Jak teoria Einsteina jest filozofią a sprawa polska
Dlaczego posłami w kraju osmyczonym przez ambasady rozbiorców mogą być tylko Leibnize?
Mirosław Zabierowski
SI (sztuczna inteligencja) nie jest władna odkryć coś, co wymaga metodologii nauk. Ale nie tej w sensie wyobrażenia, iż jest magazyn ze sposobami. To tylko filozofia nie ma takich „konkretów”, dlatego umysły inżynieryjne, konkretystyzne się na nią zżymają. SI materii ukrytej by nie odkryła. To zagadnienie ludzkiej, a nie sztucznej refleksji, można nazwać uczucia dyskomfortu. SI nie czuje dyskomfortu. Był pewien układ pojęciowy o materii, czyli o danych i jak to w konkretyzmie – wszystko „gra”. Tylko ludzki rozum, ludzki namysł poczuje tu filozofię. Nazywamy ją metodologią nauk, która zrywa z ciasnym wyobrażeniem, iż jest jakiś magazyn ze sposobami „metod” do zastosowania, jak to jest w tysiącach prac z psychologii.[1] Trzeba tu dostrzec filozofię faktów[2]: iż to jest jednak konwencjonlizm, coś relacyjnego, a nie empirycznego. Właśnie u Leibniza – relacjonizm. Zjawia się tu sama ogólna teoria systemów, a dane empiryczne uzyskują osobowość teoretyczną. Postawmy tu znak , bo to nie do pojęcia dla konkretystów. [3] Empiria wbrew wyobrażeniom narzuconym przez język codzienny okazuje się teoriopoznawcza, wielowarstwowa.[4]















