Choć dostęp pacjentów do nowoczesnych terapii onkologicznych wydaje się bardzo dobry, przez cały czas istnieje problem z wykonaniem diagnostyki, od której wyniku zależy skuteczne leczenie. Natomiast profilaktyka, zdaniem ekspertów, wciąż nie trafia do świadomości społeczeństwa. O nowotworach u kobiet i mężczyzn rozmawiano podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu do spraw zdrowia mężczyzn.
“Świadomość jest bardzo niska, zwłaszcza wśród młodzieży i młodych dorosłych, mimo iż dziś każdy z nas ma w kieszeni telefon z nieograniczonym dostępem do wiedzy” – mówiła dr Anna Bonder-Nowicka, ordynator Oddziału Urologii w Szpitalu Praskim, podkreślając widoczną potrzebę profilaktyki. We wczesnym wykrywaniu nowotworów urologicznych u mężczyzn dużą przeszkodą jest – oprócz niskiej świadomości zdrowotnej – wymóg posiadania skierowania do urologa. “Każdy kto próbował nakłonić mężczyznę do działań prozdrowotnych i do wybrania się do lekarza dokładnie wie, iż nie jest to łatwe. Kobiety częściej trafiają do gabinetów ginekologów. Wydłużanie tej ścieżki wydaje się zbędnym utrudnieniem. Nasza rozpoznawalność nowotworów nie powala na kolana . Nasze efekty leczenia w porównaniu do Europy również nie pozwalają na dumę z siebie. Im szybciej będziemy rozpoznawać nowotwory, tym skuteczniejsze, krótsze, tańsze, mniej okaleczające będzie nasze leczenie” – powiedziałą dr Anna Bonder-Nowicka.
Poseł Marcin Józefaciuk przypomniał o wniosku do Ministerstwa Zdrowia, zawierającym rekomendacje zniesienia wymogu skierowania do urologa, który został złożony rok temu. W odpowiedzi Ministerstwo poinformowało, iż nie planuje takiego ruchu. Wśród argumentów padło, iż lekarz POZ może skierować pacjenta na badanie PSA, a większa liczba pacjentów zgłaszających się do urologów z dolegliwościami, które nie wymagają specjalistycznej opieki, wydłuży czas oczekiwania na wizytę, co odbije się negatywnie na chorych onkologicznie. Poseł Józefaciuk zapowiedział kolejną próbę rozmów w tej kwestii z resortem zdrowia.
Doktor Joanna Kufel-Grabowska z Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii UCK w Gdańsku powiedziała, iż w obszarze raka piersi u kobiet sytuacja jest bardzo dobra, pacjentki mają dostępne leczenie na światowym poziomie – “To czego nam brakuje, a jest nieodzownym elementem nowoczesnej terapii – to testy molekularne. Mam tu ma myśli testy wielogenowe, które mogą zaoszczędzić niepotrzebnego leczenia chorym. Dzięki wynikom tych testów w sytuacjach, gdyby choćby wydawało nam się, iż chora ma wskazania do leczenia uzupełniającego cytostatykami, czyli do otrzymywania chemioterapii przez pół roku, można by było takiego leczenia uniknąć”. Badania te nie są refundowane a niektóre pacjentki, które mogą sobie na to pozwolić, wykonują je komercyjnie. “Koszt w tej chwili to jest prawie 10 tys zł. Ja uczestniczę raz w tygodniu w konsylium i nie mamy takiej sytuacji, żeby raz w tygodniu nie zalecić jakieś chorej wykonania tego testu” – powiedziała dr Kufel-Grabowska. I wyjaśniła, iż po wykonaniu testów wielogenowych u około 40 proc. pacjentek dochodzi do zmiany decyzji o włączeniu chemioterapii. Zdarzają się również odwrotne sytuacje, wówczas włączenie chemioterapii może uratować życie pacjentki.
Doktor Andrzej Tysarowski, prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej przypomniał o możliwościach diagnostycznych w raka piersi – “Przypominam, iż wykrycie mutacji BRCA 1 u kobiety jest wskazaniem do tego by przebadać całą rodzinę, w tym również mężczyzn, chociażby pod kątem takich nowotworów jak rak trzustki, rak prostaty, ale też rak piersi”. Jak dodał, potrzebna jest refundacja testów wielogenowych, ponieważ pozwalają one ocenić profil ekspresji i na tej podstawie podjąć dalsze decyzje pod względem podawania chemioterapii czy też przewidzieć nawrót choroby.
“Z chemioterapii korzyść odniosą niektóre osoby. Ważne jest, aby wyselekcjonować je, bo podawanie chemioterapii to jest oczywiście hospitalizacja, cytotoksyczność , brak możliwości powrotu do pracy” – mówił dr Tysarowski. Przypomniał, iż refundacja testów wielogenowych była już analizowana przez AOTMiT, ale wówczas były oceniane w kontekście innych nowotworów – “Ponowna opinia dotyczy tylko raka piersi, więc liczymy na pozytywne opinie”. Drugą kwestią wymagającą zmiany jest – jego zdaniem – finansowanie płynnej biopsji. Brak jej refundacji często opóźnia postawienie konkretnego rozpoznania, jako iż próbki dostarczane w bloczkach parafinowych często nie pozwalają na postawienie diagnozy. “Brak finansowania płynnej biopsji to podstawowy problem diagnostyki genetycznej w Polsce” – podkreślił dr Tysarowski.
“My czekamy jako Amazonki na ustawę o badaniach genetycznych, bo jest dużo elementów, których Polska nie zabezpiecza, na przykład badań genetycznych wysyłanych za granicę czy przechowywania testów genetycznych” – powiedziała Krystyna Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki. Odniosła się również do kwestii profilaktyki – “Stoimy w miejscu. Profilaktyka nie istnieje. My nigdy nie dojdziemy do większej zgłaszalności bez większego strumienia pieniędzy i bez zmiany organizacji”. O profilaktyce mówił także prof. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej, rozwiewając mity związane ze szczepieniami przeciwko HPV i samym wirusem.
Igor Grzesiak, wiceprezes zarządu Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej przypomniał wyniki badań, zgodnie z którymi w 2024 r. tylko ¾ osób słyszało o HPV, jedynie co czwarta osoba umiała wymienić choroby jakie ten wirus powoduje, a połowa wiedziała, iż istnieją szczepienia. Młodsi ludzie są bardziej świadomi niebezpieczeństw związanych z HPV, dlatego dobrze byłoby rozszerzyć grupę, której przysługuje darmowe szczepienie, na uczniów szkół średnich, tak aby po osiągnięciu pełnoletności mogli sami zadecydować o przyjęciu szczepionki.
Doktor Bożena Sikora-Kupis z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego w Narodowym Instytucie Onkologii wskazała na wzrastającą liczbę zachorowań na raka pęcherza moczowego. Czynnikiem rozwoju tego nowotworu jest przede wszystkim palenie tytoniu. Przyjęło się, iż to rak osób starszych, co może prowadzić do opóźnień w stawianiu rozpoznania, ale trendy epidemiologiczne się zmieniają – “Widzę coraz większą grupę młodych pacjentów. Mój najmłodszy pacjent z rakiem pęcherza moczowego to 37-latek. Proszę sobie wyobrazić, iż pacjent trafia do lekarza POZ, a on leczy go jednym, drugim, trzecim antybiotykiem, nie wykonując w trakcie tego diagnostyki. Na jakiś moment objawy ustępują, ale znów mogą się pojawić. Chory wraca do POZ. Zanim pacjent dostanie skierowane do poradni urologiczne minie wiele tygodni. Jak już trafi do urologa, nie robi się zwykle na pierwszej wizycie cystoskopii, więc często musi dalej czekać”. Doktor Sikora-Kupis wskazała, iż potrzebna jest edukacja lekarzy POZ, skrócenie ścieżki diagnostycznej oraz zwiększenie świadomości objawów u pacjentów.















![[ZDJĘCIA] Biskup Kielecki Jan Piotrowski poświęcił kamień węgielny w kościele w Jaworzni](https://www.emkielce.pl/media/k2/items/cache/64124012c992f1caec7005f5ef32658d_XL.jpg)

