W poniedziałek 1 czerwca na terenie całej Warszawy zacznie obowiązywać nocna prohibicja. Wśród mieszkańców nie brakuje przeciwników tego rozwiązania, wątpliwości nie mają za to eksperci. Konsumpcja odpowiada choćby za 20 proc. zachorowań na raka piersi wśród kobiet - przekazał na antenie Polsat News były szef Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych Krzysztof Brzózka.
Nocna prohibicja w Warszawie. Tak ocenili to mieszkańcy

Nocny zakaz sprzedaży alkoholu zacznie obowiązywać na terenie całej Warszawy w poniedziałek. Sprzedaż alkoholu będzie zakazana codziennie w godzinach od 22:00 do 06:00. Polsat News zapytał Warszawiaków o ich zdanie w sprawie wprowadzonych przez ratusz zmian.
- Kto będzie chciał się napić alkoholu, to i tak wypije, znajdzie miejsce. Nie wiem, czy to ma sens - mówi mieszkanka Warszawy.
- O wiele będzie bezpieczniej. Nie będzie awantur, nie będzie tyle różnych negatywnych rzeczy, które się działy do tej pory - powiedział Polsat News przechodzień.
ZOBACZ: Nocna prohibicja w Warszawie. Prezydent pokazał pierwsze statystyki
Wpływ ograniczenia sprzedaży potwierdziły dane z dzielnic, w których nocną prohibicję wprowadzono jesienią. W lutym prezydent Trzaskowski przekazał, iż liczba interwencji policyjnych w Śródmieściu i na Pradze-Północ, gdzie zakaz obowiązuje od 1 listopada, spadła o 40 proc.
Nocna prohibicja w Warszawie. Mieszane opinie mieszkańców stolicy
Wątpliwości co do słuszności wprowadzenia ograniczeń w sprzedaży alkoholu nie ma były szef Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych Krzysztof Brzózka. W jego ocenie problemy alkoholowe Polaków, mimo rosnącej liczby deklaracji o abstynencji, pozostają aktualne.
ZOBACZ: Nocna prohibicja wchodzi w Lublinie. Na początek łagodniejsze reguły
- W tych czasach jest 20 proc. naszego pięknego społeczeństwa, które ma problem z podejściem do alkoholu, nie uznaje wiedzy naukowej. (...) Politycy nam to zafundowali - powiedział ekspert, wskazując jako przyczyny m.in. obniżki akcyz i liberalne prawo reklamowe. Stawka podatku akcyzowego z 2001 r., po latach obniżek, powróciła w Polsce dopiero w 2018 r.
Skutkiem liberalnej polityki alkoholowej stał się w ocenie Brzózki "ogromny wzrost śmiertelności spowodowanej alkoholem".
Ekspert nie zostawia złudzeń. Druzgocące dane o szkodliwości dla pijących
Były szef Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych przywołał badania jednoznacznie wskazujące, iż każda dawka alkoholu jest szkodliwa, a teorie o pozytywnym wpływie umiarkowanej konsumpcji na zdrowie i długowieczność to mity.
- Prowadzone były ogromne badania w 200 państwach na próbce milionowej, gdzie wykazano, iż żadna ilość nie alkoholu nie pozostaje w organizmie bez śladu. (...) Alkohol jest narkotykiem, alkohol jest trucizną, alkohol jest znakomitym rozpuszczalnikiem chemicznym, w związku z tym oprócz zdrowia psychicznego, dla którego alkohol jest wyjątkowo szkodliwy jako narkotyk, problemem jest również zdrowie somatyczne - powiedział Brzózka.
- Około 20 proc. przypadków raka piersi wśród pań spowodowanych jest przez alkohol. (...) Biorąc pod uwagę straty powodowane przez alkohol wśród używających, jak i w otoczeniu osoby używającej, alkohol jest najgroźniejszym narkotykiem ze wszystkich znanych nam narkotyków - stwierdził ekspert.








.webp)





