Specjaliści z Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. Andrzeja Mielęckiego w Katowicach wszczepili pacjentom nową generację implantów ślimakowych. To rozwiązanie przeznaczone dla osób z całkowitą obustronną głuchotą oraz zaawansowanym niedosłuchem, u których tradycyjne aparaty słuchowe nie przynoszą już oczekiwanych efektów.
Program implantacji prowadzony jest w katowickiej klinice od 2004 roku. Do tej pory z tej formy leczenia skorzystało już ponad 300 pacjentów. Tym razem lekarze zastosowali nowoczesne urządzenia, które – jak podkreślają specjaliści – wyznaczają nowy kierunek rozwoju tego typu terapii.
Powrót do słyszenia
Implant ślimakowy pozwala osobom z ciężkim uszkodzeniem słuchu ponownie odbierać dźwięki otoczenia. Zabieg trwa około trzech godzin i jest refundowany przez NFZ.
– Pacjent, który wcześniej był całkowicie głuchy, dzięki implantowi może wrócić do świata osób słyszących, a często także do aktywności zawodowej i społecznej – mówi prof. Jarosław Markowski, kierownik Katedry i Kliniki Laryngologii Wydziału Nauk Medycznych.
Sam zabieg nie kończy procesu leczenia. Niezwykle ważna jest późniejsza rehabilitacja, wymagająca zaangażowania i codziennej pracy pacjenta.
Implant, który można aktualizować
Największą innowacją nowej generacji implantów jest możliwość aktualizacji systemu części wszczepionej do organizmu bez konieczności przeprowadzania kolejnych operacji. Dotychczas postęp technologiczny często wiązał się z wymianą urządzenia podczas następnego zabiegu chirurgicznego.
– Pacjent nie musi obawiać się, iż po kilku latach będzie korzystał z przestarzałego urządzenia. Aktualizacje mogą być wykonywane bez wymiany implantu – wyjaśnia Aleksandra Walczak, inżynier kliniczny.
Nowe urządzenia umożliwiają także wykonywanie badań rezonansu magnetycznego o mocy 1,5 i 3 tesli bez konieczności usuwania implantu. To znacząco zwiększa możliwości diagnostyczne pacjentów i ogranicza ryzyko związane z dodatkowymi procedurami medycznymi.
Technologia, która zmienia życie
Jedną z osób, które skorzystały z nowej technologii, jest pani Lidia z Chudowa. Problemy ze słuchem zaczęła zauważać już około 35. roku życia. Początkowo korzystała z aparatów słuchowych, jednak z czasem przestały one zapewniać odpowiednią poprawę.
– Po wszczepieniu implantów odmieniło się moje życie. Teraz słyszę! Oglądam telewizję, słucham muzyki, chodzę do teatru i kina. Wróciłam do świata dźwięków – mówi pani Lidia.
Nie warto bagatelizować pierwszych objawów pogarszającego się słuchu. Wczesna diagnostyka oraz szybkie wdrożenie odpowiedniego leczenia mogą znacząco wpłynąć nie tylko na stan zdrowia, ale również na komfort i jakość codziennego życia pacjentów.













