Zarobił niemal 1,8 mln zł w rok, a w ciągu miesiąca miał rozliczać ponad tysiąc godzin, choć ten ma ich jedynie 744 - wynika z ustaleń Interii i Polsat News w sprawie lekarza zatrudnionego w Powiatowym Centrum Medycznym w Braniewie. Jak mówiła Monika Trzcińska, szefowa rady nadzorczej szpitala, umowy podpisane z mężczyzną "zagrażały bezpieczeństwu pacjentów".
Nowy lekarz milioner ujawniony. "Skandaliczne umowy" w Braniewie

Jak ustalili dziennikarze Interii i Polsat News, lekarz, którego dotyczy ta sprawa, nie pracuje już w braniewskim szpitalu. Jest jednak zatrudniony w placówkach w Ostródzie i Niedzicy. W sprawie toczy się postępowanie prokuratury. O tym, jak doszło do wykrycia nieprawidłowości, mówił w rozmowie z Interią Leszek Dziąg - braniewski starosta.
Szpital w Braniewie. Lekarz zarobił niemal 1,8 mln zł w rok
Sprawa zaczęła wychodzić na jaw, kiedy w maju 2024 roku doszło do zmiany zarządu oraz rady powiatu. - W czerwcu mieliśmy zatwierdzić bilans spółki i oczekiwaliśmy na sprawozdanie rady nadzorczej szpitala. Kiedy zaczęliśmy się go domagać, przedstawiono nam tekst o objętości zaledwie połowy strony arkusza A4. Nie przyjęliśmy tak lakonicznego dokumentu i zaczęliśmy się uważnie przyglądać spółce szpitala - relacjonował Leszek Dziąg.
ZOBACZ: Pół miliona w dwa miesiące. Ujawniają zarobki lekarza rekordzisty z Ciechanowa
- Na papierze szpital miał zysk, więc nie budziło to niepokoju. Natomiast potem zaczęło się pojawiać mnóstwo nieścisłości, braku wiadomości, niechęć udzielenia informacji. I tak po nitce do kłębka, w końcu w grudniu zmieniliśmy zarząd spółki - mówił starosta na antenie Polsat News.
Doba lekarza milionera z Braniewa "trwała" choćby 72 godziny
Kolejne fakty ujrzały światło dzienne niedługo później, na początku 2025 roku Wówczas zarząd zaczął przyglądać się dokumentom zawierającym informacje o zarobkach zatrudnionych w szpitalu lekarzy.
- Jeden z lekarzy pełnił kilka funkcji jednocześnie. Zaczęło dochodzić do takich dziwnych sytuacji, iż doba tego lekarza miała ponad 40 godzin. Bywało, iż przepracowywał w jednym miesiącu po 1200 godzin - wskazała Monika Trzcińska, szefowa rady nadzorczej Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie, w rozmowie z Polsat News.
ZOBACZ: CBA wkroczyło do warszawskiego ratusza. Chodzi o Szpital Południowy
"Osiągnięcia" medyka w zakresie liczby przepracowanych godzin były fizycznie niemożliwe do spełnienia - miesiąc ma ich, w zależności od liczby dni, od 672 do 744. Sprawa zaczynała zatem wzbudzać coraz większe wątpliwości. Z faktur wynikało, iż doba tego lekarza potrafiła trwać nawet 72 godziny. - Zaczęliśmy się zastanawiać, jak to jest możliwe. Człowiek orkiestra, ale chyba nie aż tak - mówiła Trzcińska.
Szpital powiatowy w Braniewie pod lupą prokuratury. "Umowy skandaliczne"
- Pani prezes doszukała się kilku różnych umów, z których wynikało, iż są to umowy skandaliczne, zagrażające bezpieczeństwu pacjentów, zagrażające bezpieczeństwu funkcjonowania szpitala, ponieważ nie może być tak, iż jedna osoba jest odpowiedzialna za wszystko - wskazywała szefowa rady nadzorczej.
Obecna prezes braniewskiego szpitala, Agnieszka Grzelak, rzuciła więcej światła na to, jak rzekomo miała wyglądać codzienna praca lekarza.
- Z dokumentacji wynika, iż lekarz przez 24 godziny jeździł w karetce i jednocześnie zabezpieczał oddział chirurgii lub świadczył usługi w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Brał pieniądze z dwóch a choćby trzech źródeł naraz. Fizycznie nie jest możliwe być w trzech miejscach jednocześnie, a pan doktor na tej podstawie wystawiał faktury - powiedziała Interii. Jak ujawniła, faktury wystawione za 2024 r. opiewały na kwotę 1 772 879,50 zł.
ZOBACZ: Kontrowersje w lubelskim szpitalu. Radny zarobił krocie, miał pracować po 300 godzin
- Zaczęłam kontrolować grafik, nie zgadzając się, by pan doktor rozpisywał sobie podwójne dyżury. Stopniowo wprowadzałam też nowych lekarzy. Gdy pan doktor zdał sobie sprawę, iż ten model pracy nie będzie już tolerowany i nie uda mu się utrzymać dotychczasowych wpływów, sam złożył wypowiedzenie. Ostatnią fakturę wystawił w lipcu 2025 roku - relacjonowała Agnieszka Grzelak.
Wszystkie uzyskane w tej sprawie informacje doprowadziły ostatecznie do złożenia zawiadomienia do prokuratury w związku z podejrzeniem, iż medyk mógł działać na szkodę szpitala. - Według naszych ostrożnych wyliczeń, przygotowanych przez prawnika i księgową, wynika, iż ten jeden lekarz wygenerował dla szpitala stratę rzędu 3,8 miliona złotych w ciągu trzech lat - wskazała Monika Trzcińska.











