – „To, co teraz proceduje ustawodawca, idzie w przeciwnym kierunku do tego, co wypracowaliśmy. Bo nie do przyjęcia jest sytuacja, w której pacjent jest wożony na operację za granicę, a opieka pooperacyjna odbywa się w zupełnie innym miejscu. Pacjent nie ma ciągłości opieki”.
Prof. Rękas zauważył, iż większość zabiegów usunięcia zaćmy to operacje planowe, pilne stanowią niewielki odsetek – „Rozumiem sytuację pilną, w której natychmiast potrzebny jest jakiś zabieg i wtedy wykonuje się go za granicą, bo np. akurat tam przebywa pacjent. Ale dlaczego tak mają być wykonywane zabiegi planowe, kiedy u nas nie ma kolejek?” Także uważa, iż tworzenie prawa, które jest ułatwieniem dla działalności pośredników organizujących wyjazdy, jest ze szkodą zarówno dla pacjentów, jak i polskich szpitali – „Robi się z tego biznes na coraz większą skalę. Pieniądze Narodowego Funduszu Zdrowia, który i tak jest w słabej kondycji, wypływają z kraju, a nasze szpitale czekają na płatności”.
Procedowane w parlamencie zmiany rzecznik NFZ Jakub Gołąb określił jako doprecyzowujące i techniczne, bo już wcześniej funkcjonował model wypłaty za świadczenie wykonane za granicą na konto pośrednika – „Regulacja nie tworzy nowego mechanizmu finansowania ani nowej ścieżki wypłat”. Zaznaczył, iż NFZ nie prowadzi odrębnej statystyki wskazującej, w ilu przypadkach przelew trafił na konto samego pacjenta, a w ilu na konto podmiotu organizującego leczenie – „Z danych Funduszu wynika jednak, iż ponad 90 proc. wniosków wpływa za pośrednictwem pełnomocników pacjentów. Zdecydowaną większość z nich stanowią osoby działające w imieniu podmiotów organizujących procedury medyczne. Wskazywanie rachunków tych podmiotów — za zgodą i na wniosek samego ubezpieczonego — jest więc praktyką powszechną od lat, a projektowane przepisy jedynie porządkują stan prawny”. NFZ nie spodziewa się, by procedowane zmiany spowodowały wzrost komercyjnej turystyki medycznej. Leczenie transgraniczne ma dziś charakter niszowy i stabilny oraz stanowi promil całkowitych wydatków Funduszu na leczenie szpitalne i ambulatoryjne.
W ramach świadczeń rozliczanych transgranicznie w 2025 r. wpłynęło do Funduszu 15,6 tys. wniosków na łączną kwotę 45,93 mln zł. Rok wcześniej do oddziałów wojewódzkich NFZ wpłynęło 14,19 tys. wniosków, a łączna kwota wypłaconych refundacji wyniosła 40,52 mln zł. W większości są to operacje usunięcia zaćmy przeprowadzone w Republice Czeskiej. Liczba zabiegów przeprowadzonych za granicą odpowiada ich liczbie w trzech dużych ośrodkach okulistycznych w Polsce. Wojskowy Instyt Medyczny, w którym pracuje prof. Rękas, rocznie wykonuje 4,5 tys. operacji usunięcia zaćmy, z kolei Śląski Uniwersytet Medyczny — ponad 4 tys., podobnie jak Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Lublinie.




![Kształcenie kadr medycznych wobec zmian demograficznych [GALERIA ZDJĘĆ]](https://pliki.rynekzdrowia.pl/i/24/95/61/249561_r0_940.jpg)










