Sprawa dotyczyła przedsiębiorcy prowadzącego aptekę ogólnodostępną, który wystąpił o zmianę zezwolenia wyłącznie w zakresie jej nazwy. Nowe oznaczenie nie było jednak przypadkowe. Funkcjonowało już na rynku i było używane przez liczną grupę innych aptek. Wniosek złożono w trybie art. 155 k.p.a. Chodzi o przepisy pozwalające w wyjątkowych sytuacjach, zmienić ostateczną decyzję administracyjną. Organy inspekcji farmaceutycznej uznały jednak, iż w tej sprawie nie ma podstaw do zastosowania tego trybu. Finalnie odmówiły zmiany zezwolenia. Odmiennie ocenił to Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Uchylił on ich decyzje. Spór ostatecznie rozstrzygał NSA.
NSA: to nie jest tryb do dowolnych zmian
Rozpoznając skargę kasacyjną, NSA uchylił wyrok WSA i przyznał rację Głównemu Inspektorowi Farmaceutycznemu. W uzasadnieniu wyraźnie podkreślił, iż art. 155 k.p.a. ma charakter nadzwyczajny. Oznacza to, iż nie może być traktowany jako narzędzie do swobodnego korygowania decyzji zgodnie z bieżącymi potrzebami przedsiębiorcy.
– Organ nie rozstrzyga ponownie sprawy […], ale ogranicza się do oceny, czy zaszły ustawowe przesłanki zmiany decyzji – podkreślił NSA.
W dalszej części wyroku, sąd wyjaśnił, iż w takim postępowaniu nie chodzi o poszukiwanie błędów w pierwotnej decyzji. Tu chodzi o ocenę, czy dopuszczalne jest funkcjonowanie innego – alternatywnego, ale przez cały czas zgodnego z prawem rozstrzygnięcia. Taka ocena musi jednak uwzględniać wszystkie obowiązujące przepisy prawa. Także te spoza prawa farmaceutycznego.
Kluczowa była motywacja zmiany
Istotne dla rozstrzygnięcia okazało się nie tylko to, jaką nazwę zaproponowano, ale również to, dlaczego przedsiębiorca chciał ją wprowadzić. NSA zwrócił uwagę na cel działania i jego potencjalne skutki rynkowe.
– Zmiana nazwy apteki […] była motywowana wolą zwiększenia liczby klientów i zysku poprzez oddziaływanie na decyzję klienta – wskazał sąd.
Sąd uznał, iż w praktyce nie chodziło o neutralne przemianowanie apteki. Chodziło o działanie ukierunkowane na wykorzystanie pewnych utrwalonych skojarzeń. W tym kontekście sama nazwa przestaje być jedynie elementem identyfikacji. Zaczyna ona pełnić funkcję narzędzia oddziaływania na pacjentów.
Ryzyko wprowadzenia pacjentów w błąd
Analizując sprawę, NSA podkreślił, iż nowa nazwa była już obecna na rynku i kojarzona z określoną grupą aptek. W takiej sytuacji jej użycie przez inny podmiot mogło prowadzić do powstania mylnego wrażenia co do powiązań między przedsiębiorcami.
– Mogła wprowadzać w błąd co do tożsamości przedsiębiorstwa – zaznaczył NSA.
Sąd zwrócił uwagę, iż przeciętny pacjent nie analizuje szczegółowo struktury własnościowej podmiotów prowadzących apteki. Posługuje się raczej prostymi skojarzeniami. W tym właśnie nazwą placówki. o ile nazwa sugeruje przynależność do znanej sieci, może to realnie wpływać na decyzję o wyborze miejsca zakupu. W tym kontekście NSA jednoznacznie wskazał, iż nie była to zwykła zmiana nazwy, ale próba wykorzystania cudzej pozycji rynkowej.
– Nie chodziło o proste zastąpienie dotychczasowej nazwy […], ale o ukształtowanie przekazu, który odwoływałby się do renomy innego podmiotu – podkreślił sąd.
Dalej sąd doprecyzował, iż takie działanie ma charakter świadomy i celowy. Przedsiębiorca nie tylko korzysta z istniejącego oznaczenia, ale próbuje „przypisać sobie” skojarzenia, które wypracowano przez innych uczestników rynku.
– Zamiar handlowego wykorzystania cudzej renomy […] jawi się jako motywowany zamiarem wprowadzenia klientów w błąd – zaznaczył NSA.
W ocenie sądu taka praktyka wpisuje się w definicję czynu nieuczciwej konkurencji.
Przepisy o nieuczciwej konkurencji jako przeszkoda
To właśnie te ustalenia przesądziły o wyniku sprawy. NSA uznał, iż przepisy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, w szczególności dotyczące oznaczeń wprowadzających w błąd – stanowią tzw. przepisy szczególne w rozumieniu art. 155 k.p.a.
– Zmiana zezwolenia pozostawałaby w sprzeczności z przepisami szczególnymi – wskazał sąd.
Skoro więc proponowana zmiana prowadziłaby do naruszenia tych regulacji, organ administracji nie tylko mógł, ale był zobowiązany do odmowy jej uwzględnienia. Tym samym nie została spełniona jedna z podstawowych przesłanek zastosowania trybu zmiany decyzji. W sprawie pojawił się również wątek zakazu reklamy aptek, który w ostatnim czasie był przedmiotem rozstrzygnięć Trybunału Sprawiedliwości UE. NSA odniósł się do tego kontekstu, ale jednocześnie wyraźnie oddzielił go od zasadniczego problemu sprawy.
– Nie oznacza to, iż działanie informacyjne przedsiębiorcy […] może być dowolne – podkreślił sąd.
Oznacza to, iż choćby jeżeli zakres dopuszczalnej komunikacji aptek ulega zmianie, przez cały czas obowiązują ograniczenia wynikające z innych przepisów. Wyróżnić tu należy regulacje dotyczące ochrony konkurencji. To właśnie one okazały się w tej sprawie rozstrzygające.















