Przyznam szczerze, iż kiedy przeczytałem historię uczniów z Polic, którzy uratowali koleżankę po groźnej reakcji alergicznej, pomyślałem sobie: no i pięknie. Młodzi zachowali zimną krew, wykazali się odpowiedzialnością, wykorzystali dostępne narzędzia, wezwali pomoc i uratowali komuś życie. Potem zajrzałem do komentarzy.
Ale po kolei, nie wszyscy muszą znać tę historię, więc w największym skrócie: Czworo uczniów z SP nr 8 w Policach zachowało zimną krew, gdy ich koleżanka po użądleniu owada zaczęła mieć niepokojące objawy, w tym problemy z oddychaniem. Skorzystali z czatu AI, by sprawdzić, co może się dziać, a gdy sytuacja wyglądała poważnie, natychmiast wezwali pomoc. Ratownicy potwierdzili groźną reakcję alergiczną i udzielili dziewczynce pomocy. Za odpowiedzialną postawę uczniowie otrzymali podziękowania i nagrody.
I wydawałoby się, iż tu sprawa powinna się zakończyć. Było zagrożenie a następnie szybka reakcja i pomoc, któa przyszła w porę, co skutkowało ostatecznie szczęśliwym finałem całej akcji. Historia wręcz idealna do tego, żeby po prostu powiedzieć: brawo młodzi, dobra robota! Ale potem człowiek, zupełnie niepotrzebnie, zagląda w komentarze. A tam… okazuje się, iż nie problem reakcji alergicznej i zagrożenie życia jest w tej historii najważniejszy. Problemem było to, (sic!) iż nastolatkowie skorzystali z AI…
No bo przecież według internetowych ekspertów od wszystkiego i niczego to skandal. Jak można było zapytać sztuczną inteligencję o objawy? Jak można było nie postawić diagnozy samodzielnie? Niektóre komentarze były tak odjechane, iż wręcz możnaby postawić tezę, iż ktoś ma pretensje do tego, iż nastolatkowie w poszukiwaniu odpowiedzi na sytuację nie otworzyli encyklopedii, najlepiej wydanej jeszcze za czasów, gdy telefony miały tarczę? Wiem mocno ironizuję, ale naprawdę inaczej się nie da podejść do niektórych komentarzy.
Ludzie, przecież te dzieciaki zrobiły dokładnie to, co powinny zrobić. Nie byli pewni sytuacji, więc zweryfikowali swoje obawy przy pomocy narzędzia, które mieli pod ręką. Otrzymawszy informację, iż może chodzić o reakcję alergiczną wezwali profesjonalną pomoc. Nie, nie zaczeli jej leczyć sami na podstawie podanych instrukcji, zadzwonili pod 112! I powtózę to jeszcze raz, by wybrzmiało pełną mocą – postąpili tak jak należy.
Szczerze mówiąc, patrząc na dzisiejszą młodzież i częste doniesienia z mediów, nie zdziwiłoby mnie jakby oni tam nic nie zrobili, tylko uznali, iż „jakoś przejdzie”. Gdyby wzruszyli ramionami albo nagrali filmik na TikToka. Tymczasem oni wykazali się odpowiedzialnością, której nie powstydziłby się niejeden dorosły.
Oczywiście, narzekam często na młodzież, zresztą jak napisałem wyżej, nie zdziwiłby mnie brak reakcji lub “heheszkowanie”. Czasy mamy takie, iż niejednokrotnie mam wrażenie, iż część młodych ludzi funkcjonuje na jakimś trybie oszczędzania energii. Żyją zasadą, iż wszystko można zrobić później a odpowiedzialność bywa traktowana jak niechciany dodatek do życia.
Ale właśnie dlatego takie historie jak te z Polic warto nagłaśniać. One pokazują, iż kiedy naprawdę trzeba, młodzi potrafią stanąć na wysokości zadania.
Jest jeszcze druga rzecz, która szczególnie mnie w tej historii cieszy. Od lat powtarzam, iż szkoła powinna uczyć nie tylko zapamiętywania informacji, ale również wyszukiwania ich, analizowania i rozsądnego wykorzystywania nowoczesnych narzędzi.
I tak, kiedyś trzeba było wiedzieć, jak korzystać z encyklopedii. Potem trzeba było nauczyć się korzystać z internetu. Dziś z kolei powinniśmy uczyć od najmłodszych lat jak korzystać ze sztucznej inteligencji. To naturalna kolej rzeczy.
Nie rozumiem więc tego oburzenia części komentujących. Jakby sam fakt użycia AI był czymś złym. Prawda jest taka, iż AI samo nikogo nie uratuje. Tak samo jak encyklopedia nikogo nie uratowała leżąc na półce – mogła zrobić krzywdę jak spadła komuś na głowę. Pododobnie jak AI jak się z niego nie korzysta zgodnie z przeznaczeniem, to moze zrobić dużo krzywdy. Zarówno w jednym jak i drugim przypadku, ważne było/jest by człowiek wiedział jak z tego narzędzia odpowiednio skorzystać. I właśnie to zrobili uczniowie z Polic.
Wiem, iż dla części środowiska edukacyjnego to niemal herezja, ale prędzej czy później będziemy musieli zaakceptować fakt, iż sztuczna inteligencja nie zniknie. Można z nią walczyć, zakazywać jej, demonizować ją i opowiadać, iż kiedyś było lepiej. Tylko po co? Znacznie rozsądniej byłoby nauczyć młodych ludzi, jak korzystać z niej mądrze. Pokazać, gdzie są jej ograniczenia oraz jak skutecznie weryfikować odpowiedzi i posiadać umiejętność krytycznego podchodzenia do wszystkiego co zostanie wygenerowane, najprosciej rzecz ujmując – jak odróżniać pomocne informacje od błędnych. To byłaby prawdziwa edukacja XXI wieku.
Tak wiem, już schodzę na ziemię. Gdzie takie coś w polskiej szkole, w polskiej edukacji, która niejednokrotnie – mam wrażenie dalej tkwi w latach 90, z tą różnicą, iż uczniowie nie mają szacunku i respektu do nauczycieli a dyscyplina to coś, co istnieje tylko w regulaminie. Z drugiej strony kadra, kto miałby tę wiedzę przekazywać, najpierw to więszosć nauczycieli musiałby sama zrozumieć, czym adekwatnie jest sztuczna inteligencja i do czego służy.
Dlatego dziś nie mam ochoty krytykować młodzieży. Powiem jedno – brawo! Gratuluję opanowania, odpowiedzialności i wykorzystania technologii do czegoś naprawdę wartościowego. Gratuluję też pokazania części dorosłym, iż telefon w ręku nastolatka nie zawsze oznacza głupoty. Czasem oznacza po prostu zdrowy rozsądek, a ten, jak się okazuje po komentarzach, nie zależy od wieku.









