Jestem pacjentką onkologiczną. Dziesięć lat temu wygrałam walkę z potrójnie ujemnym rakiem piersi (TNBC), a w tej chwili jestem w trakcie chemioterapii w leczeniu raka piersi HER2-dodatniego.
Ruch od zawsze jest moją pasją i stylem życia. Posiadam formalne uprawnienia instruktora rekreacji ruchowej, ratownika wodnego oraz certyfikat aqua fitness. Od października rozpoczynam studia podyplomowe na kierunku „trener medyczny”, budując zaplecze do przyszłej pracy w obszarze treningu onkologicznego.
Z własnych doświadczeń i rozmów z innymi pacjentkami wiem, jak duży opór i lęk przed aktywnością pojawiają się u kobiet po diagnozie. Chcę im pokazać, iż ruch nie jest zagrożeniem, ale sprzymierzeńcem, iż można, a wręcz trzeba się ruszać, aby odzyskiwać siłę i żyć.
Przygotowałam dla Was poradnik pt. Ogień, którego nie zgasi choroba. Jak ruch i prehabilitacja pomagają wygrać z onkologiczną codziennością.
Anna Szurpicka-Kupis

Jak ruch i prehabilitacja pomagają wygrać z onkologiczną codziennością
Kiedy słyszysz diagnozę po raz pierwszy, Twój świat się zatrzymuje. Kiedy słyszysz ją po raz drugi, po latach od wygranej walki z agresywnym nowotworem, czujesz, jakby cały Twój poukładany świat na chwilę się rozpadł. Wiem o tym, bo sama przeszłam pełne leczenie z powodu potrójnie ujemnego raka piersi (TNBC) dekadę temu, a dziś znów jestem w drodze, przyjmując chemioterapię. Teraz mierzę się z rakiem piersi HER2-dodatnim. Doskonale jednak wiem, iż to ja gram w tej historii główną rolę, a nie choroba.
Z natury jestem wulkanem energii. Sport i ruch towarzyszą mi od zawsze – to moja tlenowa poduszka powietrzna i źródło siły psychicznej. I chociaż leczenie potrafi mocno poturbować organizm, moją reakcją nie jest wycofanie, ale jeszcze większa determinacja. Pomimo diagnozy i trwającej chemioterapii wciąż czuję w sobie ten sam ogień. Wiem, iż nic nie jest w stanie mnie zatrzymać, dopóki sama nie podejmę decyzji o zwolnieniu tempa.
Wielu z nas wciąż słyszy dawny mit: „Chorujesz? Musisz tylko leżeć i odpoczywać”. Dzisiejsza medycyna i doświadczenia tysięcy pacjentów mówią coś zupełnie przeciwnego: ruch jest jednym z najskuteczniejszych leków wspomagających w onkologii.
Przed leczeniem: prehabilitacja, czyli świadome przygotowanie
Zanim rozpocznie się intensywny etap terapii – niezależnie od tego, czy pierwszym krokiem jest operacja, czy leczenie systemowe – warto wykorzystać czas od momentu diagnozy do podjęcia pierwszych działań. To bezcenne okienko na prehabilitację, czyli kompleksowe przygotowanie organizmu do nadchodzącego wyzwania.
Tak jak sportowiec nie wychodzi na maraton bez wcześniejszego przygotowania, tak pacjent onkologiczny nie powinien wchodzić w trudne leczenie z marszu. Prehabilitacja opiera się na czterech filarach: przygotowaniu fizycznym, żywieniowym i psychologicznym oraz rezygnacji z nałogów.
W kontekście ruchu oznacza to zoptymalizowanie wydolności krążeniowo-oddechowej, wzmocnienie siły mięśniowej oraz naukę prawidłowych wzorców oddechowych. Praktyka pokazuje, iż pacjenci, którzy podjęli choćby 2-3 tygodnie umiarkowanego treningu przed rozpoczęciem terapii, lepiej znoszą leczenie, szybciej wracają do sprawności i rzadziej doświadczają powikłań. To pierwsze bezcenne zwycięstwo nad chorobą, zanim na dobre ruszy proces leczenia.
W trakcie leczenia: słuchaj ciała, nie rezygnuj z siebie
Gdy przyjmowana chemia – jak w moim przypadku paklitaksel – przynosi zmęczenie, a ciało staje się cięższe, aktywność fizyczna nie oznacza morderczych treningów. To sztuka małych kroków, elastyczności i wyrozumiałości dla samej siebie.
Są dni, kiedy mam w sobie siłę na solidny rozruch, a są takie, gdy sukcesem jest 15-minutowy spacer po zielonym parku albo kilka głębokich oddechów przy otwartym oknie. I to jest w zupełności wystarczające. Kluczem jest ciągłość, a nie wyczyn.
Paradoksalnie najlepszym lekiem na obezwładniające zmęczenie nowotworowe, określane jako cancer-related fatigue, nie jest ciągłe leżenie, ale krótki, powolny ruch.
Pobudza krążenie, dostarcza tlen do komórek i wyzwala endorfiny, które są tak bardzo potrzebne naszej psychice.
Przy chemioterapii powodującej neuropatię, na przykład przy stosowaniu paklitakselu, który przyjmuję, niezwykle ważne są łagodne ćwiczenia równoważne i rozciągające, poprawiające czucie głębokie i ukrwienie kończyn.
Złota zasada w trakcie terapii: Nie ścigaj się ze sobą sprzed choroby. Dzisiejszy ruch ma Ci dać energię, wiarę i sprawczość, a nie całkowicie Cię wyczerpać.
ZOBACZ TAKŻE: AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA W CHOROBIE
Po leczeniu: odzyskiwanie własnego terenu
Kiedy etap najtrudniejszego leczenia się kończy, pojawia się pytanie: co dalej? Powrót do pełnej formy to nie sprint. To proces, który wymaga czasu, ogromnej cierpliwości i uważności na sygnały wysyłane przez organizm.
Warto zacząć od mobilności stawów, ćwiczeń oddechowych i odbudowy stabilizacji. jeżeli przeszłaś operację w obrębie klatki piersiowej lub węzłów chłonnych, współpracuj z fizjoterapeutą onkologicznym, aby bezpiecznie dbać o zakres ruchu i drenaż.
Przede wszystkim jednak rób to, co kochasz. Spacer, łagodna joga, rower czy spokojny rozruch – nieważne, co wybierzesz, ważne, aby dawało Ci to poczucie wolności.
Moje praktyczne porady w pigułce
- Zawsze skonsultuj się z lekarzem – zapytaj swojego onkologa, czy nie ma przeciwwskazań do aktywności.
- Unikaj infekcji – w trakcie intensywnego leczenia wybieraj raczej świeże powietrze i naturę niż zatłoczone, zamknięte sale.
- Dbaj o nawodnienie i odpoczynek – sen i regeneracja są równorzędną częścią Twojego „treningu”.
- Odpuść sobie poczucie winy – jeżeli dziś masz gorszy dzień i jedyne, na co masz siłę, to leżenie z książką, daj sobie do tego pełne prawo.
- Odkrywaj siłę na nowo – ruch w chorobie onkologicznej nie służy do bicia rekordów. Służy do tego, aby przypomnieć sobie, iż nasze ciało, choć poturbowane leczeniem, wciąż potrafi się regenerować i przez cały czas należy do nas, a nie do choroby.
Diagnoza potrafi przewrócić życie do góry nogami, ale to my decydujemy, jak przyjmiemy ten cios. Zawsze powtarzam: choroba to tylko epizod, a nasza energia, pasja i chęć życia są czymś znacznie większym.
Każdy krok, choćby najmniejszy, to mój prywatny manifest: jestem tu, żyję, mam w sobie ogień i dbam o siebie.
POZNAJ WIĘCEJ: HISTORII PACJENTÓW
Post „Ogień, którego nie zgasi choroba” – poradnik Pani Anny pojawił się poraz pierwszy w Zwrotnikraka.pl.
















